Sarkoidoza: Tajemnicza choroba rodem z „Dr. House’a”

Monika Selimi

Dziennikarka zajmująca się tematyką medyczną. Prowadzi program „Bez recepty” na kanale TTV. Studiuje dietetykę.

W sarkoidozie węzły chłonne są powiększone, ale dzieje się tak przecież i w innych chorobach. Jakie badania należy zrobić, by mieć pewność co do diagnozy?

– Na początku przede wszystkim należy wykluczyć inne choroby. Głównie hematologiczne – np. chłoniaka, który też występuje przeważnie u osób młodych albo ziarnicę złośliwą. Trzeba koniecznie zrobić badanie histopatologiczne, czyli zbadać węzeł chłonny pod mikroskopem. Sprawdzamy też, jaką pojemność płuc ma pacjent. Dokładniejszym sposobem niż spirometria podstawowa jest badanie pojemności dyfuzyjnej tlenku węgla, czyli przenikanie tego gazu przez barierę pęcherzykowo-włośniczkową. Wartości poniżej normy wskazują na zmiany w zakresie tkanki śródmiąższowej płuc. Ważna jest również tomografia komputerowa klatki piersiowej – pokazuje ona dokładnie, która grupa węzłów śródpiersia czy wnęk płucnych jest powiększona. Dodatkowo w tomografii komputerowej płuc o wysokiej rozdzielczości możemy ocenić tkankę śródmiąższową płuc.

Na podstawie tych badań wnioskujemy, czy jest to sarkoidoza tylko węzłowa, czy też zajmuje tkankę płuc. By mieć jeszcze większą pewność co do diagnozy, musimy zajrzeć głęboko do oskrzeli. Takie badanie robimy przy pomocy bronchoskopu, najlepiej aparatem z końcówką, na której znajduje się sonda ultrasonograficzna (USG). W czasie takiego wziernikowania drzewa oskrzelowego możemy pod kontrolą USG wykonać biopsję cienkoigłową powiększonych węzłów chłonnych lub tkanki płucnej. Jeśli nadal mamy wątpliwości i nie uzyskaliśmy rozpoznania histopatologicznego, decydujemy się na mediastinoskopię.

Badanie to wykonujemy w znieczuleniu ogólnym. Tuż nad mostkiem robimy centymetrowe nacięcie, wprowadzamy urządzenie, które nazywamy mediastinoskopem i pod kontrolą wzroku pobieramy cały węzeł chłonny, który dokładnie badamy. W sarkoidozie zaburzona jest odporność limfocytów – zupełnie przeciwnie niż w gruźlicy, dlatego przydatna jest próba tuberkulinowa, która zwykle daje wynik ujemny. Przy dodatnim odczynie możemy zakładać, że albo nie jest to sarkoidoza, albo że współistnieje ona z zakażeniem prątkiem gruźlicy lub czynną chorobą.

Czy poza płucami sarkoidoza często atakuje inne narządy? Spotkała się Pani z przypadkiem, który dawał zupełnie nietypowe objawy?

– Owszem. Sarkoidoza może zajmować każdy narząd naszego organizmu: mózg, oczy, mięśnie, wątrobę, trzustkę, a nawet narządy rozrodcze i skórę. Pamiętam pielęgniarkę na moim oddziale. Któregoś dnia pojawiły się u niej silne objawy neurologiczne. Miała problemy z chodzeniem, nastąpił paraliż części mięśni twarzy. Po tomografii komputerowej głowy lekarze stwierdzili, że jest to najprawdopodobniej sarkoidoza mózgu. Dokładnie widać było ziarninę , która dawała objawy podobne do guza nowotworowego. Oczywiście tę ziarninę usunięto i dziś pacjentka ma się dobrze. Bywają też przypadki, kiedy w obrazie radiologicznym wszystko wskazuje na raka lub przerzuty nowotworowe. Dodatkowe badania pomagają nam postawić diagnozę i okazuje się, że to jednak – i na szczęście – tylko sarkoidoza.

No właśnie, dr House też w jednym z odcinków użył sformułowania „to tylko sarkoidoza”. Skąd taki optymizm?

– Wiemy, że w 60–90 proc. przypadków sarkoidoza węzłowo-płucna może samoistnie ustąpić. To zależy od jej fazy. Paradoksalnie największe szanse na to są w przypadku sarkoidozy o ostrym przebiegu. Mówimy wtedy o sarkoidozie z zespołem Löfgrena. Pacjent gorączkuje, bolą go mięśnie, często występuje rumień guzowaty – duże, zaczerwienione nacieki w tkance podskórnej – a także przewlekły kaszel. Taki przebieg, jeśli nie trwa dłużej niż kilka tygodni, dobrze rokuje. Kiedy nie ma większych zmian śródmiąższowych w płucach, choroba może ustąpić, choć są przypadki, że po latach nawraca. O przewlekłej postaci z dokonanym zwłóknieniem płuc mówimy, kiedy narasta niewydolność oddechowa, spada tolerancja wysiłku fizycznego i masa ciała.

Kiedy wpiszemy w Google hasło „sarkoidoza” często pojawia się sformułowanie „choroba, której się nie leczy”. Czy to prawda? A jeśli nie, to kiedy pacjent musi zacząć przyjmować leki?

– Leczymy wtedy, kiedy chory ma przewlekłe objawy ze strony układu oddechowego, takie jak uporczywy kaszel i duszności, które nie pozwalają mu funkcjonować, a zwłóknienie w płucach postępuje. Wtedy stosujemy kortykosteroidy. Nie znamy przyczyny choroby, więc tak naprawdę leczymy tylko objawy. Chodzi o to, by zahamować reakcję zapalną. Kiedy kortykoterapia nie zdaje egzaminu, można rozważyć podanie metotreksatu. Tym lekiem leczymy z powodzeniem m.in. reumatoidalne zapalenie stawów, które również jest chorobą autoimmunologiczną.

  • Kategoria: Człowiek
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus.pl
  • c
Komentarze