Pierwszy buhaj kubańskiej rewolucji

Jakub Mielnik

Dziennikarz specjalizujący się w tematyce międzynarodowej, na Dalekim Wschodzie pracował i uczył się chińskiego. Reportaże z Chin i innych krajów regionu publikował m.in. w GW, „Przekroju” i „Polityce”.

Zniedołężniały starzec, który niedawno zrzekł się władzy na Kubie, miał reputację rozwiązłego macho. Lata partyzanckiej poniewierki odbijał sobie, nurzając się w rozpuście

Jest pogodny czerwcowy wieczór 1972 roku. W barze sopockiego Grand Hotelu kilku rosłych Latynosów zaczepia bawiącą tam kobietę. Według rozpowszechnianej później wersji jest to dziennikarka, za którą ujmują się dwaj studenci. Dochodzi do sprzeczki, w której Latynosi zostają pobici i wyrzuceni z baru.

Bar w Grandzie nie był w tamtych czasach miejscem, w którym studenci mogli sączyć piwko, a większość bywalczyń to dziewczyny, pracujące ciałem pod czujnym okiem SB. Latynosi nie byli turystami, tylko kubańskimi agentami, zobowiązanymi do ochrony samego Fidela Castro. Kubański przywódca nocował tego dnia w słynnej „degolówce”, apartamencie nazywanym tak po wizycie prezydenta de Gaulle’a. Jeśli jacyś studenci mogli pobić w Grandzie goryli znanego z chutliwości Comandante, to chyba tylko ci ze szkoły milicyjnej w Szczytnie, pozbawiając tym samym jedną z hotelowych prostytutek zaszczytu obsłużenia Castro.

BURDEL W SENACIE


We wczesnych latach 50. zwolennicy doktora Castro rozrzucali antyrządowe ulotki, pokazujące swojego przywódcę z genitaliami nienaturalnych rozmiarów. Obficie wyposażony przez naturę buntownik szykował się do przewrotu za pomocą monstrualnie wzwiedzionego fallusa. Ulotki produkował Universo Amejeiras, opozycjonista, który przeszedł piekło w więzieniach Fulgencio Batisty. Gdy Castro zakazał mu stosowania sprośnych żartów w rewolucyjnej propagandzie, Amejeiras ubolewał: „Fidel, odbierasz mi całą przyjemność z pracy dla ruchu oporu!”.

Młody bystry student prawa z ciągotkami do rewolucyjnych ekscesów zawsze podobał się kobietom. Zwłaszcza nadobnym pannicom z porządnych domów, w rodzaju Mirty Diaz - Balart. Zafascynowana Fidelem Mirta zafundowała obojgu podróż poślubną na Florydę, gdzie para młoda siedziała tak długo, aż się spłukała. Fidel musiał zastawić zegarek i biżuterię żony, by wrócić do domu. Starszy brat Fidela twierdził potem, że państwo młodzi popadli w tarapaty z powodu niesamowitej chuci młodego Castro. „Mirta nie chciała wracać, nie zwiedziwszy Miami, a przez pierwszy tydzień Fidel nie wypuszczał jej z łóżka” – opowiadał Ramon Castro.

Mirta Diaz-Balart miała pieniądze i rodzinne koneksje – wszystko, czego trzeba do zrobienia kariery politycznej na Karaibach. A polityka była na Kubie nieodłącznie związana z seksem. W starym budynku senatu w Hawanie urządzono pomieszczenia dla kochanek deputowanych. Pokoiki miały nawet osobne wyjścia, by hurysy mogły opuścić dyskretnie budynek w razie niespodziewanej wizyty żony.

Na początku lat 50. młody Fidel był na prostej drodze do zdobycia mandatu parlamentarnego. Senacka garsoniera przydałaby się do schadzek z Mapitą Morales, ciemnoskórą koleżanką ze studiów, z którą Fidel zdradzał żonę. Pech chciał, że Fulgencio Batista dokonał przewrotu na Kubie i zniósł demokrację. Zamiast do senatu – przyszły wódz kubańskiej rewolucji trafił do więzienia, skazany w 1953 roku na 15 lat za próbę zbrojnego obalenia władzy Batisty. W czasie przygotowań do przewrotu zdążył jeszcze zrobić dziecko Natalii Revuelcie, żonie zamożnego lekarza, który użyczał spiskowcom swojego domu. Próba szturmu koszar Moncada skończyła się masakrą buntowników, ze stu rebeliantów przeżyło około 30. Według jednej z wersji Fidel w ogóle nie wziął udziału w szturmie. Podobno zgubił się w karnawałowym tłumie, balującym na ulicach Santiago.

KASTROWANI LUDZIE CASTRO

  • Kategoria: Człowiek
  • Data:
  • Źródło:
  • c
Komentarze