Krystyna Romanowska: Ile języków obcych pani zna?

Bożena Pająk: Policzmy: angielski, hiszpański, francuski, niemiecki, włoski i portugalski. Uczyłam się także arabskiego, rosyjskiego i tureckiego. Dobrze więc wiem, ile wysiłku i pieniędzy zwykle wymaga nauka języka obcego.

K.R.: Dziś ich uczy pani ludzi na całym świecie. Jak to się stało? Nie studiowała pani przecież żadnej filologii, tylko socjologię i stosunki międzynarodowe.

B.P.: Podczas studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim udało mi się wyjechać na roczną wymianę do Stanów Zjednoczonych. W college’u w Ohio miałam zajęcia z lingwistyki. I to tam odkryłam, że to jest to, czego szukam.

K.R.: Czyli? Co panią zafascynowało w lingwistyce?

B.P.: Język. Po prostu. To, jak działa, jak tworzy logiczny system. Jako dzieci uczymy się go bez wyraźnego wysiłku. Jesteśmy w stanie przyswoić bardzo skomplikowany system, z jego regułami, wzorami, zależnościami. Pasjonuje mnie różnorodność języków, ale też ich wielkie podobieństwo. Niektóre języki mają właściwości, które nam – mówiącym po polsku – mogą się wydawać dosyć dziwne, na przykład w chińskim różnice w tonie (tzn. intonacji danej sylaby) zmieniają kompletnie znaczenie wyrazu. Ale jednocześnie wszystkie języki mają czasowniki, rzeczowniki, podobne elementy, które ludzie składają na różne sposoby, żeby wyrazić to, co myślą. Przekonałam się o tym choćby podczas studenckich praktyk w Arizonie, gdzie pracowałam w organizacji non profit pomagającej nielegalnym imigrantom.

K.R.: A potem obroniła pani doktorat na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego.

B.P.: I przez kilka lat pracowałam na jako naukowiec i wykładowca na Uniwersytecie Rochester w stanie Nowy Jork oraz na Uniwersytecie Northwestern w Chicago. W 2015 roku zaczęłam pracę w Duolingo, w Pittsburghu w stanie Pensylwania. Duolingo to najpopularniejsza na świecie aplikacja do nauki języków obcych oferująca darmowe kursy, z których można korzystać na smartfonie, tablecie albo na stronie internetowej. Jako learning scientist jestem tam głównym ekspertem od nauczania języków obcych.

K.R.: Na czym polega pani praca?

B.P.: Przede wszystkim na przeprowadzaniu badań w celu znalezienia najbardziej skutecznych metod nauczania, na analizie danych użytkowników aplikacji oraz na opracowywaniu zaleceń ulepszeń kursów językowych.

K.R.: W swojej pracy doktoranckiej zajęła się pani problemem: jak język, który już znamy, wpływa na to, jak się uczymy innych języków. Każdy z nas zna przynajmniej jeden język: ojczysty. Rozumiem, że to niezły start do nauki innych.

B.P.: To wspaniały start. Chociaż nie ma złotego sposobu na to, żeby się nauczyć języka (przynajmniej nie błyskawicznie), każdy z nas może to zrobić. Najnowsze badania pokazują, że jako dorośli możemy się uczyć podobnie jak dzieci. Niestety, wiele osób ma dosyć traumatyczne doświadczenia w nauce języków obcych, typu wkuwanie słówek i reguł gramatycznych.

K.R.: Ale pani wkuwała...

B.P.: Zwłaszcza przygotowując się do koszmarnie trudnego egzaminu GRE (Graduate Record Examination), bez którego nie ma szans na studia doktoranckie w Stanach. Ale to było z własnego wyboru, no i był to dla mnie najbardziej skuteczny sposób na przyswojenie ogromnej ilości nowych słów.

Najlepiej jednak jest otoczyć się językiem. Kiedy słyszymy czy czytamy coś w obcym języku, naturalnie nim nasiąkamy. Wcale nie musimy jeszcze mówić – wystarczy słuchać. Dzieci uczą się bardzo długo, bo zaczynają słuchać języka, kiedy jeszcze są w brzuchu mamy, a potem aż do 12. miesiąca życia prawie nic nie mówią. Potem potrzebują jeszcze następnych kilku lat, zanim zaczną mówić pełnymi zdaniami. Dorośli są w stanie to zrobić dużo szybciej, dużo bardziej wydajnie. Bo, jak mówiłam, znają przynajmniej jeden język. To daje sporo informacji o tym, jak taki mechanizm działa: że obowiązują struktury gramatyczne, składnia, itp. Oczywiście, trochę to przeszkadza, bo czasami można się pomylić myśląc, że mechanizm z naszego ojczystego języka działa także w innym.

Natomiast, jeśli chodzi o zapamiętanie słownictwa, dorośli biją dzieci na głowę, mają po prostu lepszą pamięć, łatwiej też kojarzą podobieństwo słów. Dorośli są w stanie wykorzystywać różne techniki, np. aplikacje, których dzieci nie potrafią tak efektywnie spożytkować.