World Wildlife Fund (WWF) donosi o dramatycznej sytuacji tygrysów. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza populacja tych zwierząt mogła zmniejszyć się nawet o połowę. Jeśli nic się nie zmieni, wyginą całkowicie w swych naturalnych siedliskach do 2022 r.

Wielkie koty są zagrożone, bo w okolicach, w których naturalnie występują wciąż się na nie poluje. Tygrys południowo chiński jest zagrożony całkowitym wymarciem jeżeli już nie wyginął, a następnym w kolejce jest tygrys sumatrzański. Tradycyjna chińska medycyna wykorzystuje penis i jądra tygrysie jako środki na potencję, nalewka z jego kości na spirytusie ma działać wzmacniające. Inne wewnętrzne narządy także tygrysów także znajdują zastosowanie. Ich skóry to wciąż trofeum cieszące się wielkim popytem, a rynek nielegalnych skór to poważne źródło dochodu dla przemytników. Dlatego populacja tygrysów drastycznie maleje. Dzikie koty cierpią także z powodu kurczenia się ich naturalnego środowiska, gęstych, naturalnych lasów zastępowanych obecnie przez pola i wycinki. W 1982 roku dzika puszcza Indonezji była jeszcze nietknięta. Dziś jest mniej niż połowa areału tego lasu.

Specjaliści z WWF uważają, że na świecie żyje obecnie 3,9 tys. tygrysów. To znacznie mniej niż 5 do 7,5 tys. w 1982 roku - tyle wtedy miała liczyć populacja tych wielkich kotów. Z tego w Indiach ma ich być około 1400 sztuk, o 60 procent mniej niż w 2002 roku. Wystarczy przypomnieć, że na początku XX wieku szacowano liczebność tygrysów w Indiach na 40 tys.

Działacze ochrony środowiska starają się walczyć z kłusownictwem i promować ochronę tego gatunku. Ich zdaniem tygrys wciąż jeszcze ma szansę się odrodzić. Trzeba tylko zatrzymać jego niekontrolowaną rzeź. Działania WWF można wesprzeć na stronie https://pomagam.wwf.pl/tygrys/