Obłędna nauka

Cieszmy się balonikami z helem i telefonami komórkowymi, póki możemy – radzi Dara O Briain, komik i prezenter programów naukowych w BBC.

Oglądaj Dara O Briain’a w marcu na kanale BBC Knowledge- premiera programów „Zajrzeć w kosmos” (5 marca) i „Obłędna nauka” (8 marca).

Czy „Obłędna nauka” to program tylko dla naukowych maniaków, czy mogą go też oglądać nowi ignoranci?

Ja sam interesuję się nauką, ale nie jestem ekspertem – mamy nadzieję, że to przyciągnie ludzi przed ekran. Ale nie ma sensu walczyć o tych, których nauka kompletnie nie interesuje. Nie da się stworzyć programu o nauce, w którym pojawią się różne nowe informacje i nie zniechęcić ludzi, którzy nie mają o tej tematyce zielonego pojęcia. I tak wiadomo, że pewne rzeczy trzeba będzie omawiać od zera. W filmie dokumentalnym o Henryku VIII nie trzeba tego robić, nie trzeba mówić „to był ten gruby, ten, co miał osiem żon”. Natomiast kiedy przedstawia się wielkie, naukowe koncepcje – trzeba zaczynać od podstaw.

Na pierwszy rzut oka program mocno przypomina słynny „Top Gear”...

No cóż, wystarczy zaprosić parę osób do studia, dodać publiczność i rzeczywiście będzie to wyglądać jak „Top Gear”. W realizację zaangażowało się BBC Worldwide, a oni bardzo „Top Gear” lubią. Ale żeby zgromadzić 6 mln widzów nie wystarczy wpakować byle czego do dużego studia. A czy ja jestem odpowiednikiem Jeremy’ego Clarksona? Nie jestem zachwycony tym porównaniem... Myślę, że w naszym programie jestem zlepkiem najlepszych cech wszystkich trzech prezenterów „Top Gear”. To przedziwna chimera, możecie ją sobie sami wyobrazić.

Czy ludzie tacy jak ty i prof. Brian Cox sprawiają, że nauka jest „cool”?

Nienawidzę tego słowa! Spójrz na mnie! Nie ma mowy, żebym był w stanie sprawić, że nauka będzie bardziej „sexy”. Tu chodzi raczej o to, że możemy wystąpić przed widownią, mówić z pasją o nauce i nie bać się o to, że stracimy oglądalność. Nauka znalazła entuzjastycznych widzów, co bardzo nas cieszy, ale nie znaczy to jeszcze, że cały kraj zacznie chodzić w koszulkach z napisem „E=mc²”.

W jednym z odcinków mówicie o wymieraniu i odradzaniu się. Czego może nam już wkrótce zabraknąć?

W ciągu najbliższej dekady skończy się nam hel. Gdybyśmy mieli realistycznie wycenić napełniony tym gazem balonik, powinien on kosztować 360 zł. Wkrótce już nie będziemy się mogli wygłupiać, wdychając hel z baloników i mówiąc cienkim głosikiem. Helu nie da się wyprodukować, jest niezwykle trudny do uzyskania. Zniknie w ciągu najbliższych 10 lat, jeśli nie zrezygnujemy z całego przemysłu, jaki powstał wokół sprzedaży balonów. Lista rzeczy, które mogą się nam skończyć, jest zaskakująca. Cieszcie się telefonami komórkowymi, póki jest czym – tyle wam powiem. Nasze dzieci będą musiały wrócić do używania puszek połączonych sznurkiem, bo kończy nam się to, z czego robimy układy scalone. Już wkrótce zacznie się nawoływanie do powrotu do starych telefonów.

A którego z wielkich uczonych chciałbyś przywrócić do życia?

  • Kategoria: Człowiek
  • Data:
  • Źródło:
  • c
Komentarze