Szary pokój bez okien, nie większy niż pięć metrów kwadratowych powierzchni. Na ścianie wielki zegar, na suficie denerwująco migocząca świetlówka. Po jednej stronie stołu dwóch oficerów służb specjalnych. Po drugiej – młodszy od nich mężczyzna, podejrzany o przynależność do nielegalnej grupy neofaszystowskiej. Posadzili go tyłem do drzwi, na wprost zegara. Nerwowo zerka na wskazówki. Mija już trzecia godzina przesłuchania. „Czy znasz tego człowieka?” – pyta jeden z oficerów, pokazując zdjęcie. „Nie znam” – odpowiada podejrzany. Oficer bierze w ręce jedną z leżących na stole grubych teczek. „Tu są zeznania jednego z członków waszej grupy! Wsypał was wszystkich! Powiedział nam nawet, że twoja kobieta zdradziła cię z innym! Po co kryjesz tych ludzi?”. Podejrzany milczy. Nerwowo sięga po stojący przed nim kubek z kawą. „Czy to ten człowiek wydał ci rozkaz dokonania zamachu? Czy to on dał ci broń? Jak sądzisz, dlaczego wybrał właśnie ciebie?”. Do przesłuchania włącza się drugi oficer. Pytania są zadawane coraz szybciej i głośniej. Podejrzany zaczyna się pocić. Po dziesięciu minutach wielkie krople potu spadają z jego czoła na stół.

Otwierają się drzwi i do pokoju przesłuchań wchodzi kolejny oficer. Młodszy, krótko ostrzyżony, nawet nieco podobny do podejrzanego. Siada na krześle obok niego, naprzeciw dwójki przesłuchujących. „Panowie, dajcie chwilę spokoju. To już trwa stanowczo za długo” – mówi podniesionym głosem. Ci lekko się kulą na krzesłach. Widać, kto tu jest szefem. Teraz „nowy” zwraca się do podejrzanego. Głos ma łagodny: „Twoja matka jest w szpitalu. Ciężko przeżywa to, co się wydarzyło. Jak długo chcesz jeszcze tu siedzieć? Przecież nie musisz” – zawiesza głos. „Powiedz, czy to on dał ci broń?”. Długa cisza. „Tak” – mówi podejrzany ledwo słyszalnym głosem. Atmosfera rozmowy się zmienia. Teraz oficerowie pytają już niemal po przyjacielsku. Gdy podejrzany zaczyna zeznawać, dostaje szklankę zimnej wody. Przestaje się pocić. Ma wrażenie, że samo mówienie sprawia mu ulgę, a nawet że czas zaczyna biec szybciej. W rzeczywistości nic nie było takie, jak mu się wydawało.

Trójkąt dramatyczny

Co tak naprawdę działo się w pokoju przesłuchań? Już sam wystrój wnętrza, w którym znalazł się podejrzany, miał wzmocnić jego poczucie lęku. Mała przestrzeń, szare ściany, brak okien, krzesło stojące tyłem do drzwi. Wydawało denerwujący dźwięk przy każdym ruchu siedzącego, gdy metalowe nogi tarły o twardą posadzkę. „Nawet ta stara, zużyta świetlówka miała znaczenie, gdyż powodowane przez nią mikrodrgania wywołują salwy wysokowoltażowe w płatach czołowych mózgu” – mówi dr Jakub Spyra, wykładowca technik śledczych. „A te z kolei wywołują zmiany w falach EEG, które indukują lęk”. Podobnie jak mocna kawa, której śledczy nie żałowali przesłuchiwanemu. Chodziło o to, by jego mózg zinterpretował wzrost ciśnienia i łomotanie serca spowodowane wypiciem dużej ilości napoju jako objaw lęku i zagrożenia. Taka kaskada emocji coraz bardziej osłabiała jego układ nerwowy.

To tylko początek psychologicznej obróbki. Zegar wiszący na wprost podejrzanego chodził o połowę wolniej, niż powinien, więc po godzinie przesłuchania pokazywał, że minęło zaledwie 30 minut. To dlatego podejrzany miał wrażenie, że czas dłuży się w nieskończoność. Teczki leżące na stole zawierały stare gazety, a nie zeznania. Miały sprawić, by przesłuchiwany uwierzył, że to nie on pierwszy wsypał swoją organizację. I że to on jest ofiarą. Temperatura w klimatyzowanym pokoju była ustawiona na 19°C, ale gdy podejrzany zaczynał milczeć, a tempo zadawanych coraz ostrzejszym tonem pytań wzrastało, jeden z oficerów podwyższał ją do 29°C – w tempie 1°C na minutę. Podejrzany zaczynał się pocić, mając wrażenie, że to wynik strachu i emocji, które pokazują jego słabość. Z tego samego powodu wzrastało jego poczucie komfortu, gdy zaczynał mówić. Po prostu wtedy temperatura była z powrotem obniżana do 19°C. „Warunkowanie instrumentalne, czyli system kar i nagród, odgrywa kluczową rolę w technikach śledczych” – mówi Jakub Spyra. „Za każde pożądane zachowanie: uległość, współpracę ze śledczymi, przesłuchiwany jest nagradzany. Za opór jest karany”.

Pułapka podobieństwa