Focus.pl

Formularz logowania
Formularz wyszukiwania
  1. szukaj
  1. Newsy
  2. Foto
  3. Video
  4. Rozrywka
  5. Gadżety
  6. Warto wiedzieć
  7. Magazyn
  8. Jak to działa
  9. Forum

Fot. Shutterstock Jak najlepiej wyśmiać religię? Stworzyć własną, gdzie bogiem jest makaron, wodą święconą – piwo, a przykazania się wzajemnie wykluczają

W 2001 roku po spisie ludności Wielkiej Brytanii okazało się, że czwartym wyznaniem wyspiarzy jest religia Jedi z „Gwiezdnych wojen”. Opowiedziało się za nią 0,7% Brytyjczyków, więcej niż za buddyzmem i judaizmem.

Sztuczne systemy wierzeń (tzw. religie ateistów) cieszą się rosnącą popularnością, bo niewierzących przybywa. Zawierają możliwe do przyjęcia prawdy wiary, nakazy, zalecenia i są na tyle spójne, by móc uchodzić za prawdziwe systemy religijne. Powstają dla zabawy lub spełnienia czyichś fascynacji, jednak przeważnie parodiują lub profanują prawdziwe kulty i wyznania. Zasady wiary ukazują w takim kontekście, by okazały się absurdalne.

LATAJĄCE SPAGHETTI


Podstawowym dogmatem wielu religii jest Bóg-Stwórca, Pierwszy Poruszyciel. W ideę nadistoty, będącej konstruktorem wszechświata, celuje Kościół Latającego Potwora Spaghetti, zwany też pastafarianizmem (ang. pasta, czyli makaron, i rastafarianizm). Religia powstała w 2005 roku, kiedy tocząca się debata o wprowadzeniu do nauczania, obok teorii ewolucji, teorii inteligentnego projektu wywołała iluminację u Bobby’ego Hendersona, czyniąc go prorokiem nowej wiary.

Latający Potwór Spaghetti, objawiający się jako poskręcany makaron na dwóch pulpetach, będący istotą najwyższą, przekazał prorokowi osiem przykazań „Naprawdę Wolałbym, Żebyś Nie”. Wyznał, że jest odpowiedzialny za podsunięcie ludzkości teorii ewolucji.

Znaczny rozgłos zyskała też wiara w Niewidzialnego Różowego Jednorożca, parodia wierzeń teistycznych. Bogini, która przyjmuje kształt jednorożca, jest paradoksalnie różowa i niewidzialna jednocześnie.

Z kolei Kościół Świętego Pączka szydzi z amerykańskich wyznań o prawicowej orientacji politycznej, a Landover Baptist Church to parodia ewangelikalizmu, baptyzmu i fundamentalistycznych odmian protestantyzmu.

BOSKOŚĆ INTERNETU


Wiele z fikcyjnych religii swój rozwój zawdzięcza Internetowi, a konkretnie grupom dyskusyjnym. Tak było w przypadku parodiującej scjentologię Kibologii (Kibology), której nazwa pochodzi od Kibo – internetowego nicku Jamesa Parry’ego, twórcy religii.

Potęgę Internetu wysławia też interaktywizm: „Internet to dar zaprojektowany, by pomóc ludzkości w lepszej komunikacji, by stała się jednością”. Trudno odmówić iście ekumenicznego wydźwięku przesłania, mimo to Interaktywizm nie może równać się z Kościołem Google.

Firma znana ze swojej flagowej wyszukiwarki internetowej ogłosiła religię googlizm. Twierdzi, że dysponuje większą ilością dowodów na boskość Google niż któregokolwiek z tradycyjnych bogów. Otóż Google posiada największą bazę informacji, a więc jest jednostką najbliższą Wszechwiedzy. Ta wyszukiwarka jest wszechobecna i dostępna jednocześnie na całym świecie. Jest nieśmiertelna, gdyż w razie awarii jakiegoś serwera inny może go zastąpić. Jest nieskończona, bo teoretycznie Internet może rozrastać się bez końca. Odpowiada na modlitwy, nie czyni zła, pamięta wszystko i jest częściej wyszukiwanym terminem niż Jezus, Allach, Bóg, chrześcijaństwo, Budda. Na pytanie, kim jest szatan, jeśli bogiem jest Google, googlizm odpowiada złośliwie: Microsoft.

Gdyby jednak nie Internet był dla miłośnika komputerów najwyższą wartością, lecz przykładowo wolne oprogramowanie, Kościół Emacs z przyjemnością przygarnie zbłąkaną duszyczkę do wspólnoty. Nazwa wzięła się od edytora tekstu Emacs z systemu operacyjnego GNU i skupia jego zwolenników. Warunkiem przystąpienia jest trzykrotne wyznanie wiary: „Nie istnieje żaden system poza GNU, a Linux jest jednym z jego jąder” oraz posiadanie wolnego oprogramowania.

  • Dodaj do:

Dla głodnych wiedzy

Zobacz także

Autor artykułu

  • Piotr Rogala
    Piotr Rogala

    Autor jest z wykształcenia politologiem i dziennikarzem, publikował m.in. w „Metropolu”, zajmuje się tematyką religijną i obyczajową.

Ulubione

Możesz dodać ten artykuł do listy swoich ulubionych artykułów.

Artykuł czytali

  • werwolf
  • Maraska
  • Ika Weron
  • Tamtomidaj
  • Dolores
  • antslom1
  • artistique
  • altruistka
  • trilia
  • Laik_
  • madame
  • wampirek
  • Consiles
  • furii
  • Verity
  • kortyzol
  • Yachiru
  • Mause
  • aniap16
  • miss.regent
  • BestOfMe
  • mona lisa
  • Kate123
  • zyrafa

Czytali także

Dodaj komentarz

Formularz dodawnia komentarzy
  1. obrazek CAPTCHA zabezpieczenie przed SPAM-em Nie widzisz obrazka? przeładuj obrazek
  • Ostare11:15 12/01/2009

    artistique napisał(a): Jestem przekonana, że religie krępują umysł i utrudniają poznanie świata. Opowiadam się po stronie wolnomyślicielstwa, intelektualnej otwartości. Osobiście nie mam pojęcia jak to jest po śmierci i na dobrą sprawę jestem przekonana, że nikt z nas żyjących wiedzieć tego nie może. Byłoby o wiele łatwiej gdybyśmy wszyscy zdali sobie sprawę z takiego stanu rzeczy. Gdyby tylko więcej osób miało podobne podejście do tematu religii... Z drugiej strony religia pozwala w wielu przypadkach ubarwić ten nierzadko nienasycony kolorami świat. Ale to jedynie w tych zdrowych przypadkach, kiedy wiara nie wykracza poza granice postępowania jednostki. Nie mam zupełnie nic przeciwko religii, jeżeli jest sprawą prywatną każdego jednego. A to co widzimy w mediach, na ulicach, jest zdecydowanie przesadzone. Cóż, religia = kasa (w zdecydowanej przewadze przypadków, niestety) i to nie tylko dzisiaj, czy wczoraj. Ludzie od zawsze byli po prostu skłonni kupować to, co właściwie mogą mieć za darmo. A że ze swoich ciężko zarobionych pieniążków utrzymują również wielkie religijne instytucje, to już kwesta zupełnie poboczna. Pozdrawiam serdecznie icon_smile.gif

  • artistique21:42 7/01/2009

    Jestem przekonana, że religie krępują umysł i utrudniają poznanie świata. Opowiadam się po stronie wolnomyślicielstwa, intelektualnej otwartości. Osobiście nie mam pojęcia jak to jest po śmierci i na dobrą sprawę jestem przekonana, że nikt z nas żyjących wiedzieć tego nie może. Byłoby o wiele łatwiej gdybyśmy wszyscy zdali sobie sprawę z takiego stanu rzeczy.

  • butapren11:48 29/12/2008

    Ja tam na przykład wierze w wolność słowa;p i raczej uważam krytykę za pozytywne zjawisko, któro ni jak się ma do dyskryminacji.

Zobacz pozostałe komentarze

Konkurs Walentynki
Focus Tester
Prenumerata Focus
PWirtualny doradca Focus.pl