Świat kontra piraci

Andrzej Fedorowicz

Dziennikarz, współpracownik organizacji pozarządowych, prowadzi szkolenia oraz projekty internetowe. Specjalizuje się w tematyce kryminalnej.

Wojna z terroryzmem na lądzie kosztowała przez ostatnie sześć lat dwa biliony dolarów, chociaż jej obszar objął zaledwie milion kilometrów kwadratowych. Kolejna wojna rozegra się na arenie 370 razy większej. Taka jest powierzchnia wszystkich mórz i oceanów

Porwanie supertankowca Sirius Star było operacją logistyczną, porównywalną z największymi atakami terrorystycznymi Al-Kaidy. Jeśli kilkudziesięciu słabo uzbrojonych ludzi mogło porwać statek siedem razy większy od Titanica i ważący tyle, ile trzy amerykańskie lotniskowce, to co jeszcze może się zdarzyć?

PAMIĘTNY 15 LISTOPADA


Kapitan Marek Niski, uwolniony razem z załogą oraz tankowcem za 3 mln dolarów okupu, jest już bezpieczny w domu w podszczecińskim Gryfinie. Nigdy nie zapomni jednak koszmaru, który wydarzył się w tę listopadową noc.

Mijał kolejny dzień, od kiedy 333-metrowy tankowiec Sirius Star wyszedł z saudyjskiego portu w dwutygodniowy rejs. Kolos obciążony dwoma milionami baryłek ropy płynie z szybkością zaledwie 15 węzłów (niecałe 30 km/godz.). Zbudowany za 150 mln dolarów supertankowiec przewozi warty 100 mln dolarów ładunek ropy do USA.

Wieczorem kapitan jak zwykle sprawdził wskazania automatycznego pilota. Wszystko OK. Na mostku zostaje młody trzeci oficer. System unikania kolizji jest włączony i pełniący wachtę mężczyzna może poczytać lub wysłać e-maila do rodziny, zerkając od czasu do czasu na tarcze zegarów i pokładowe monitory. Statek znajduje się ok. 450 mil morskich (800 km) od kenijskiej Mombasy. Płynie daleko od rojącego się od piratów wybrzeża Somalii. Zaledwie trzy tygodnie wcześniej porwali oni ukraiński statek Faina, wiozący transport broni do Kenii: 33 czołgi T-72, granatniki przeciwpancerne i amunicję. Statek zaatakowano 300 mil morskich od wybrzeży Somalii, dlatego Sirius Star zwiększył odległość jeszcze półtora raza. Kolos jest już na wysokości wybrzeża Kenii. Niewielki punkt na ekranie radaru to zapewne łowiący trawler...

Piraci czekali w tym miejscu od kilku dni. Dzięki radarom i urządzeniom GPS mogli dokładnie określić trasę statku. Gdy tankowiec jest kilka mil od nich, z porwanego wcześniej nigeryjskiego holownika spuszczają na wodę motorówki z potężnymi silnikami. Łodzie zbliżają się do Siriusa z prędkością 60 km/godz. Burta maksymalnie obciążonego tankowca wystaje zaledwie trzy metry ponad powierzchnię morza. Wystarczą lekkie drabiny w hakami, by wspiąć się na pokład. Kilka strzałów z kałasznikowów informuje załogę o ataku. Ale na tankowcu nie można się bronić. To pływająca bomba. Zapalenie się oparów z potężnych zbiorników na ropę może spowodować pożar. Dlatego na pokładzie nie wolno używać nawet telefonów komórkowych, nie mówiąc już o paleniu papierosów. Użycie broni na tym statku może spowodować klęskę ekologiczną na niespotykaną skalę. Kapitan prosi napastników, by nie używali broni. Zgadza się zaprowadzić statek do wskazanego przez nich portu. Sirius Star zmienia kurs i kieruje się w stronę somalijskiego Harardhere. 25 oficerów i marynarzy tankowca już wie, że na wiele tygodni zostaną zakładnikami.

DAJCIE NAM OCHRONĘ!

  • Kategoria: Człowiek
  • Data:
  • Źródło:
  • c
Komentarze