Fred Weeks od paru dni nie czuł się najlepiej. Co prawda miał już 75 lat na karku, jednak dotychczas cieszył się dobrym zdrowiem i samopoczuciem. Humor dopisywał mu szczególnie w ostatnich dniach, gdyż ponownie wziął ślub i właśnie wracał ze swoją wybranką – poznaną przez Internet rówieśniczką – z miesiąca miodowego. Niestety, kiedy Weeks udał się do szpitala okazało się, że to właśnie nowo poślubiona małżonka jest odpowiedzialna za nagłe pogorszenie jego zdrowia. Kobieta codziennie wsypywała mężowi do porannej kawy środki uspakajające, co na dłuższą metę prowadziłoby do jego śmierci. Na nieszczęście mężczyzny poślubił on Melissę Ann Shepard – seryjną morderczynię z Kanady, zwaną Czarną Wdową Internetu.

 

To zła kobieta była

Z pozoru urocza i niewinnie wyglądająca 80-letnia staruszka była wielokrotnie stawiana przed sądem pod zarzutem morderstwa swoich mężów i kochanków poznanych przez Internet. Swojego drugiego męża najpierw próbowała otruć, po czym potrąciła dwukrotnie (!) samochodem, doprowadzając do jego śmierci. Zbrodnię tłumaczyła samoobroną – twierdziła, że małżonek chciał ją zgwałcić. Trzeci mąż Shepard zmarł 14 miesięcy po ślubie w niewyjaśnionych okolicznościach. Głównym motywem morderstw były korzyści finansowe – za każdym razem, gdy kolejny małżonek lub kochanek lądował w szpitalu lub na cmentarzu z jego konta znikała znaczna suma pieniędzy. Nie ma jednak wątpliwości, że Shepard miała skłonności psychopatyczne. Dziennikarka Barb McKenna, która rozmawiała z oskarżoną przyznała, że Melissa Shepard jest świetnym kłamcą o wysokiej inteligencji.

„Potrafiłaby oczarować każdego” – wspomina.

Kobiety rzadko podejrzewa się o podobnie okrutne zbrodnie. To mężczyźni są w powszechnej opinii bardziej impulsywni i skłonni do agresji. Faktycznie statystyki to potwierdzają: w polskich więzieniach karę odsiaduje jedynie 3 procent kobiet, z czego około 25 procent to recydywistki. Dla porównania aż 45 procent odsiadujących karę mężczyzn było już wcześniej skazanych. Według statystyk Polskiej Służby Więziennej z 2015 roku karę dożywocia odsiaduje 350 mężczyzn i 13 kobiet. Na karę 25 lat pozbawienia wolności skazano 56 kobiet.

Jak widać przedstawicielki płci pięknej – choć w mniejszym stopniu – również potrafią dopuścić się strasznych zbrodni. Kieruje nimi jednak inny motyw i sposób działania.

 

Z Archiwum X

Za jedną z najokrutniejszych znanych historii seryjnych morderczyń można uznać Elżbietę Batory – żyjącą na przełomie XVI i XVII wieku węgierską arystokratkę. Jak podaje legenda, „Krwawa Hrabina” jest odpowiedzialna za śmierć 650 dziewcząt, przeważnie służących i wieśniaczek. Elżbieta miała torturować niewinne kobiety i - dla zachowania urody i młodości - kąpać się w ich dziewiczej krwi. Dzisiaj historycy odnoszą się raczej z powątpiewaniem do owej legendy wskazując, że Elżbieta Batory mogła paść ofiarą spisku swojej chciwej rodziny. Ostatecznie jej koniec jest dość tragiczny – została zamurowana w swojej komnacie, gdzie spędziła resztę życia.

W XIX-wieku przeciętna Polka, pochodząca z najbiedniejszej klasy społecznej, posiadała średnio kilkoro dzieci. Kiedy kolejna „gęba do wykarmienia” groziła zagłodzeniem całej rodziny, matka oddawała swoje świeżo narodzone niemowlę do tzw. fabrykantki aniołków. Akuszerki za drobną opłatą masowo uśmiercały niechciane niemowlęta głodząc je, dusząc lub porzucając na mrozie. Najsłynniejsza z nich – Marianna Skublińska –zagłodziła na śmieć ponad siedemdziesiąt niemowląt. Natomiast niejaka madame Guzowska – jak podawała tamtejsza prasa – w ciągu trzech lat mogła doprowadzić do śmierci aż pięciuset dzieci.

„Opisy związanych z [pozbywaniem się dzieci] okoliczności są̨ niekiedy tak wstrząsające, że nawet na dzisiejszym czytelniku, przywykłym przecież̇ do okropności, robią̨ przejmujące wrażenie – pisze Stanisław Milewski w książce „Ciemne sprawy dawnych warszawiaków” – Znajdowano niemowlęta pod płotami owinięte zimą tylko w pieluszki, znajdowano utopione w ustępach lub porzucone na śmietnikach.”

Zarówno lekarze jak i sędziowie podpisujący akty zgonu nie interesowali się zbytnio masowym wzrostem śmiertelności noworodków w okolicy. Dopiero, kiedy sprawą zaczęły interesować się światowe i polskie media, niektóre z fabrykantek postawiono przed sądem.

 

Agresja rodzi agresję

Współczesne policyjne akta również są pełne zbrodni, które można uznać za niemniej gorszące. Meksykanka Juana Barazza Samperio pochodziła z biednej, patologicznej rodziny: matka alkoholiczka sprzedała ją sąsiadowi za trzy piwa, gdy miała 12 lat. Mężczyzna gwałcił ją przez kilka lat, często wraz z kolegami, aż do chwili, gdy Juanie udało się uciec i wstąpić do grupy trenującej lucha libre – narodowe zapasy wrestlingu. Kobieta odnalazła w sporcie swoją pasję, jednak wieloletnia nienawiść do matki popchnęła ją w morderstwo. Samperio przez wiele lat mordowała bogobojne staruszki, napadając je w ich własnych domach i dusząc je kablem. Zapaśnicza sylwetka Juany sprzyjała jej działalności – aż do jej schwytania zarówno świadkowie jak i policjanci myśleli, że „babciobójca” był transwestytą.

W dzisiejszej Polsce przypadki seryjnych morderczyń należą do rzadkości. Nasz rodzimy Internet kipi za to od szokujących przykładów pojedynczych kobiecych zbrodni, które równie skutecznie łamią stereotyp o delikatnej i łagodnej płci pięknej. Sławną morderczynią, która jako jedna z niewielu odsiaduje karę dożywocia, jest Monika Szymańska. Jej historię, a także kilkunastu innych skazanych za morderstwo kobiet, opisuje znana dziennikarka i autorka kryminałów Katarzyna Bonda w książce „Polskie morderczynie”.

Profil morderczyni, jaki wyłania się po lekturze książki, nie jest jednoznaczny. Na przykład wymieniona wyżej Monika Szymańska w wieku dwudziestu kilku lat dopuściła się wraz z kolegami porwania, dręczenia i w końcu zabójstwa przypadkowego maturzysty. Kobieta – kreowana przez media na manipulantkę i potwora – podczas wywiadu wydała się dziennikarce przemiłą i ciepłą osobą, która kocha swoje dzieci. Psychiatrzy stwierdzili u niej osobowość dysocjalną, która charakteryzuje się obecnością trzech deficytów psychotycznych: lęku, uczenia się i relacji interpersonalnych. Uznano również, że jest osobą dominującą w grupie oraz kumulującą w sobie duże pokłady niekontrolowanej agresji. Jednak duży wpływ na rozwój tych cech osobowości u Szymańskiej miało dorastanie w dysfunkcyjnej rodzinie.

 

Każdy może stać się mordercą

„Znacząca część sprawczyń zabójstw ostatnich lat niewątpliwie znajduje się pod wpływem oddziaływania niekorzystnej sytuacji rodzinnej, materialnej, która ma związek głównie z bezrobociem i pogorszeniem sytuacji finansowej – pisze prof. Zdzisław Majchrzyk w swojej publikacji „Kiedy kobieta zabija” – Nagła zmiana w tym zakresie doprowadziła do znacznego upadku autorytetów, w tym rodzicielskiego, a równocześnie pogłębienia relatywizmu moralnego.” Rzeczywiście, u większości odsiadujących karę za morderstwo polskich więźniarek dużą rolę odgrywał alkoholizm któregoś z rodziców, czy traumatyczne przeżycia, np. przedwczesna śmierć ojca, gwałt ojczyma. Ekstremalne sytuacje przeżyte w wieku dziecięcym i nastoletnim, połączone z pewnym zaburzeniem psychicznym (np. niewykształceniem się uczuć wyższych) bywają mieszanką wybuchową dla kobiet, doprowadzając je do zbrodni.

Zdarzają się jednak wyjątki. Karę 25 lat pozbawienia wolności odsiaduje Monika Połczyńska (nazwisko zmienione) po tym, jak wraz z kolegą udusiła żonę swojego kochanka. Monika pochodzi z dobrze usytułowanej rodziny, w której psychologowie nie stwierdzili żadnych nękań czy nieprawidłowości. Kobieta w chwili aresztowania była atrakcyjną dwudziestokilkulatką, której kariera lekarska właśnie nabierała tempa. Badania psychologiczne nie stwierdziły u niej choroby psychicznej, jednak lekarze zwrócili uwagę na jej infantylno-egocentryczną osobowość, z zachwianym systemem moralnym i roszczeniową postawą do otoczenia. Warto zastanowić się ilu nerwowych, egocentrycznych, czy lekko socjopatycznych ludzi znamy w naszym środowisku, a mimo to nie wszyscy z nich kończą w więzieniu oskarżeni o morderstwo.

„Niestety prawie każdy może stać się mordercą. Bardzo istotny czynnik to sytuacja w jakiej się znalazł – tłumaczy Jan Gołębiowski, psycholog kryminalny –To w jaki sposób sobie poradzi zależy od jego stanu psychicznego, w tym poziomu trzeźwości, jego cech osobowości, temperamentu, doświadczeń życiowych i nawyków. Mordercy to zwykli ludzie, którzy z jakiś powodów nie zapanowali nad swoimi emocjami. Oczywiście psychopaci dokonują często spektakularnych zbrodni, które podchwytują media, ale osoby z cechami psychopatycznymi nie muszą popełniać przestępstw, a wręcz przeciwnie, mogą być dobrymi policjantami, żołnierzami, naukowcami czy politykami.”

 

Dexter była kobietą

Kim więc jest typowa morderczyni? To osoba, która wykonuje zawód uważany za typowo kobiecy; jest pielęgniarką, nauczycielką, gospodynią domową. Często jest kobietą o raczej przeciętnej urodzie, pochodzi z średniej lub niskiej klasy społecznej. Ofiara to ktoś jej bliski lub przynajmniej znany. Może być to ktoś, nad kim sprawuje opiekę (np. jako pielęgniarka). W przeciwieństwie do mężczyzn, kobiety rzadziej popełniają zbrodnie w afekcie, co nie znaczy, że nie działają pod wpływem silnych emocji i impulsu. Zazwyczaj planują zbrodnie z dużym wyprzedzeniem, myślą o tym jak pozbyć się ciała i kiedy dokonać morderstwa. Ze względu na fakt, że kobiety są z reguły słabsze fizycznie oraz obawiają się bezpośredniego kontaktu z ofiarą, popełniane przez nie zabójstwa są bardziej „estetyczne”; dokonane za pomocą trucizny, duszenia, czy zastrzyku, co ułatwia upozorowanie naturalnego zgonu. Wyjątkiem są morderstwa popełnione przy dużym wzburzeniu emocjonalnym, tzw. „zbrodnie kuchenne”. Wtedy narzędziem zbrodni jest przypadkowy twardy lub ostry przedmiot, który wpadł w ręce kobiety. Po dokonaniu morderstwa, bardzo często nie pamięta ona dokładnie samego zdarzenia.

Nierzadko kobiety manipulują mężczyznami i wykorzystują ich do popełnienia zbrodni w ich imieniu. Takim pośrednikiem morderstwa zostaje zazwyczaj ktoś seksualnie nimi zainteresowany lub wręcz zakochany. Taka psychomanipulacja jest bardzo charakterystyczna dla kobiet, których pragmatyczna natura dąży do uniknięcia konsekwencji i kary za popełnioną zbrodnię.

Gdy motywem jest zemsta, zabójstwo jest zaplanowane odważniej i bardziej okrutnie. Jednak taki motyw zbrodni występuje jedynie u 13 procent skazanych kobiet. Aż 75 procent z nich zabija w celu odniesienia korzyści materialnych. Reszta to tzw. Anioły Śmierci (odczuwają zaburzoną potrzebę opieki, która przejawia się mordowaniem chorych, zazwyczaj dzieci) oraz ofiary przemocy w rodzinie, które do zbrodni popycha poczucie krzywdy i lęk przed oprawcą. Kobiety, w przeciwieństwie do mężczyzn, bardzo rzadko mordują dla poczucia dominacji, czy wyładowania seksualnych frustracji.

 

Czy zbrodnia ma płeć?

Zbrodnią typowo kobiecą według artykułu kodeksu karnego jest dzieciobójstwo. „Tylko kobieta, będąc w szoku poporodowym, dokonuje zabójstwa dziecka, które jest traktowane jako „uprzywilejowane” i obarczone mniejszą karą – mówi Jan Gołębiowski – Natomiast przestępstwa seryjne na tle seksualnym należą do typowo męskich.”

Seksuolog prof. Zbigniew Lew Starowicz przestrzega jednak przed zbytnim szufladkowaniem. „Nasz świat się zmienia i zmienia się podział ról w społeczeństwie – tłumaczy – Może faktycznie kobiece kobiety do takich twardych zbrodni są mniej skłonne, bo mają w sobie mało agresji, natomiast jest coraz więcej kobiet męskich, które świetnie wpisują się w portret zabójczyń.”

Ma na to wpływ głównie wychowanie – w dzisiejszych czasach coraz rzadziej wmawia się dziewczynkom by były bardziej „kobiece”. Same też mogą woleć kierować się w życiu męską stroną swojej osobowości, ponieważ życie nauczyło je, że to się im bardziej opłaca. Uprawiają te same sporty i zawody co mężczyźni, role społeczne powoli się zacierają. Skoro więc kobieta może głosować i wykonywać zawód prawnika, dlaczego nie mogłaby dokonać okrutnej zbrodni?

W marcu tego roku Czarna Wdowa Internetu Melissa Ann Shepard ponownie opuściła zakład karny, jednak wciąż pozostaje pod nadzorem policji. Nie wolno jej korzystać z Internetu, a o każdym nowopoznanym kochanku musi poinformować władze. Według komisji ds. zwolnień warunkowych sama Shepard twierdzi, że nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa. Jedynie dla swoich małżonków.