Kiedy skurczyły się pastwiska, ludy z centralnej Azji zaczęły migrować w stronę Chin. Doprowadziło to do konfliktów między grupami nomadów i osadnikami ze stepów północnych Chin. Na tym terenie oraz w Mongolii dominujący dotychczas Rouranowie zostali wyparci przez nową grupę etniczną, która w annałach Cesarstwa Wschodniorzymskiego została określona nazwą Tourkoi. Wschodni odłam Turków na początku VII wieku rozpoczął intensywne wojny z Chinami. Ich zachodni odłam powędrował na wschód od Morza Czarnego; w 625 roku cesarz Herakliusz nawiązał z nimi stosunki dyplomatyczne.

Osiadły do tej pory na północnych wybrzeżach Morza Czarnego koczowniczy lud Awarów, powiązanych prawdopodobnie z północnochińskimi Rouranami, zaczął w latach 50. i 60. VI wieku atakować opuszczone przez posterunki wojskowe granice Cesarstwa Wschodniorzymskiego. W tym samym czasie lingwiści obserwują rozprzestrzenienie się dialektów protosłowiańskich na terenie znacznej części Europy.

Głód i związane z tym osłabienie znacznej części populacji Europy i Azji były czynnikiem, który umożliwił wybuch pierwszej wielkiej pandemii dżumy dymieniczej, zwanej dżumą Justyniana (od imienia cesarza, który panował w tym czasie w Konstantynopolu i sam zaraził się chorobą). Największe żniwo epidemia zebrała w latach 541–543, kiedy – jak szacują historycy – zmarło ok. 100 mln ludzi.

Wskutek choroby śmierć poniosła prawie połowa mieszkańców Konstantynopola, stolicy Cesarstwa Wschodniorzymskiego i prawdopodobnie jedna czwarta ludzi zamieszkujących teren basenu Morza Śródziemnego.

Co ciekawe, drugi wielki wybuch dżumy w Europie, w XIV w., był również związany z ochłodzeniem klimatu. Nastąpił podczas tzw. Małej Epoki Lodowcowej, trwającej od ok. 1300 do ok. 1850 r.

Nie we wszystkich jednak rejonach Europy i Azji Późnoantyczna Mała Epoka Lodowcowa przyniosła głód, choroby i wojny. Na terenie Półwyspu Arabskiego ochłodzenie i zwiększone opady zaowocowały znacznie bogatszą wegetacją. Umożliwiło to zwiększenie liczebności stad wielbłądów, głównego środka lokomocji wojsk arabskich. To prawdopodobnie stało się przyczyną wielkiej ekspansji Arabów w VII w.


ZDANIEM EKSPERTA

Prof. Tomasz Ważny z The Laboratory of the Tree Ring Research uniwersytetu w Arizonie

Focus Historia: Jak wyglądają badania dendrochronologiczne? Wyruszacie w teren w poszukiwaniu długowiecznych gatunków drzew i…

prof. Tomasz Ważny ...przede wszystkim musimy najpierw ustalić, dokąd wyruszyć. Omijamy szerokim łukiem „1000letnie” dęby, pod którymi miał odpoczywać Bolesław Chrobry, ale co najwyżej mógł w ich cieniu zażywać relaksu Napoleon, i to tylko dzięki temu, że był niskiego wzrostu. Interesują nas stare i możliwie naturalne, niezmienione przez człowieka drzewostany z grupami kilkusetletnich drzew. Drzewa, które osiągają tak dostojny wiek, rosną bardzo powoli, a więc w trudnych warunkach środowiskowych, np. w wysokich górach, w pobliżu górnej granicy lasu. Po dotarciu do drzew pobieramy próbki przy pomocy świdrów przyrostowych, które nie uszkadzają drzewa, a dają próbkę zawierającą coroczne warstwy drewna aż do rdzenia, czyli centralnej i najstarszej części drzewa. W warunkach europejskich analizujemy też często drewno historyczne ze starych budynków czy wykopalisk archeologicznych.W laboratorium mierzone są szerokości przyrostów rocznych z dokładnością do 0,01 mm lub 0,001 mm (w zależności od gatunku drzewa) i odczytujemy zapis historii życia drzewa. Następnie próbuje się ustalić główny czynnik regulujący wzrost drzewa, np. temperaturę.