SAMOBÓJSTWO OPRAWCÓW?

Tokariew opowiadał, że wielu oprawców z Miednoje, dręczonych wyrzutami sumienia, popełniło samobójstwa. Andriej Rubanow najpierw pił coraz więcej i opowiadał, że zabił wielu ludzi, w tym również Polaków. Potem zastrzelił się z nagana, który otrzymał jako nagrodę od zwierzchników z NKWD. Samobójstwa popełnili jakoby także kierowca Suchariew i zastępca Tokariewa, Wasilij Pawłow. Wreszcie także Błochin, stalinowski stachanowiec „czarnej roboty”, wpakował sobie kulę w łeb. Czy dręczony przez cienie tysięcy swoich ofiar? Samobójstwo Błochina przyjmują historycy rosyjscy. Tak naprawdę jednak opowieści o wyrzutach sumienia sowieckich katów nie zostały ostatecznie potwierdzone.

Z dokumentów wynika jedynie, że po śmierci Stalina w 1953 roku Wasilij Błochin, już w stopniu generała-majora, przeszedł na emeryturę, pożegnany pochwałą za „nienaganną służbę” od Ławrientija Berii. Po upadku i egzekucji Berii Błochin został pozbawiony swojego stopnia. Zmarł 3 lutego 1955 roku – nie wiadomo, czy gwałtowną śmiercią. Nigdy nie został ukarany za swe zbrodnie, podobnie jak Tokariew, który zszedł z tego świata dopiero w 1993 roku. Błochin, stalinowski demon śmierci, stał się symbolem okrucieństwa systemu i barbarzyństwa, do jakiego zdolny jest człowiek.