Joga miłości. Potęga tantry, fenomen Kamasutry

Tantryczni kochankowie nie zamykają oczu i nie uciekają w głąb siebie, przeżywając orgazm www.tantrachair.com

Mało seksu w seksie

„W tradycji tantrycznej szczególnie cenne wydaje się postrzeganie seksualności i zbliżenia seksualnego nie tylko w kategoriach cielesnych, ale również duchowych” – podkreśla dr Aleksandra Jodko, psycholog i specjalista edukacji seksualnej ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Przyznaje, że choć współczesna seksuologia jako nauka medyczna opiera się raczej na twardych przesłankach, to zdarza się, że seksuolodzy, zalecając parom z problemami seksualnymi uatrakcyjnienie sztuki miłosnej, odwołują się m.in. do praktyk związanych z tantrą. I z całą pewnością nie postrzegają jej jako perwersji.

Pary z problemami, zmęczeni pracownicy wielkich korporacji, którzy po kilkunastu godzinach w open space na seks nie mają już ani czasu, ani siły, trafiają też na warsztaty prowadzone przez Rzepeckich. Szukają wsparcia w związkach, przełamania rutyny. Ci, którzy spodziewali się orgii, wyjadą rozczarowani. Rzepeccy uczą, jak komunikować swoje emocje bez agresji, jak rozluźnić ciało i pozwolić sobie na odczuwanie przyjemności. Jak na ludzi Zachodu przystało (w końcu on jest filozofem, a ona – psychologiem), odwołują się do osiągnięć współczesnej nauki, zwłaszcza Wilhelma Reicha, twórcy terapii psychosomatycznej, który twierdził, że zdrowy człowiek umie przeżyć doświadczenie orgazmiczne całym ciałem, nie tylko genitaliami, i psychoterapeuty Aleksandra Lowena. Jego zdaniem miłość to uczucie, którego doświadczamy, nawiązując kontakt z rzeczywistością. I na to właśnie, czyli na uczenie się bycia tu i teraz, nacisk kładą też Rzepeccy.

„Jeśli tylko przełączymy świadomość z potrzeby odreagowania napięcia przez jak najszybsze dążenia do wytrysku czy orgazmu – na przeżywanie chwili i skupienie na bliskości, to seks może trwać godzinami. Bo nie dążę do niczego, nie muszę się spieszyć, nie muszę się starać, by coś osiągnąć, przecież ja to już mam!” – tłumaczy Dawid Rzepecki. Tantryczny seks trwa długo, bywa nazywany tańcem tysiąca jeden ruchów (i nie chodzi o ruchy dłoni, lecz lędźwi). Nie znaczy to jednak, że musimy się do tej liczby ograniczać – mówią nauczyciele tantry. Kochankowie zapominają o czasie, zapamiętując się w pieszczotach. O ile do wielu kobiet te argumenty trafiają łatwo, o tyle mężczyznom nie wydają się przekonujące. Za mało tu dla nich seksu w seksie, zwłaszcza jeśli się dowiadują, że praktyki tantryczne zalecają mężczyznom powstrzymywanie wytrysku.

Chłopaki nie płaczą

Nawet niektórzy seksuologowie powstrzymywanie się od wytrysku kojarzą raczej z mało skutecznymi metodami antykoncepcji niż z drogą prowadzącą do raju. Tantrycy przekonują tymczasem, że także mężczyzna zdolny jest do przeżywania wielokrotnego orgazmu, jeśli tylko nauczy się gospodarować seksualną energią i nie będzie się spieszyć.

Starą hinduską mądrość potwierdza terapeutka i seksuolog Barbara Keesling. Przekonuje, że mężczyźni mogą doświadczać orgazmu bez ejakulacji, wielokrotnych wytrysków, tzw. opóźnionych drgań, mniej silnych niż pierwszy skurcz orgazmiczny, ale liczniejszych, a także orgazmu wstecznego (gdy nasienie zamiast na zewnątrz trafia do pęcherza moczowego).

W końcu zasada jest prosta: im silniejsze i liczniejsze skurcze, tym dłuższy i lepszy orgazm. Tylko jak to osiągnąć?

  • Kategoria: Człowiek
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Ekstra
  • c
Komentarze