Jak koty podbiły nasze serca i wygryzły psy

Jan Stradowski

Szef działu nauki „Focusa”, z wykształcenia lekarz medycyny, z zamiłowania biolog i przyrodnik. W Radiu TOK FM prowadzi audycję „Człowiek 2.0”. Więcej – www.stradowski.net.

Marek Matacz

Z wykształcenia biotechnolog. Pasjonują go nowe technologie, eksploracja kosmosu i szeroko pojęta nauka

Po tysiącleciach psiej dominacji nasza cywilizacja coraz bardziej schodzi na koty. Nowi najlepsi przyjaciele człowieka doskonale pasują do dzisiejszych czasów, promujących indywidualizm, egoizm i narcystyczne samouwielbienie.

W krajach rozwiniętych żyje ponad 204 mln kotów domowych i zaledwie 173 mln psów. Statystyka, choćby pobieżna, nie pozostawia wątpliwości. Koty zyskują przewagę, zasiedlając nasze domy, podbijając serca i panosząc się na portalach społecznościowych w internecie. Dlaczego? Powodów jest wiele, ale najważniejszy z nich wynika ze zmian, jakie zachodzą w naszej cywilizacji. Wystarczy przyjrzeć się profilom socjologicznym posiadaczy psów i kotów. Zrobił to prof. Stanley Coren z University of British Columbia, znawca psychiki zarówno ludzi, jak i zwierząt. Według niego właściciele kotów częściej żyją samotnie i zazwyczaj w mieszkaniu. Z psami zwykle idą w parze dom i rodzina. Posiadanie kilku kotów przestało być domeną zdziwaczałych starszych pań. W społeczeństwie jest coraz więcej singli i bezdzietnych par, dla których te zwierzęta stają się swoistym ekwiwalentem dzieci.

Sprzyjają też temu cechy osobowości kotów. „Podstawowa różnica między kotem i psem wynika z milionów lat odmiennej ewolucji. Kot jest drapieżnikiem pierwszego rzędu. W jego pojęciu to on jest królem i w sferze mentalnej rządzi światem, a wszystkie inne stworzenia, w tym człowiek, powinny mu się podporządkować. Psy również polują, ale robią to w sforach, dzięki czemu w ich naturze leży współpraca, również z nami” – mówi dr Remigiusz Cichoń, lekarz weterynarii, specjalista chorób psów i kotów, wykładowca psychologii zwierząt w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Poznaniu. Samolubny, chodzący własnymi ścieżkami kot bardziej przypomina dziecko niż uległy, przyjacielski pies. I bardziej pasuje do epoki egoistów, indywidualistów i zapatrzonych w siebie narcyzów.

Odwieczna rywalizacja

Udomowienie psa nastąpiło co najmniej 15 tys. lat temu. Prawdopodobnie polującym ludzkim grupom zaczęły towarzyszyć przyciągane jedzeniem wilki. Mniej agresywne i płochliwe osobniki mogły bardziej zbliżyć się do człowieka. Badania genetyczne wykazały, że udomowienie psa nastąpiło niezależnie, w różnych miejscach na świecie. I od samego początku były to zwierzęta użytkowe – polujące, stróżujące, a w Azji zapewne także hodowane na mięso. Towarzyszyły rozwojowi naszej cywilizacji rolno-miejskiej i były ważnym jej elementem.

Koty natomiast – urodzeni egoiści – w pewnym sensie przyszły już na gotowe. Według znanych dziś znalezisk zostały udomowione kilka tysięcy lat temu na terenie Żyznego Półksiężyca – obszaru, który rozciąga się od Egiptu przez Syrię po Mezopotamię. Owszem, polowały na myszy, ale w wielu cywilizacjach, np. w starożytnym Egipcie, były otaczane boską czcią. Nasi przodkowie doceniali ich urodę, grację i niezależność, choć – zwłaszcza w średniowiecznej Europie – doszukiwali się też powiązań tych zwierzaków z szatanem. Tak czy inaczej, kot pozostał do dziś stworzeniem tajemniczym i mistycznym, co trudno byłoby powiedzieć o psie.

Może to po części wynikać ze sposobu, w jaki oba gatunki odczytują nasze zachowanie. Psy są w tym bardzo dobre – i być może zbyt dobre. Podobnie jak my potrafią współpracować, są empatyczne (reagują np. na płacz człowieka), rozumieją polecenia i chętnie je wypełniają. Jednym słowem – nuda. „Pies czuje się członkiem naszej rodziny. Koty są z nami głównie dla wygody – dzięki temu dostają jedzenie bez większego wysiłku” – tłumaczy dr Cichoń. Oczywiście chodzi o wysiłek fizyczny, bo w sensie intelektualnym koty, choć może ustępują psom inteligencją podobną do ludzkiej, biją je na głowę sprytem.

Z badań wynika, że zwierzaki te w toku ewolucji opracowały skuteczny sposób manipulowania swoimi właścicielami. Analizując serię nagrań wideo, uczeni z University of Sussex odkryli, że koty chcąc nakłonić człowieka, aby je nakarmił, wydają dźwięk o wyjątkowej kompozycji. W przyjazny dla ucha pomruk wplatają miauczenie przypominające do złudzenia płacz dziecka. W efekcie powstaje wyjątkowo trudna do zignorowania mieszanka, dzięki której koty „żerują” na naszej wrodzonej wrażliwości na potrzeby dzieci. A takie nietypowe miauczenie stosują tylko wobec swojego opiekuna, który – oczywiście – z radością daje się na nie nabrać.

  • Kategoria: Człowiek
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus 8/2013
  • c
Słowa kluczowe
Komentarze