Trudno dziś znaleźć rządową agencję kosmiczną, która nie miałaby w planach załogowej misji na Marsa. Bardzo więc możliwe, że ludzie wylądują na Czerwonej Planecie do 2020 r. A gdy już tam się dostaną, będą musieli gdzieś spędzić co najmniej półtora roku, zanim możliwy stanie się powrót na Ziemię. Marsjańska nieruchomość, zwana fachowo habitatem, będzie wielkim wyzwaniem dla inżynierów. Ekstremalne warunki panujące na planecie wymagają zastosowania specjalnych rozwiązań. Żadna z dotychczasowych misji kosmicznych nie trwała aż tak długo i nie była obarczona aż tak dużym ryzykiem.

Podstawowa sprawa to oczywiście bezpieczeństwo. Habitat będzie musiał znieść bardzo duże naprężenia, wynikające z różnicy ciśnień między sztuczną atmosferą habitatu (zbliżoną do ziemskiej) a zewnętrzną, marsjańską. Konstrukcja musi być szczelna i dobrze izolowana, by nie uciekły z niej życiodajne gazy, wilgoć i ciepło. Uczestnicy misji muszą też być chronieni przed szkodliwym promieniowaniem kosmicznym i słonecznym.

Ale to nie wszystko. Habitat powinien być komfortowy – przyjazny człowiekowi i wychodzący naprzeciw jego potrzebom duchowym. Potrzebna jest więc duża przestrzeń życiowa, która będzie zapobiegać wrażeniom ciasnoty, zamknięcia i klaustrofobii (często występujących w dotychczas budowanych habitatach kosmicznych) i zarazem pozwoli na to, by każdy mieszkaniec miał zagwarantowaną prywatność. Pomieszczenia muszą być łatwe do aranżowania, np. gdy trzeba będzie zorganizować imprezę, przenieść warsztat w inne miejsce albo dostosować pokój do indywidualnych gustów użytkownika. Ważne są też takie czynniki, jak: naturalne oświetlenie słoneczne (pozytywnie odbierane przez człowieka i najzdrowsze dla oczu), widok na krajobraz (przez okna lub na zamontowanych na ścianach wyświetlaczach) i kontakt z przyrodą (oczywiście importowaną z Ziemi), pozwalający na zrelaksowanie się.

Do stworzenia marsjańskiej bazy wcale nie są potrzebne jakieś kosmiczne technologie – wystarczą te, które dziś stosujemy na naszej planecie. Dotychczas habitaty budowano z użyciem konstrukcji metalowych. Tak było w przypadku stacji orbitalnych, lądowników księżycowych czy wahadłowców. Jest to rozwiązanie wielokrotnie sprawdzone w warunkach pozaziemskich, ale też bardzo drogie – metalowe elementy są cieżkie, a to oznacza ogromne zużycie paliwa rakietowego podczas transportu. Tańszym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie lekkich, pakownych i łatwych w montażu konstrukcji: struktur pneumatycznych lub wykonanych z tworzyw sztucznych z pamięcią kształtu (ang. Shape Memory Polymer). Inny sposób to wykorzystanie miejscowych zasobów (ang. In-Situ Resources Utilization). Tu również wyróżnić można dwa scenariusze: drążenie struktur podziemnych lub stawianie konstrukcji murowanych.

Oto siedem opracowanych przeze mnie koncepcji architektonicznych bazy marsjańskiej, wykorzystujących różne kombinacje powyższych możliwości. Każda z nich wykorzystuje znane obecnie technologie budowlane, a także kładzie nacisk na bezpieczeństwo i komfort, nie zapominając też o kosztach przedsięwzięcia. Czas pokaże, czy któraś doczeka się realizacji...

Joanna Kozicka

Absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej, doktorantka na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej. Należy do Mars Society Polska.