Blake nie był zwykłym więźniem. Był najgroźniejszym ze schwytanych przez brytyjski kontrwywiad sowieckich „kretów” w służbach Jej Królewskiej Mości. Człowiekiem odpowiedzialnym za aresztowanie 42 brytyjskich agentów, działających na terenie krajów komunistycznych i w samym ZSRR. Blake wydał KGB m.in. całą siatkę szpiegowską w Berlinie Wschodnim, którą sam organizował. Został za to skazany na 42 lata więzienia – po roku za każdego zdradzonego agenta. Wpadł tylko dlatego, że informację o nim przekazał zachodnim służbom wywiadowczym inny zdrajca, ppłk Michał Goleniewski z wywiadu PRL. Jednak w więzieniu Blake spędził tylko 5 lat. Uciekinier przeczekał obławę w ukrytym lokum, zaledwie 2 km od więzienia.

Sądził, że jego wspólnicy – sympatycy Irlandzkiej Armii Republikańskiej – nie kochają brytyjskiego rządu i dlatego mu pomagają. Nie wiedział, że cała akcja uwolnienia go to operacja KGB. Wkrótce Blake został wywieziony z Wielkiej Brytanii w schowku pod kanapą samochodu kempingowego i dostarczony do Berlina. Stamtąd poleciał do Moskwy, gdzie mieszka do dzisiaj. W Rosji Blake dołączył do brytyjskich zdrajców, którym udało się uciec do ZSRR jeszcze w latach 50. i 60. Byli wśród nich Donald McLean i Kim Philby z tzw. Piątki z Cambridge. Chociaż ta trójka wyrządziła potężne szkody brytyjskim służbom i ośmieszyła je przed całym światem, wywiad Jej Królewskiej Mości nie zrobił nic, by dopaść zdrajców.

Służba, która nie wybacza

Na opinię najbardziej mściwych i zawziętych Rosjanie pracują od ponad 70 lat. 20 sierpnia 1940 r. agent NKWD Ramon Mercader zabił w Meksyku Lwa Trockiego, największego konkurenta Józefa Stalina. Od tamtej pory zabójców, wysyłanych w celu likwidacji zdrajców, moskiewskie służby zaczęły nazywać „mercaderami”. Ulubioną bronią „mercaderów” są trucizny. Już w roku 1921 w sowieckiej CzeKa, kierowanej wówczas przez Feliksa Dzierżyńskiego, powstało tajne laboratorium nr 12, w którym opracowywano skład zabójczej substancji, niepozostawiającej śladów we krwi ofiary. Z upływem lat w arsenale NKWD, a później KGB, pojawiły się m.in. kwas cyjanowodorowy, fluorooctany, polon i tal.

Wiele z tych substancji wywołuje objawy podobne do udaru mózgu lub ataku serca, trudno więc ocenić, ile osób rzeczywiście uśmiercono za ich pomocą. Być może nigdy byśmy się o nich nie dowiedzieli, gdyby nie nieudana próba zlikwidowania zdrajcy z KGB Nikołaja Chochłowa. Kapitan Chochłow sam był „mercaderem”, szkolonym w latach 50. W 1954 r. został wysłany do Frankfurtu nad Menem w celu likwidacji Gieorgija Okołowicza, lidera antysowieckiej organizacji Narodowy Związek Pracy (NTS), założonej przez rosyjskich i ukraińskich emigrantów. Jednak zamiast poczęstować Okołowicza kulą wypełnioną cyjankiem potasu, Chochłow ostrzegł niedoszłą ofiarę przed zamachem. Po czym oddał się w ręce CIA. Decyzję o likwidacji zdrajcy podpisał sam Nikita Chruszczow. Do Frankfurtu wysłano grupę „mercaderów”. 15 września 1957 r. Chochłow przebywał jako gość na zjeździe NTS we frankfurckim Palmengarten. Tam poprosił kelnera o przyniesienie filiżanki kawy. Zdążył jednak wypić tylko łyk. Chwilę później zemdlał. W szpitalu, do którego przewieziono Chochłowa, lekarze stwierdzili początkowo zatrucie pokarmowe. Jednak po pięciu dniach na ciele i twarzy chorego pojawiły się czarne i niebieskie plamy. Z oczu zaczęła wypływać lepka wydzielina, skóra stwardniała i pękała przy dotknięciu, a włosy wypadały całymi kosmykami. Krew ofiary ulegała szybkiemu rozkładowi, którego lekarze nie byli w stanie zrozumieć. Były agent został przewieziony do szpitala wojskowego armii amerykańskiej i dopiero tam, dzięki eksperymentalnym lekom i ciągłym transfuzjom krwi, zaczął wracać do zdrowia. Jednocześnie lekarzom udało się ustalić przyczynę jego choroby: zatrucie promieniotwórczym talem. Była to pierwsza wzmianka o zastosowaniu tej substancji przez sowiecki wywiad. Nikołaj Chochłow dożył upadku ZSRR. Ocalał tylko dzięki nieprawdopodobnie silnemu organizmowi i... stosowanej przez KGB zasadzie, że skazańca, który raz urwał się z szubienicy, nie wiesza się powtórnie. Tego szczęścia nie miał jednak inny człowiek, Aleksander Litwinienko, również skazany przez sowieckie służby na śmierć za zdradę.