Zapachy i twarze


Owady mają w aparacie świeże – filtrowane przez wkład z maski przeciwgazowej – powietrze. W momencie kiedy operator chce, aby zapachy z otoczenia zostały „zbadane” przez pszczoły, naciska przycisk, który na chwilę odłącza filtr. Jeżeli pszczoły wykryją podejrzany zapach, zareagują, wysuwając języczki w oczekiwaniu na pokarm. Bo na tym właśnie polegał ich trening wykorzystujący odruch Pawłowa: dostawały pokarm, kiedy zareagowały na konkretny zapach, a uczono je reagowania m.in. na TNT, Semtex czy plastyczny materiał wybuchowy C-4. Za każdym razem kiedy pszczoła wysunie języczek, przetnie nim promień lasera, co uruchomi fotodetektor. Odpowiedni sygnał pojawi się wtedy na ekranie. Pszczoły mogą albo wszystkie reagować na jeden zapach (w celu uzyskania maksymalnej wiarygodności pomiarów), albo reagować w grupach po kilka owadów na różne zapachy. Zważywszy że proces uczenia pszczoły jednego zapachu zajmuje nie więcej niż dwie godziny, przed tego typu technologiami rysują się wielkie perspektywy. Dlatego też projekt współfinansowało brytyjskie Biuro ds. Obrony i Przeciwdziałania Terroryzmowi. Pszczoły mogą zostać zatrudnione również w celu wspomagania systemu kontroli biometrycznej. Okazało się bowiem, że owady te potrafią rozpoznawać ludzkie twarze! Wykazali to francuscy badacze z Uniwersytetu w Tuluzie pod kierunkiem profesora Martina Giurfy’ego. Giurfy połączył siły z australijskim naukowcem Adrianem Dyerem z Monash University, który kilka lat wcześniej wytrenował laboratoryjne pszczoły tak, aby leciały do zdjęcia przedstawiającego konkretną osobę. Dyer i Giurfy uczyli pszczoły rozpoznawać rysunkowe „buźki”. W tych schematycznych twarzach kropki i kreski symbolizujące oczy, usta i nos były skupione blisko siebie albo rozproszone. Jedna z „buziek” nasmarowana była syropem i to do niej przylatywały pszczoły. Robiły to nawet wówczas, gdy na „buźce” nie było już nic słodkiego. Możliwe więc, że po odpowiednim treningu maszyna taka jak VASOR 136 rozpoznawałaby nie tylko groźne zapachy, ale i niebezpiecznych przestępców.

Naukowa corrida


Naukowcy wykorzystują nie tylko wyjątkowe możliwości percepcyjne zwierząt: wykorzystują też ich aparat ruchowy, tworząc zdalnie sterowane organizmy. Już w latach pięćdziesiątych XX wieku Jose Delgado z Yale University ustalił, gdzie w mózgach zwierzęcia umieścić elektrody, aby przejąć nad nim kontrolę. W 1963 roku Delgado wcielił się w rolę matadora na jednej z aren hiszpańskiej Cordoby. Byk, któremu wcześniej wszczepiono elektrody, zamiast brać naukowca na rogi, w decydującym momencie zatrzymywał się. Wtedy bowiem jego mózg drażnił odpowiedni impuls generowany przez jednego ze współpracowników Delgado. Doświadczenia trwały dalej. Motywy, jakie kierowały naukowcami, były przeważnie takie same: po co przez lata pracować nad skonstruowaniem robotów naśladujących sposób poruszania się istot żywych, skoro można przejąć kontrolę nad gotowymi owadami, rybami, ssakami. Lekka modyfikacja i zoptymalizowanie tego, co przez miliony lat ulepszała ewolucja, powinno dać doskonały efekt.

W 2002 roku w Health Science Center State University of New York przeprowadzono eksperyment na szczurach. Zamontowany w ich mózgach implant pozwalał na drażnienie odpowiedniego ośrodka kontrolującego szczurze wąsy. Dzięki temu szczury kierowały się w prawo lub lewo, w zależności od tego, który wąs był dotykany. Linda Hermer-Vasquez z University of Florida w Gainesville wytrenowała szczury z implantami tak, by rozpoznawały rozmaite zapachy, czy to człowieka, czy materiałów wybuchowych. W późniejszej fazie doświadczeń gryzonie wyposażono w kamerę wideo, dzięki czemu kontrolujący ruchy zwierzęcia operator miał możliwość oglądu sytuacji. Badania wykazały, że po wyłączeniu funkcji zdalnej kontroli szczur trafnie odnajdywał źródło zapachu, którego wykrywania był uczony. W ten sposób powstała biomaszyna, którą można zdalnie skierować w odpowiednie miejsce – choćby w podziemia zawalonego budynku – i tam nakazać jej znaleźć np. potrzebującego pomocy człowieka.

Sterowane gołębie