Promieniotwórczy i zabójczy

Litwinienko, były podpułkownik rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), w 2001 r. otrzymał azyl polityczny w Wielkiej Brytanii. Szybko stał się znany jako największy krytyk prezydenta Władimira Putina i rosyjskich służb specjalnych. W swojej książce „FSB wysadza Rosję” oskarżył je m.in. o sprowokowanie wojny na Kaukazie poprzez zamachy bombowe w Moskwie i Wołgodońsku w 1999 r. (oskarżono o nie Czeczenów). W 2006 r. Litwinienko dostał brytyjskie obywatelstwo. Poczuł się bezpiecznie. 1 listopada 2006 r. spotkał się nawet z dawnymi kolegami z FSB w restauracji hotelu Millennium. Wieczorem Litwinienko poczuł się źle. Miał skurcze żołądka i trudności z oddychaniem. Następnego dnia pojawiła się też biegunka ze śladami krwi. Lekarze stwierdzili jednak… infekcję. Kiedy trafił do szpitala, wyniki były początkowo niezłe. Załamanie nastąpiło po tygodniu: organizm przestał reagować na antybiotyki, włosy wypadły, chory schudł 15 kg. Żył jeszcze dwa tygodnie. Tuż przed jego śmiercią do szpitala dotarły wyniki badań, wskazujące na za- trucie promieniotwórczym izotopem 210 polonu...

Za każdą cenę

Są służby, dla których koszty przestają się liczyć, kiedy trzeba ukarać zdrajcę. Polon, którym uśmiercono Litwinienkę, było wart około 10 mln dolarów. Podobną kwotę kosztowała Mossad akcja ujęcia Mordechaja Vanunu, który ujawnił brytyjskiej prasie szczegóły izraelskiego programu atomowego. Opublikowany w 1986 r. wywiad i zdjęcia wywołały światową sensację. Vanunu, technik zatrudniony przy obsłudze reaktora atomowego na pustyni Negew, przez wiele miesięcy fotografował każdy szczegół procesu wzbogacania uranu. Kiedy po 12 latach pracy został zwolniony, wyjechał do Australii, gdzie nawiązał kontakt z dziennikarzami londyńskiego „Sunday Timesa”. Redakcja opłaciła jego przelot do Wielkiej Brytanii. Tymczasem w Tel Awiwie dojrzewał już plan ukarania zdrajcy. Na zabójstwo lub porwanie na brytyjskim terenie nie zgadzał się ówczesny premier Izraela Szimon Peres. Do Londynu została więc wysłana młoda seksowna agentka Cheryl Hanin. Jej zadaniem było wywabienie zdrajcy z Londynu do Rzymu. W ciągu kilku dni od zawarcia znajomości agentka tak oczarowała swoją ofiarę, że Vanunu, nie bacząc na ostrzeżenia brytyjskich opiekunów, zgodził się na romantyczny weekend we Włoszech. Tam czekał już na niego Mossad. Zdrajca dostał zastrzyk usypiający, po czym agenci przewieźli go do portu La Spezia. Stamtąd łodzią motorową dostarczono go na pokład zakotwiczonego na pełnym morzu izraelskiego torpedowca. W 1988 r. Vanunu został skazany na 20 lat więzienia. Jednak niebawem wyszedł na wolność i  jest dziś człowiekiem zamożnym – na londyńskim koncie czekała na niego spora suma od „Sunday Timesa”!