Zaledwie miesiąc zajęło naukowcom z Uniwersytetu Cranfield w Brighton (Wielka Brytania) przebudowanie Hummera H3 i zrobienie z niego gigantycznej zabawki sterowanej radiem. Teraz profesor James Brighton godzinami stoi na pagórku z konsolą do sterowania i katuje Hammera robiąc mu to, co mali chłopcy robią swoim małym, zdalnie sterowanym terenowym samochodom. Inżynierowie James Brighton, Kim Blackburn i Terence Richards musieli nieco przebudować samochód, tak aby sterowanie nim mogło być całkowicie zdalne. Elektryczne systemy sterowania podłączono do pedału gazu i hamulca oraz do manetki automatycznej skrzyni biegów. Wybieranie trybów jazdy odbywa się całkowicie zdalnie. System sterowania to ich własne dzieło opracowane w ciągu wielu lat żmudnych crash testów przeprowadzanych na prawdziwych samochodach w realnych sytuacjach. Sygnał z konsoli trafia do dwóch komputerów umieszczonych z tyłu pojazdu. W terenie można z nim zrobić niemal wszystko, jednak trzeba pamiętać, aby się nie zapomnieć. Ten ogromny pojazd terenowy to nie zabawka, ale ciężki samochód, a w niektórych okolicznościach może zamienić się w siejącą zniszczenie kupę złomu. Mimo to profesor James Brighton nie traci rezonu i zamierza całkiem serio handlować zdalnie sterowanymi Hummerami.

- Ten projekt pokazał, że praca ze zdalnie sterowanym pojazdem terenowym może być wspaniałą zabawą – mówi James Brighton.

Z pewnością będą o nim śnić bogacze, których stać na kupno zdalnie sterowanej zabawki dla dużych chłopców za 70 tysięcy dolarów. h.k.