Milena Rachid-Chehab: Czy silną wolę mamy zapisaną w genach, czy trzeba się jej nauczyć?

Magda Jagielska: Są dowody, że zdolność do samokontroli ma podłoże fizjologiczne, czyli może być potencjalnie dziedziczona, choć nie znam badań, które by wskazywały na gen za nią odpowiedzialny – to raczej wynik różnych skłonności, które ze sobą współpracują. Ale są dowody na to, że np. osoby mniej impulsywne mają również większą „siłę woli”. Impulsywność jest związana z aktywnością neuronów odpowiedzialnych za wydzielanie dopaminy, ale też z poziomem aktywacji układu limbicznego, czyli części mózgu odpowiedzialnej za emocje i popędy. Jeśli częściej działamy „na gorąco”, to cierpliwość i samodyscyplina będą dla nas trudniejsze i to faktycznie jest zapisane w genach. Ale nawet wtedy nie należy się zniechęcać  – każdy z nas ma narzędzia samokontroli, a jej zdolność możemy trenować. 

Dzieci mają niewielką samokontrolę, są raczej impulsywne, nagród chcą „teraz!”. W toku dorastania uczymy się hamować niektóre automatyczne reakcje, odraczać gratyfikacje, inwestować wysiłek, żeby w przyszłości dostać coś więcej niż tylko bezpośrednią nagrodę. Jest to związane z naturalnym rozwojem mózgu – odpowiedzialna za samoregulację część przedczołowa osiąga pełnię działania dopiero po okresie dorastania. To zresztą część mózgu, która u człowieka dojrzewa najpóźniej. Oprócz uczenia się i treningu w kształtowaniu swojej „silnej woli”, możemy także nauczyć się ograniczać negatywny wpływ czynników, które nam tę samokontrolę ograniczają.

Na przykład?

Negatywne emocje, brak zaufania do skuteczności działań czy własnych sił, stres, brak zasobów fizjologicznych, czyli zmęczenie, głód, niestabilny poziom cukru.

Są badania, które dowodzą, że na silną wolę dobrze działa choć odrobina czegoś słodkiego.

Z drugiej strony dieta fastfoodowa to prosty sposób, żeby się tej silnej woli pozbyć – rozregulowujemy poziom cukru we krwi, wywołujemy negatywne emocje, łamiemy swoje standardy działania, i negatywnie wpływamy na swój wygląd, co też zmniejsza ambicję ułatwiającą odraczanie gratyfikacji.

Jakie techniki kształtowania silnej woli są najskuteczniejsze?

Jakie „naj”, to nie wiem, trudno tu stworzyć ranking, ale wiem, co jest skuteczne: zadbanie o organizm poprzez zdrową dietę, sport i medytację, nauczenie się technik rozładowywania stresu. Ale ważne jest też, by rozwijać inteligencję emocjonalną, by zrozumieć, czemu łamiemy swoje postanowienia, dlaczego wybieramy cele, których się nie trzymamy. Warto poznać siebie na tyle, by wiedzieć, w jakich okolicznościach trudno nam wytrwać w samodyscyplinie. Jeśli czekoladoholika chcemy zmienić w sałatożercę, to lepiej to robić stopniowo. Pomaga zrozumienie nagród, które dostajemy za różne zachowania, zaobserwowanie, co nam daje zachowanie impulsywne, a co wytrwałość. Może się okazać, że wcale tak silnej woli nie potrzebujemy, bo wiemy, co nam się bardziej opłaca i daje więcej satysfakcji.

Dlaczego jedne nagrody nas kuszą, a inne nie?

Warto pamiętać, że różnimy się między sobą także w kwestii motywacji – jedni są bardziej zdyscyplinowani, jeśli napotykają przeszkody, które budzą w nich naturalny upór i hart ducha; inni potrzebują robić coś dla innych i nie potrafią się zmotywować działaniem tylko na rzecz własnych, wyizolowanych celów; jeszcze inni potrzebują uznania. Dlatego tak ważne jest, by stać się ekspertem od samego siebie; metodą obserwacji, prób i błędów oraz budowania zaufania do siebie. Z badań wynika, że osoby, które wytyczają sobie cele spójne z ich głębokimi potrzebami emocjonalnymi, a nie takie, które są wynikiem presji zewnętrznej, są skuteczniejsze w tym, żeby te cele rzeczywiście osiągnąć.