K.R.: Jak się uczyć języków wykorzystując ten język, który znamy?

B.P.: Kiedy już znamy język z jakiejś grupy, jesteśmy na wygranej pozycji, bo nie musimy się uczyć od nowa wszystkich słówek. Przyswajamy po prostu ich inną wymowę czy formę i idzie nam dużo szybciej. Często działa to na poziomie bardzo automatycznym, nie musimy sobie nawet tego uświadamiać.

Znamy francuski i nagle okazuje się, że hiszpański, ot tak po prostu, wszedł nam do głowy. Możemy sobie porównać gramatykę angielską i niemiecką i zobaczyć podobieństwa. Ba, języki nie muszą nawet być spokrewnione, a im więcej ich znamy, tym lepiej wiemy, jak działają i w jaki sposób się uczyć.. Każdy kolejny język, którego się uczymy, pomaga nam w uczeniu się następnego.

K.R.: Co by pani poleciła 40-letniej kobiecie, która ma dzieci, i nie może „otoczyć się” językiem w sposób naturalny, bo nie dla niej półroczny kurs angielskiego w Londynie czy francuskiego w Paryżu?

B.P.: Łączyć metody. Jeśli możemy się zapisać na kurs, na którym rozmawiamy z innymi osobami to świetnie. Dodajmy do tego jakąś darmową aplikację – to nam zmniejszy koszty, no i ćwiczyć można, kiedy tylko mamy wolną chwilę.

Z aplikacją na razie trudno rozmawiać, dlatego dobrze jest mieć partnera do rozmowy. W szkole średniej uczyłam się hiszpańskiego. Z koleżanką umówiłyśmy się, że zawsze przez telefon będziemy rozmawiać tylko po hiszpańsku. Na początku było głupio, bo nie znałyśmy słów, ale bardzo szybko się do tego przyzwyczaiłyśmy i pomogło nam to w ćwiczeniu języka.

Poza tym można sztucznie otoczyć się językiem, znajdując w internecie masę materiałów dotyczących interesującego nas języka: filmów, wiadomości, audycji. I słuchać, słuchać, słuchać. Na początku, oczywiście, nie rozumiemy wszystkiego. Zaczynamy słuchać i potem dopiero rozpoznawać pojedyncze słowa, przyswajać melodię języka, uczyć gdzie słowa się zaczynają i kończą. Potrzeba na to czasu.

K.R.: Lepiej jest uczyć się codziennie krótko czy dwa razy w tygodniu długo?

B.P.: Oczywiście codziennie krótko. Z badań wynika, że potrzebujemy regularnego kontaktu z językiem. Trzeba ćwiczyć połączenia między neuronami cały czas. Aż do tego momentu, kiedy będą mocne. Czasami trzeba poprawić wymowę, wtedy przydadzą się np. zajęcia z native speakerem, ale np. tylko kilka razy, żeby zidentyfikować nasze największe problemy. Nad wymową sami też możemy popracować, słuchając języka i sprawdzając wymowę poszczególnych słów w słowniku (przynajmniej dla języków z nieregularną wymową, jak angielski).

Najlepiej korzystać ze słowników, które używają notacji międzynarodowego alfabetu fonetycznego (IPA). Niektóre błędy trudno jest wykorzenić. Na przykład w języku angielskim często błędem jest, że mówimy w czasie teraźniejszym na przykład „She speak” (powinno być: „she speaks”). Wszyscy mają z tym problemy, niezależnie od języka ojczystego. Tłumaczy się to hipotezą, że są takie elementy w języku, które nie dodają dużo do znaczenia. Jeśli powiem „He speak” to wszyscy i tak mnie zrozumieją. Natomiast, jeżeliby tego nie rozumieli, to byłaby większa motywacja żeby to poprawić. Bo najważniejsze w komunikacji jest wzajemnie zrozumienie.

K.R.: Czyli rozgrzesza pani „she speak”?

B.P.: Oczywiście. Wszystko zależy od tego, co chcemy osiągnąć. Jeśli nie zależy nam na poprawności gramatycznej, to warto się skupić na rozszerzaniu słownictwa. Jeśli jednak potrzebujemy znać język dobrze, na przykład aby funkcjonować na profesjonalnym poziomie w środowisku zawodowym, wtedy powinniśmy wyeliminować największe błędy gramatyczne, a „she speak” się do nich zalicza.

K.R.: Wiele osób mówi „nie mam pamięci do języków, więc nawet nie próbuję się uczyć”? W jakim stopniu to właśnie dobra pamięć jest kluczem do nauki?

B.P.: Wbrew pozorom, nie jestem jedną z tych osób, które, kiedy gdzieś wyjadą, nagle bardzo szybko zaczynają mówić w języku tego kraju. Ja muszę trochę powkuwać. Natomiast znam osoby, które mają taką pamięć słuchową, że prawie natychmiast uczą się wymowy i zapamiętują słowa, które słyszą.

Ludzie z treningiem muzycznym zwykle są lepsi w nauce języków. Jest hipoteza, że takie ucho  jest lepiej wytrenowane do wsłuchiwania się w szczegóły i szybszego oraz trwalszego kodowania w mózgu.

Dla większości z nas to tak nie działa. Ale absolutnie nie ma się czym przejmować. Wszyscy mamy pamięć do języków. Tylko potrzebujemy systematyczności w nauce.

K.R.: Co ludzi najbardziej zniechęca do nauki języka?

B.P.: To, że trwa latami. Jeśli będziemy o tym pamiętać od początku, to nam się uda. Jeśli będziemy systematycznie utrzymywali kontakt z językiem, to nie musimy się nawet bardzo starać. Już pięć minut nauki dziennie po kilku tygodniach da zauważalne efekty.

K.R.: Jak uczyć dzieci języków obcych? Wysyłać od malucha na kursy językowe czy zostawić w spokoju i jako 18-latka wysłać do Anglii do pracy?

B.P.: Najlepiej jak najwcześniej. Jeśli mamy możliwość wysłania dziecka do szkoły językowej czy przedszkola – zróbmy to. Badania naukowe jasno pokazują, że im wcześniej zaczynamy się uczyć drugiego języka, tym lepiej go opanowujemy, szczególnie jeżeli chodzi o prawidłową wymowę. Są dzieci pochodzące z rodzin dwujęzycznych, które poznają dwa języki jednocześnie z taką łatwością, jakby uczyły się jednego.

Z badań wynika, że dzieci są w stanie przyswoić nie tylko dwa, ale nawet trzy czy cztery języki jednocześnie. Może to zająć im co najwyżej trochę więcej czasu, jeżeli chodzi o zasób słownictwa,  ale nie wpływa na poziom ich znajomości. Rodzice miewają czasem obawy, że dzieci posługując się dwoma językami, będą mieszać je ze sobą. Tymczasem one doskonale zdają sobie sprawę z ich odrębności. I jeżeli już posługują się mieszanką, to tylko wówczas, gdy nie znają jakiegoś słowa. Nie znaczy to jednak, że im się dwa różne języki mieszają.

Jest także dużo badań wskazujących na to, że znajomość kilku języków służy naszemu mózgowi. Osoby dwujęzyczne lepiej radzą sobie w zadaniach, które wymagają szybkiego przeniesienia uwagi z jednego obiektu na drugi. Badania z udziałem osób starszych dowiodły, że dwujęzyczność chroni w pewnym stopniu przed chorobą Alzheimera. Osoby posługujące się kilkoma językami rzadziej i później zapadają na tę chorobę niż osoby, które znają tylko jeden język. Ich umysł dłużej pozostaje sprawny.