W rodzicielstwie każdy dzień czyni nas bogatszymi o nowe doświadczenia, z każdą rozmową dowiadujemy się więcej o naszym dziecku, z każdą trudną sytuacją uczymy się czegoś o sobie i o relacji. Kolejna lektura, warsztat czy rozmowa to szansa, by spojrzeć na codzienne sytuacje z nowej perspektywy. Nie sposób stać w miejscu. Jednak moment, w którym czujemy, że chcielibyśmy dokonać radykalnej zmiany, napełnia nas obawami, bo wiąże się z zejściem ze starych wydeptanych ścieżek. Co, jeśli bez dotychczasowych sposobów radzenia sobie z dzieckiem poczuję się bezradna? Czy nie wpłynie to źle na dziecko, jeśli przyznam, że to, jak postępowałam z nim do tej pory, nam nie służyło? Skąd będę wiedziała, że postępuję właściwie?

 

Podejmijmy decyzję

Drogę zmiany rodzicielskich nawyków i porzucenia dotychczasowych, często przejętych od własnych rodziców praktyk wychowawczych, chciałabym pokazać na przykładzie rezygnacji z warunkowej akceptacji, czyli kar i nagród. To wyzwanie podejmuje wielu świadomych rodziców, gdy zorientują się, że kary nie służą ani im, ani dzieciom, ani całej rodzinie. To także droga, którą ja sama przebyłam kilka lat temu jako mama dwóch małych chłopców.

Często rozmawiam z rodzicami, którzy są na początku tej drogi. Ich najczęstszym pytaniem jest: „Co mam robić zamiast karania?”. Bardzo przemawia do mnie sposób, w jaki odpowiada na to pytanie Agnieszka Stein, która w swoich książkach, artykułach i podczas spotkań z rodzicami od lat wykazuje, jak niszcząco działają na relacje kary i nagrody. Jej zdaniem kary nie trzeba niczym zastępować – wystarczy z niej zrezygnować. To wiele upraszcza. Nie chodzi o to, by znaleźć jedną uniwersalną, skuteczną praktykę wychowawczą, którą będziemy mogli zastosować wobec naszego dziecka w każdej sytuacji. Taka metoda, wbrew temu, co można przeczytać w niektórych poradnikach, nie istnieje (i całe szczęście). Chodzi raczej o to, by przestać robić to, co utrudnia, i skoncentrować się na budowaniu relacji. Odstąpienie od kar, przy zastąpieniu ich inną, być może skuteczniejszą techniką, dzięki której moglibyśmy sprawić, że dziecko będzie nam zawsze posłuszne, byłoby zmianą pozorną. Godność dziecka i jego możliwość decydowania o sobie nadal byłyby naruszane, a wzajemne relacje wciąż opierałyby się na kontroli i przewadze siły, a nie na zaufaniu.

Punktem wyjścia jest więc decyzja: „Chcę przestać karać swoje dziecko. Ufam, że powstrzymanie się od manipulacji wyjdzie nam wszystkim na dobre”. Jakie kroki mogą pomóc w skutecznym wprowadzeniu tej zmiany? Gdzie czekają potencjalne trudności? Jak komunikować zmianę dziecku?

 

Zmieńmy perspektywę

Pierwszym krokiem, który prowadzi do zmiany i może uczynić ją skuteczną i trwałą, jest zrozumienie. „Z własnego doświadczenia wiem, że tym, co wyróżnia naprawdę wspaniałych rodziców, jest ich gotowość do wychodzenia naprzeciw trudnym pytaniom o to, co robią” – pisze Alfie Kohn w książce „Wychowanie bez nagród i kar”. Za podstawę rozwoju rodziców przyjmuje on podejmowanie refleksji nad tym, co robią i jakimi przekonaniami kierują się w postępowaniu względem dzieci. Świadomość tego, skąd pochodzą nasze przekonania, czy nam służą, czy nas ograniczają, może być bardzo pomocna. Własne, często nieuświadomione założenia, warto nie tylko poddawać refleksji, ale i konfrontować z publikacjami na temat rozwoju dzieci oraz z wynikami najnowszych badań naukowych. Książka Kohna jako przepełniona rzeczowymi argumentami i solidnymi metaanalizami badań naukowych była dla mnie ważnym punktem odniesienia.