Do odwetu za śmierć męża podżega również Gudrun, bohaterka „Sagi rodu z Laxdalu”. Nie postępuje jednak pochopnie. Tuż po śmierci małżonka nie podejmuje żadnych otwartych kroków przeciw zabójcom, ponieważ jej synowie są jeszcze dziećmi. W tajemnicy planuje zemstę, starając się zyskać poparcie krewnych. Udaje jej się to dopiero po 12 latach. W spisek wplata też swoje dzieci. Pokazuje synom zakrwawione ubrania ich ojca i zarzuca im tchórzostwo, czym skłania młodzieńców do krwawej wendety. 

PODRÓŻNICZKI: DZIELNA GUDRID I STRASZNA FREYDIS

Nie tylko mężczyźni byli uczestnikami  śmiałych wypraw zamorskich. Jedną z najlepiej znanych skandynawskich podróżniczek w średniowieczu była Gudrid, kobieta, która zwiedziła niemal cały ówcześnie znany świat. Z pochodzenia Islandka lub Norweżka, około 1000 r. przypłynęła na Grenlandię z pierwszym mężem Thorirem. Podróż nie obyła się bez niespodzianek. Ich łódź zatonęła i do wyspy dotarli dzięki pomocy Grenlandczyków. 

Po śmierci męża kobieta poślubiła Thorsteina – syna wielkiego wikińskiego odkrywcy Eryka Rudego. Życie małżeńskie nie było jej jednak pisane i po kilku latach została wdową po raz drugi. Wtedy wyszła za mąż za islandzkiego kupca i podróżnika Thorfinna Karlsefniego. To dało jej szansę uczestniczenia w najbardziej spektakularnej wyprawie wczesnego średniowiecza. Około roku 1010 u boku męża  dowodzącego trzema statkami wyruszyła w kierunku Ameryki Północnej, by założyć tam pierwszą w dziejach europejską kolonię. Dotarli do osławionej Winlandii, krainy kilka lat wcześniej odkrytej przez jej szwagra Leifa Szczęśliwego. Tam Gudrid doczekała się syna – Snorriego, pierwszego znanego Europejczyka narodzonego w Ameryce.

Wskutek problemów z tubylcami misja kolonizacyjna zakończyła się porażką. Ci, którzy przeżyli, po kilku latach wrócili do domu. Gudrid i Karlsefni nie wyszli jednak źle na tej eskapadzie. Przez Grenlandię i Islandię popłynęli do Norwegii, gdzie z dużym zyskiem sprzedali dobra zdobyte w Ameryce i na Grenlandii. Następnie wrócili na Islandię, tam spieniężyli norweskie towary i zamieszkali w zakupionym gospodarstwie. Dożyli sędziwego wieku. Gdy Thorfinn zmarł, w Gudrid znów odezwało się zamiłowanie do podróży. Wdowa wyruszyła na pielgrzymkę do Rzymu! Po zwiedzeniu Wiecznego Miasta staruszka wróciła na Islandię, gdzie zamieszkała w samotności, jako jedna z pierwszych tamtejszych pustelniczek.

Gudrid nie była jedyną kobietą, która uczestniczyła w wyprawach do Ameryki. Inną była Freydis, córka Eryka Rudego, a więc i szwagierka Gudrid. Zorganizowała wyprawę, choć historycy nie są zgodni, czy była to niezależna ekspedycja, czy część wyprawy Karlsefniego. Odbyła się około 1012 r. 

Freydis zapisała się w skandynawskiej tradycji jako kobieta zdecydowana, odważna i okrutna. Autor „Sagi o Grenlandczykach” ukazuje ją wręcz jako kobietę podłą i podstępną. Narzędziem swych intryg uczyniła męża pantoflarza Thorwalda. W Ameryce Freydis pokłóciła się z braćmi. Podpuściła więc małżonka, by ich zamordował. Gdy obaj bracia i ich ludzie zginęli, Freydis osobiście ścięła toporem głowy pięciu kobiet, by nie pozostawić świadków zbrodni. A musiała wziąć sprawy w swoje ręce, bo mężczyźni odmówili zamordowania niewiast. 

W „Sadze o Eryku Rudym” Freydis jest mniej krwiożerczą postacią, ale daleko jej do łagodnej żony. Gdy wikingowie uciekali przed rdzennymi mieszkańcami Ameryki Skrelingami, kobieta dała im przykład, jak się walczy – choć sama była w ciąży! Rozdarła odzienie, i zaczęła uderzać mieczem o nagie piersi. Ten widok miał tak przestraszyć Skrelingów, że wsiedli na łodzie i odpłynęli w popłochu.

„Żeński król”

Średniowieczni mieszkańcy Skandynawii lubili też słuchać opowieści o pięknych wojowniczych księżniczkach. Przypominały  greckie Amazonki, choć nie było to zapożyczenie. Po prostu kobieta z bronią w ręku zawsze pobudzała erotyczne fantazje mężczyzn. Źródła tego wyobrażenia w Skandynawii leżą w nordyckiej mitologii – w walkiriach: elitarnych wojowniczkach Odyna, które odprowadzały poległych w boju do Walhalli. O tym, że w wyobraźni wikingów były więcej niż tylko walecznymi boginiami, świadczy skandynawska poezja. W „Pieśni o Wölundzie” tytułowy bohater i jego dwaj bracia zakochali się w trzech walkiriach, a potem żyli z nimi przez 8 lat jak mężowie i żony. Jednak w dziewiątym roku walkirie znudziły się domowymi obowiązkami, przemieniły się w łabędzie (lub kruki) i poleciały, by krążyć nad bitewnymi polami. Walkirie były też kochankami skandynawskich bohaterów, np. Sygurda Zabójcę Fafnira urzekła Brunhilda (znana też jako bohaterka germańskiej „Pieśni o Nibelungach”).

Wojowniczki istniały nie tylko w mitologicznych projekcjach Skandynawów. W okresie wikingów rzeczywiście żyły kobiety, które parały się wojennym rzemiosłem. Wspomina o nich Saxo Grammaticus, duński kronikarz żyjący na przełomie XII i XIII w. Pisze między innymi o wojowniczce o imieniu Sela, która była „wytrawnym piratem”, oraz o Lathgercie – „utalentowanej wojowniczce, która skrywała męski charakter w kobiecym ciele”. Odwaga i waleczność tej ostatniej niejednokrotnie rozstrzygały o zwycięstwie w bitwie. Lathgertha nie przyniosła jednak szczęścia swemu małżonkowi. Pewnej nocy poderżnęła mu gardło, ponieważ „więcej przyjemności znajdowała w samotnym zarządzaniu swoimi włościami niż w dzieleniu się majątkiem z mężem”.