| Autor | Wiadomość |
|---|---|
|
Napisane: 01. 03. 09 [21:43]
|
|
|
sol_liv
1/5
zarejestrowany: 21.07.2008
Posty: 15
|
Dobra, wszystko fajnie, tylko te wszystkie rozważania często opierają się na założeniu, że takie sprawy jak, np. aborcja są niezgodnie z religią. Jeżeli ktoś jest wierzący to powinien postępować zgodnie z zasadami swojej religii - na tym to przecież polega. Ale jeżeli ktoś jest niewierzący to ma prawo robić to, co on sam uważa za słuszne, a co często jest zabraniane właśnie przez wzgląd na to, że jest wbrew religii. |
![]() |
|
|
Napisane: 01. 03. 09 [22:55]
|
|
|
aniap16
4/5
Twórca tematu
zarejestrowany: 27.05.2008
Posty: 304
|
I jest to zdecydowanie błędne założenie. Zasady etyczne, moralne nie odnoszą się tylko do ludzi wierzących... Ludzie wierzący mają dodatkowy obowiązek, z racji, że uznają zasady, które zostały im objawione aby ich przestrzegać. Człowiek wierzący ma w tej kwestii łatwiej, nie musi się główkować nad tym co jest dobre, a co złe, wystarczy, że weźmie do ręki dekalog. Człowiek niewierzący ma trudniej, sam musi dojść do tego, co jest dobre, a co złe i jakie czyny są godne osobie ludzkiej. Wynika to też z błędnego rozumienia religii, bo nie dlatego coś jest moralnie złe, bo religia tego zakazuje, ale dlatego religia czegoś zakazuje, bo jest to moralnie złe. Można wziąć dowolną normę moralną (co robiliśmy na ostatnim wykładzie z etyki) i sprawdzać. |
![]() |
|
|
Napisane: 03. 03. 09 [18:00]
|
|
|
>Witeczek<
3/5
zarejestrowany: 10.03.2008
Posty: 305
|
"Na początku sprostuję: człowiek nie może zniżyć się do poziomu zwierzęcia, ale raczej do poziomu demona." <lol2> <hahaha> To stwierdzenie już zakrawa o komizm "Tak więc aby określić co jest moralnie dobre należy najpierw dowiedzieć się jaka jest natura człowieka. " I znów ten sam błąd. Czy Ty naprawdę nie czaisz, że każdy człowiek ma inną naturę? Jeden jest agresywnym skurczybykiem, inny potulnym pantoflarzem. Są bad maderfakers i gud felas "A więc do natury człowieka musimy dojść za pomocą filozofii." Kpina. Przecież filozofia też jest subiektywnym odczuciem jej twórców. Nie zgadzasz się z tym? To się zastanów skąd wzięły się różne jej nurty. Św. Tomasz pisze z perspektywy św. Tomasza, a Jan Nowak z perspektywy Jana Nowaka. I nie jesteś w stanie określić czyja prawda jest bardziej prawdziwa. "przejdę do tego, co wynika z tego rozpoznania natury ludzkiej." No właśnie, z TEGO rozpoznania. Pasuje Ci ono, więc się nim kierujesz. A ja się kieruje swoim, które mi odpowiada. I w żaden sposób nie jesteś w stanie udowodnić, że to św. Tomasz miał rację, a nie ja. "Oznacza to, że człowiek jako osoba inteligentna wykracza poza świat przyrody" Dla mnie to jest bzdura. Jestem zwierzęciem takim jak inne, tyle, że to moi praprzodkowie mieli farta, i im ewolucja sprzyjała. Człowiekowi wydaje się, że jest doskonały, że panuje nad przyrodą żywą i martwa, i właśnie przez to, przez bezkarność która z tego wynika, dziura ozonowa rośnie, lodowce topnieją a słabsze zwierzęta wymierają. Czy jestem osobą? Według św. Tomasza nie. Ale chyba domyślasz się gdzie mam św. Tomasza... "Człowieka konstytuuje więc: - dążenie do zachowania istnienia - dążenie do przekazywania życia - dążenie do poznania prawdy - dążenie do życia społecznego" - Jak każde inne zwierze, które ucieka kiedy się je wystraszy. - Jak każde inne zwierze, które kotłuje się w okresie godowym. - Bzdura. Przykładem szare tłumy ciągnące do świątyń co niedziele bez pytania. Przecież większość z nich nie ma pojęcia o tej wierze, milkną kiedy zadać im proste pytanie. - A widziałaś w "Zwierzęta Świata" watahy wilków? Albo stado surykatek? (fajny program był o klanie Whiskersów "Wracamy więc do początku - czyn moralnie zły, to czyn, który nie szanuje natury człowieka, a więc tego wszystkiego o czym napisałam." O czym pisał św. Tomasz, który sam był człowiekiem, i miał swoje niezależne, SUBIEKTYWNE poglądy. Czyli i tak wracamy do początku. "Natura może się rozwijać, albo zmniejszać, ale nie zmieniać" Oczywiście, ale cały czas nie kapujesz, że każdy człowiek ma swoją naturę, ludzie różnią się od siebie. Zwierzęta zresztą też: Jeden Rottweiler jest łagodny, a drugi agresywny. Uznając, że wszyscy są tacy sami, a Ci inni nie są ludźmi (takie stwierdzenie ewidentnie bije z Twojej wypowiedzi...) zachowujesz się jak Twój kościół, który w imię Etyki i Dobra jarał na stosach "czarownice" bo nie był ich w stanie zrozumieć. |
![]() |
|
|
Napisane: 03. 03. 09 [23:10]
|
|
|
aniap16
4/5
Twórca tematu
zarejestrowany: 27.05.2008
Posty: 304
|
Wiesz co współczuję ci... może zamieszkaj z szympansikami w zoo. Generalnie, jak ci ktoś stuknie w łeb, to nic się nie stanie, bo ty jesteś tylko zwierzęciem. Rzeczywistość jest jedna. W każdym człowieku jest coś, co sprawia, ze jest człowiekiem, a nie psem, kotem, drzewem, czy kamieniem. Każdy człowiek, choć pod względem przypadłościowym zróżnicowany ma istotę taką jak inny człowiek. Jest coś, co wszyscy mamy wspólnego... Myślę, że nie traktujesz ludzi jak małpy, a małp jak ludzi. Ludzie różnią się od siebie przypadłościami. Charakter, temperament, wygląd, to są wszystko przypadłości, które nie stanowią istoty człowieczeństwa. Jest prawda, której ludzie mogą nie chcieć przyznać i kombinują, omijają, uznają za iluzję. Ale nawet Platon, który uważał, że świat nie istnieje, a jest tylko iluzją, omijał drzewa. Teraz, czy my do prawdy dojdziemy, czy ją zafałszujemy, to nasza sprawa... Ale nie każdy ma rację. Są różne nurty filozoficzne, ale niektóre nurty powstały z widzimisie twórcy, dla przyjemności, dla usprawiedliwienia swojego postępowania itp itd. A są nurty, które powstały z dociekania prawdy. Prawda nie jest w nas, ale poza nami. Możesz jej nie uznać... możesz uznać za prawdę fałsz. Twoja sprawa. NIGDZIE NIE NAPISAŁAM, ŻE WSZYSCY SĄ TACY SAMI. NAPISAŁAM, ŻE JEST COŚ, CO SPRAWIA, ŻE AZJATA, EUROPEJCZYK, AMERYKANIN, MURZYN, ŻÓŁTY I BIAŁY, CHOLERYK, MELANCHOLIK, DUŻY I MAŁY, BLONDYN, RUDY, BRUNET, GRUBY I CHUDY, ZDROWY I CHORY, MĘŻCZYZNA I KOBIETA JEST CZŁOWIEKIEM. Ale skoro się tak bardzo mylę, to mam dwa pytania - dlaczego jesteś człowiekiem? Dlaczego twój przyjaciel jest człowiekiem? Przecież nie macie ze sobą nic wspólnego? Wasza natura jest różna. Dlaczego jesteście ludźmi? [Ten temat był edytowany 6 razy. Ostatnio 03.03.2009 o 23:32.] |
![]() |
|
|
Napisane: 04. 03. 09 [01:02]
|
|
|
>Witeczek<
3/5
zarejestrowany: 10.03.2008
Posty: 305
|
A wiesz co to jest DNA? Kwas deoksyrybonukleinowy? TO właśnie czyni mnie człowiekiem. Dlaczego mój przyjaciel to inny homo sapiens, a nie kot? (chociaż mojego kota też lubię... To wszystko biologia, chemia, matematyka... Możesz okłamać Platona i św. Tomasza - ale liczb nie okłamiesz Ja jestem zwierzęciem, Ty nim jesteś, i ten Twój św. Tomasz też był - tyle, że ja sobie z tego zdaję sprawę. Rzeczywistość jest jedna - OK, ale Ty cały czas nie kapujesz. Mam pisać jak do dziecka? SKĄD TY WIESZ, ŻE TO TY JĄ DOBRZE POSTRZEGASZ? Nie wiesz, nie masz pojęcia, czy to Ty widzisz prawdę. Kapujesz to? Nie można powiedzieć, że jest jedna prawda, bo nie można jej określić. Jesteśmy tylko trochę rozwiniętymi zwierzętami, i nie mamy mocy wszech-poznania (zabrzmiało prawie jak te Twoje demony Są ludzie którzy szukają tej prawdy (nawet jak już kapują, że nigdy jej nie znajdą) i tacy, którym się nie chce, więc próbują ze swojej zrobić ogólną wciskając ją wszystkim wokół. Zastanów się które stwierdzenie bardziej zakrawa o żenadę ;-D "Prawda nie jest w nas, ale poza nami. Możesz jej nie uznać... możesz uznać za prawdę fałsz. Twoja sprawa. " A Ty możesz uznawać fałsz za prawdę. Popełnisz taki sam błąd jak ja. Bo skąd wiesz, że jest inaczej? Ze św. Tomasza? To był taki sam człowiek jak Ty, nie wierz mu na słowo. Sama poszukaj. Uwierz, jest o wiele fajniej "NIGDZIE NIE NAPISAŁAM, ŻE WSZYSCY SĄ TACY SAMI. NAPISAŁAM, ŻE JEST COŚ, CO SPRAWIA, ŻE AZJATA, EUROPEJCZYK, AMERYKANIN, MURZYN, ŻÓŁTY I BIAŁY, CHOLERYK, MELANCHOLIK, DUŻY I MAŁY, BLONDYN, RUDY, BRUNET, GRUBY I CHUDY, ZDROWY I CHORY, MĘŻCZYZNA I KOBIETA JEST CZŁOWIEKIEM." Tak. Wspomniany wyżej kwas deoksyrybonukleinowy. Zagłębiając się w przemyślenia chyba trochę zabłądziłaś. Piszesz tu cały czas o rzeczywistości, ale wydaje się jakbyś o niej zapomniała. Duszy nie dotkniesz, nawet taki przekozak jak św. Tomasz tego nie potrafił. Ale rękę kolegi ściśniesz. Zastanów się więc co jest bardziej rzeczywiste. Współczujesz? Czego? Przecież to ja jestem na szczycie sieci pokarmowej |
![]() |
|
|
Napisane: 04. 03. 09 [01:36]
|
|
|
aniap16
4/5
Twórca tematu
zarejestrowany: 27.05.2008
Posty: 304
|
Powiedz mi, gdzie konkretnie jest umiejscowiony twój intelekt, pokaż mi obrazy jakie masz w głowie, powiedz mi w którym konkretnie miejscu jest zapisana twoja myśl? Powiedz mi jaki kwas opisuje twoje marzenia? Gdzie znajduje się twoja rozumność, gdzie znajduje się twój światopogląd, gdzie znajduje się twoja wolność??? Gdzie znajdują się twoje pragnienia? Opisz mi je za pomocą biologii, chemii i matematki. Powiedz mi z jakich substancji się składają, jaki mają kolor, zapach, ciężar (o właśnie zapomniałeś o fizyce) długość, szerokość, temperaturę... Ja nie mam siebie za bóstwo - mam człowieka za osobę, która jest czymś większym niż kamień, roślina i zwierzę i czymś mniejszym niż anioł i Bóg. Stwierdzając, że tylko biologia, fizyka, chemia i matematyka konstytuuje człowieka uznajesz człowieka za zwierzę, tym samym negujesz wyższość formy człowieka nad formą zwierzęcia. Sprowadzasz człowieka na niższy poziom. Skoro więc człowieka można sprowadzić do poziomu zwierzęcia, to zwierzę można sprowadzić do poziomu rośliny, a roślinę, do poziomu materii nieożywionej. Nie odpowiedziałeś na moje drugie pytanie. Nie mów do mnie jak do dziecka... do wiem o co ci chodzi, z tym, że ja ciągle argumentuję swoje stanowisko, które uważam za słuszne, gdyż posługując się własnym rozumem do tego doszłam. Ty negujesz przez cały czas zasadność używania rozumu , a na końcu dajesz stwierdzenie, że realizm stawiasz ponad ambicję. Ja widzę coś zupełnie innego. Przecież ty w ogóle negujesz realizm. A Sokratesa "wiem, że nic nie wiem" - było generalnie przejawem wielkiej pychy tego człowieka, który tego hasła używał w dyskusjach do tego, aby pokazać ludziom że nie znają prawdy, ale on ją zna i móc się popisać. Skoro chcesz pisać ze mną jak z dzieckiem, to ja z chęcią wcielę się w rolę dziecka, co nic nie wie... A skąd wiesz, że nie możemy dojść do poznania prawdy? A skąd wiesz, że to co piszesz jest prawdą? Skąd wiesz, że twoje przekonania są prawdziwe? Tak mocno ich bronisz... dlaczego? Dlaczego człowiek nie może wiedzieć co powinien czynić? Dlaczego człowiek zastanawia się nad światem? Dlaczego człowiek zastanawia się nad dobrem i złem moralnym swoich czynów? Dlaczego człowiek próbuje wszystko zrozumieć? Dlaczego człowiek nie działa instynktownie, tak jak pieski? Dusza nie jest rzeczywista? Jeśli tak, to ja nie istnieję, bo dusza to jest akt istnienia połączony z możnością intelektualną i możnością materialną. To jest to coś, co odróżnia twojego przyjaciela od twojego wyobrażenia przyjaciela. |
![]() |
|
|
Napisane: 04. 03. 09 [17:26]
|
|
|
>Witeczek<
3/5
zarejestrowany: 10.03.2008
Posty: 305
|
aniap16 napisał/a Powiedz mi, gdzie konkretnie jest umiejscowiony twój intelekt, pokaż mi obrazy jakie masz w głowie, powiedz mi w którym konkretnie miejscu jest zapisana twoja myśl? Powiedz mi jaki kwas opisuje twoje marzenia? Gdzie znajduje się twoja rozumność, gdzie znajduje się twój światopogląd, gdzie znajduje się twoja wolność??? Gdzie znajdują się twoje pragnienia? Odpowiedź jest banalnie prosta. W mózgu! aniap16 napisał/a Stwierdzając, że tylko biologia, fizyka, chemia i matematyka konstytuuje człowieka uznajesz człowieka za zwierzę, tym samym negujesz wyższość formy człowieka nad formą zwierzęcia. Sprowadzasz człowieka na niższy poziom. Skoro więc człowieka można sprowadzić do poziomu zwierzęcia, to zwierzę można sprowadzić do poziomu rośliny, a roślinę, do poziomu materii nieożywionej. Cały czas nie kapujesz (albo kręcisz specjalnie) - Człowiek jest wyżej od lwa, a lew jest wyżej od pasikonika. Bo jest cwańszy, lepiej przystosowany, jego ewolucja poszła lepszym torem. A ewolucja człowieka poszła najlepszym torem, jest najcwańszy i najlepiej przystosowany. Napisałem przecież, że >Witeczek< napisał/a Współczujesz? Czego? Przecież to ja jestem na szczycie sieci pokarmowej aniap16 napisał/a Ty negujesz przez cały czas zasadność używania rozumu , a na końcu dajesz stwierdzenie, że realizm stawiasz ponad ambicję. Ja widzę coś zupełnie innego. Przecież ty w ogóle negujesz realizm. Bzdura. Neguję realizm tylko dlatego, że wierzę w to, co mogę dotknąć, zobaczyć, posmakować i sprawdzić? Żartujesz Drugie pytanie musiało mi umknąć, a teraz nie wiem o które Ci chodzi. Zadaj je ponownie, a na pewno odpowiem. aniap16 napisał/a Nie mów do mnie jak do dziecka... do wiem o co ci chodzi, z tym, że ja ciągle argumentuję swoje stanowisko, które uważam za słuszne, gdyż posługując się własnym rozumem do tego doszłam. Więc mnie nie zmuszaj, żebym musiał tak pisać. Sama doszłaś? To po co mi cytujesz św. Tomasza? Jego słowa są Twoim argumentem? Żartujesz chyba... Powtórzę drugi raz, jak do dziecka: NIE MA ŻADNYCH ARGUMENTÓW POPIERAJĄCYCH TWOJĄ TEZĘ, TAK SAMO JAK NIE MA ARGUMENTÓW POPIERAJĄCYCH MOJĄ. I nigdy nie będzie. aniap16 napisał/a A Sokratesa "wiem, że nic nie wiem" - było generalnie przejawem wielkiej pychy tego człowieka, który tego hasła używał w dyskusjach do tego, aby pokazać ludziom że nie znają prawdy, ale on ją zna i móc się popisać. I właśnie dlatego był taki zajebisty aniap16 napisał/a A skąd wiesz, że nie możemy dojść do poznania prawdy? A skąd wiesz, że to co piszesz jest prawdą? Skąd wiesz, że twoje przekonania są prawdziwe? Tak mocno ich bronisz... dlaczego? Dlaczego człowiek nie może wiedzieć co powinien czynić? Dlaczego człowiek zastanawia się nad światem? Dlaczego człowiek zastanawia się nad dobrem i złem moralnym swoich czynów? Dlaczego człowiek próbuje wszystko zrozumieć? Dlaczego człowiek nie działa instynktownie, tak jak pieski? 1. Przecież już o tym pisałem: Każdy uzasadniony punkt widzenia może być prawdą. Przyjmując część z Twojej teorii (a właściwie to Twojego wykładowcy etyki, bo zdaje się, że swojego to zbyt wiele nie wniosłaś...) że prawda jest jedna, nie jesteśmy w stanie zdecydować który punkt widzenia nią jest. Bo w jaki niby sposób? Myśląc nad tym minutę (spróbuj, wiesz, jak fajnie? 2. Nie wiem, czy to co piszę jest prawdą. Czytając to co napisałem poprzednio już powinnaś to wiedzieć. To tylko mój punkt widzenia. Tenże punkt widzenia obejmuje tezę, że żaden punkt widzenia nie jest poprawny, a zarazem wszystkie są. Dlatego spór nie ma sensu 3. Patrz wyżej 4. Bronię ich, bo to są moje przekonania. Poza tym tak naprawdę to tylko chcę pokazać, że są o wiele bardziej wszechstronne i na dłuższą metę bardziej sensowne niż Etyka św. Tomasza. Wiesz dlaczego? Bo dają wolność. 5. Człowiek nie może wiedzieć co powinien czynić, bo nie ma mu kto tego powiedzieć. Dlatego właśnie jeden uważa, że powinien robić jedno, a drugi, że drugie. Nie jesteś w stanie stwierdzić który z nich ma rację, bo Ty jako osoba trzecia patrzysz na to ze swojej, trzeciej perspektywy 6. Zastanawianie i zrozumienie płyną z naszej inteligencji, którą ewolucja dała nam w prezencie obciążając organizm o kolejne półtora kilo 7. Oczywiście, że działa. Nie zdarzyło Ci się wrzasnąć, jak jakiś jajcarz w zabawnej masce (która normalnie wywołuje uśmiech...) wyskoczył zza ciemnego rogu? Adrenalina, impuls do ucieczki... To wszystko instynkt Nawet "na dzieciaka" nie dasz rady aniap16 napisał/a Dusza nie jest rzeczywista? Jeśli tak, to ja nie istnieję, bo dusza to jest akt istnienia połączony z możnością intelektualną i możnością materialną. To jest to coś, co odróżnia twojego przyjaciela od twojego wyobrażenia przyjaciela. A mi się wydaje, że z prawdziwym przyjacielem mogę iść na /W PEŁNI MATERIALNE/ piwo, a z wymyślonym nie... Ale cóż, może mój zwierzęcy umysł jest zbyt przyziemny, żeby ogarnąć Twoją "iskrę Bożą" |
![]() |
|
|
Napisane: 04. 03. 09 [19:50]
|
|
|
aniap16
4/5
Twórca tematu
zarejestrowany: 27.05.2008
Posty: 304
|
Odpowiedź jest banalnie prosta. W mózgu! Człowiek jest wyżej od lwa, a lew jest wyżej od pasikonika. A jaką masz pewność, przecież twoje poznanie jest subiektywne? Neguję realizm tylko dlatego, że wierzę w to, co mogę dotknąć, zobaczyć, posmakować i sprawdzić? Nie, negujesz realizm, bo negujesz istnienie obiektywnej prawdy na temat świata. Jeśli coś dla mnie jest słodkie, a dla ciebie kwaśne, a dla kogoś innego gorzkie, to jakie jest? I zapewniam cię, że można zrobić eksperyment, w którym to samo dla 3 różnych osób będzie miało inny smak. Wszystko są to odczucia subiektywne. Czy każdy ma rację? Czy od tego, że jedna osoba odczuje coś tak a inna inaczej zmieni prawdę? Kto jest większym realistą, czy ten kto uznaje, że człowiek istnieje, gdyż posiada akt istnienia, czy ten kto uważa, że człowiek istnieje, a tego aktu istnienia nie posiada? Kto jest większym realistą, czy ten, kto uważa, że potrafi poznawać intelektualnie, gdyż posiada możność intelektualną, czy ten kto uważa, że możliwe jest dla człowieka poznanie intelektualne, a możności intelektualnej nie posiada? Przecież jako osoba wierząca negujesz jakąkolwiek logikę wierząc w typa rządzącego opacznością, co jest sprzeczne ze wszystkim co do tej pory udało się odkryć ludzkości. Nie ja jako osoba wierząca jestem racjonalistką, uznającą wszystko, co stworzył Bóg, a do poznania czego człowiek za pomocą swojego rozumu, który także jest dziełem Boga doszedł. Wg mnie nic, co nie jest logiczne nie jest prawdą. Swoją wiarę uznaję za jak najbardziej zasadną i racjonalną, bo gdybym doszukała się choćby jednego paradoksu, a w połowie pierwszego semestru studiów byłam blisko tego, bo zadałam na metafizyce pytanie, które rozbroiło mojego wykładowcę i gdyby nie znalazł na nie odpowiedzi, to cały mój światopogląd legł by w gruzach - wiara również. Sama doszłaś? To po co mi cytujesz św. Tomasza? Nie cytowałam św. Tomasza dosłownie, ale opisałam to stanowisko w taki sposób, w jaki ja to rozumiem. Mnie przekonała jego argumentacja... zapoznałam się z koncepcją człowieka innych filozofów i ich argumentacją i żadna nie była dla mnie przekonująca. A więc na podstawie analizy tekstów filozoficznych doszłam do tego ujęcia które ukazuje w pełni naturę człowieka. NIE MA ŻADNYCH ARGUMENTÓW POPIERAJĄCYCH TWOJĄ TEZĘ, TAK SAMO JAK NIE MA ARGUMENTÓW POPIERAJĄCYCH MOJĄ. Są - w oglądzie i rozpoznaniu rzeczywistości. Bo swoją niewiedzę potrafił obrócić na swoją stronę Widzę, że nie znasz dobrze Sokratesa.. To stwierdzenie, to była tylko prowokacja. On właśnie uważał, ze wie wszystko najlepiej i dzięki temu, że coś wiedział mógł wykazywać innym niewiedzę. Dlatego ja jako osoba niewierząca odrzucam jakąkolwiek rację, dlatego, że nie wierzę w Boga ani inną siłę wyższą, która musiałaby tą prawdę ustalić. Kapujesz? I tu właśnie negujesz też racjonalizm... bo jeśli negujesz , że istnieje siła wyższa, która ustala prawda, to prawdą jest tylko istniejąca rzeczywistość, ale ty uważasz, że prawdy nie ma, więc rzeczywistość nie istnieje. A jeśli uważasz, że istnieje, to uważasz, ze jest niepoznawalna, a więc ludzki intelekt i rozumowe poznanie jest tylko iluzją.Myśląc nad tym minutę (spróbuj, wiesz, jak fajnie? icon_wink.gif ) już dochodzimy do paradoksów. A myśląc nad tym kolejną godziną możemy odnaleźć coś, co nam rozwiąże owe paradoksy i pokaże, że są one jedynie pozorne. Prawdę musiałby ustalić ktoś kto jest ponad nami, i ją nam narzucić. To znaczy, że jesteś nieprawdziwy, bo nie posiadasz w sobie transcendentalnej cechy jaką jest prawda, a skoro już negujesz jedną z niematerialnych principiów człowieka to idźmy dalej, nie istniejesz, bo musiałby ktoś z zewnątrz ustalić twoje istnienie, nie żyjesz, gdyż coś z zewnątrz musiałoby obdarzyć cię życiem, nie jesteś dobry, gdyż musiałby istnieć ktoś, kto jest ponad nami, kto obdarzyłby cię cechą dobroci. Nie jesteś wolny, gdyż coś z zewnątrz musiałoby nadać ci tę cechę, nie jesteś odrębny, gdyż coś z zewnątrz musiałoby cię wyodrębnić. Ale idąc tym tokiem rozumowania formułujemy dowód na istnienie Boga, w którego nie wierzysz. Jak sam zawuważasz świat sam w sobie jest sprzeczny, tak więc musi istnieć coś, a raczej ktoś, kto go uniesprzecznia i tu ukłon w stronę Arystotelesa, który ustalił hierarchię bytów oraz w stronę św. Tomasza, który odnalazł sprzeczności u Arystotelesa i doszedł do głębszego poznania prawdy. To tylko mój punkt widzenia. Ale dlaczego masz właśnie taki punkt widzenia i dlaczego się przy nim upierasz? Nie wiem, ale to są moje przekonania. Skoro nie wiesz, to jak możesz być do tego przekonany? "Nic" nie przekonuje, przekonuje zawsze "coś", więc co cię przekonało? Bo dają wolność. Tylko poznanie prawdy i życie w prawdzie daje prawdziwą wolność. Tkwienie w błędnych przekonaniach jest zniewoleniem. Człowiek nie może wiedzieć co powinien czynić, bo nie ma mu kto tego powiedzieć. Dlatego właśnie jeden uważa, że powinien robić jedno, a drugi, że drugie. Nie jesteś w stanie stwierdzić który z nich ma rację, bo Ty jako osoba trzecia patrzysz na to ze swojej, trzeciej perspektywy Wnikając w sedno podziałów jakie istnieją między ludźmi w kwestiach moralnych jesteśmy w stanie dojść do tego, że różnice poglądów na temat tego, co jest moralnie dobre, a co jest moralnie złe jest jedynie pozorne i w każdym człowieku bez względu na to jaką moralnością (w sensie jakimi zasadami) się posługuje tkwi takie samo przekonanie na temat moralnego dobra i zła. Człowiek jest w stanie uzgodnić swoje myślenie z rzeczywistością w każdej kwestii która dotyczy tego, co jest realne. Zastanawianie i zrozumienie płyną z naszej inteligencji, którą ewolucja dała nam w prezencie obciążając organizm o kolejne półtora kilo przepraszam z jakiej inteligencji... z wcześniejszych twoich stwierdzeń wynika, ze inteligencja nie istnieje... a jeśli istnieje, to dlaczego jeszcze nikt jej nie wyjął z mózgu i nie opisał empirycznie? Nie zdarzyło Ci się wrzasnąć, jak jakiś jajcarz w zabawnej masce (która normalnie wywołuje uśmiech...) wyskoczył zza ciemnego rogu? Adrenalina, impuls do ucieczki... To wszystko instynkt Ale czy działa zawsze? Czy nie jest zdolny do powściągliwości, do pohamowania swoich instynktów? Czy zawsze poddajesz się impulsom? Czy jak jesteś głodny rzucasz się na jedzenie, gdy czujesz zapach jedzenia idziesz za tym zapachem, choć powinieneś iść w innym kierunku na umówione spotkanie? Czy jak dziewczyna cię podnieca, to rzucasz się na nią? Czy działaś tylko instynktownie? Każdy byt wyższy posiada wszystko, co posiada byt niższy i coś więcej. I właśnie to coś więcej odróżnia nas od zwierząt. A mi się wydaje, że z prawdziwym przyjacielem mogę iść na /W PEŁNI MATERIALNE/ piwo, a z wymyślonym nie.. A jeśli nie istnieje? Jeśli nie jest zdolny do poznania intelektualnego? Jeśli rozwój jego ciała zatrzymał się na poziomie połączenia komórki jajowej z plemnikiem? |
![]() |
|
|
Napisane: 04. 03. 09 [23:09]
|
|
|
>Witeczek<
3/5
zarejestrowany: 10.03.2008
Posty: 305
|
Kiedy piszę jak do dziecka, to się buntujesz. Kiedy piszę normalnie, to nie wynosisz NIC z moich słów. Poprzekręcałaś wszystko co napisałem. Jeszcze raz, od początku: Jeden: aniap16 napisał/a icon_lol.gif Udowodnij i opisz empirycznie za pomocą chemii, matematyki i biologii. Szczerze? Nie pamiętam i za nic nie przypomnę sobie lekcji z GIMNAZJUM na której o tym uczyli GIMNAZJALISTÓW. Bywa. Polecam jednak lekturę choćby Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/My%C5%9Blenie Dwa: aniap16 napisał/a Nie, negujesz realizm, bo negujesz istnienie obiektywnej prawdy na temat świata. Jeśli coś dla mnie jest słodkie, a dla ciebie kwaśne, a dla kogoś innego gorzkie, to jakie jest? I zapewniam cię, że można zrobić eksperyment, w którym to samo dla 3 różnych osób będzie miało inny smak. Wszystko są to odczucia subiektywne. Czy każdy ma rację? Czy od tego, że jedna osoba odczuje coś tak a inna inaczej zmieni prawdę? Zacząć należy od tego, że gdyby moje poglądy negowały realizm, to wiedziałbym o tym przede wszystkim JA, ich twórca. Nie jesteś w stanie rozróżnić kilku rzeczy: Nie neguję prawdy na temat świata, tego, że jest, istnieje, że są drzewa i krzewy - neguję "prawdę" dotyczącą jego postrzegania. Jesteś w stanie to zrozumieć? Ogarnąć? Normalnie już tracę cierpliwość, bo chyba w trzecim poście muszę się powtarzać. Albo przeczytaj dokładnie, albo w ogóle nie czytaj i zamilcz, bo to nie ma sensu. Nie wiem, czy robisz to złośliwie, czy przez nieudolność. Jak napisałem Ci TRZY razy (ani razu nie skapowałaś...) fizyka, chemia i biologia nie kłamią, więc nie można powiedzieć, że ktoś jest murzynem jak jest biały. Rozmowa jest o aspektach niematerialnych, których nie można zmierzyć, które są SUBIEKTYWNE. Chodzi o to, że nie można określić jednej prawdy dla wszystkich, bo każdy ma swoją osobowość. A Ty zamiast się normalnie włączyć do rozmowy to kręcisz, wymijasz, schodzisz na boczne tory - jeśli nie masz nic do powiedzenia to nic nie mów. Proste. Trzy: NAPISAŁEM PRZECIEŻ BARDZO WYRAŹNIE, że człowiek ma zdolności intelektualne, tyle, że wynikające z ewolucji i naszego mózgu. Chociaż czytając Twoje kolejne posty i w to zaczynam wątpić... Taka jest Twoja taktyka? Męczysz rozmówcę powtarzając wciąż te same bzdety i przekręcając jego słowa jak się tylko da, by ten w końcu nie odpisał? I potem nazwiesz siebie zwycięzcą? Kobieto... Cztery: Skapuj, że logice zaprzecza już sam Bóg. Musisz wybrać, nie ma siły: Albo Bóg, albo logika. Ja wybrałem. Jest milion pytań dotyczących Twojego Boga, na które nawet Papież nie zna odpowiedzi. Jak mówić o logice kiedy wierzysz na ślepo w coś, czego nie jesteś w stanie udowodnić? Pięć: aniap16 napisał/a I tu właśnie negujesz też racjonalizm... bo jeśli negujesz , że istnieje siła wyższa, która ustala prawda, to prawdą jest tylko istniejąca rzeczywistość, ale ty uważasz, że prawdy nie ma, więc rzeczywistość nie istnieje. A jeśli uważasz, że istnieje, to uważasz, ze jest niepoznawalna, a więc ludzki intelekt i rozumowe poznanie jest tylko iluzją. To jest dopiero kulfon. Jak napisałem już co najmniej TRZY RAZY nie neguję rzeczywistości, tylko jakiekolwiek próby dojścia do tego co jest prawdą, a co nie. Zrozum to wreszcie i przestań błaznować. I nie wmawiaj mi co ja uważam, bo nawet Twój idol na którego powołałaś się kiedy Tobie słów już zabrakło nie potrafił czytać w myślach. I choćby dlatego jego "rozpoznanie" człowieka jest nic nie warte. Może pisać o sobie, ale nie jest w stanie napisać nic o mnie. Sześć: aniap16 napisał/a To znaczy, że jesteś nieprawdziwy, bo nie posiadasz w sobie transcendentalnej cechy jaką jest prawda, a skoro już negujesz jedną z niematerialnych principiów człowieka to idźmy dalej, nie istniejesz, bo musiałby ktoś z zewnątrz ustalić twoje istnienie, nie żyjesz, gdyż coś z zewnątrz musiałoby obdarzyć cię życiem, nie jesteś dobry, gdyż musiałby istnieć ktoś, kto jest ponad nami, kto obdarzyłby cię cechą dobroci. Nie jesteś wolny, gdyż coś z zewnątrz musiałoby nadać ci tę cechę, nie jesteś odrębny, gdyż coś z zewnątrz musiałoby cię wyodrębnić. Znów odwracasz kota ogonem. PRZECIEŻ JUŻ TRZY RAZY PISAŁEM, że mówimy tutaj o dobru i złu, a nie o istnieniu i nieistnieniu. Jak z dzieckiem... Moje istnienie zostaw chemii, biologii i fizyce, bo to jest coś bezwzględnego. Ale pojęcia względne jak dobro i zło ktoś musiałby ustalić. Jak zasady gry: Zawodnicy są, nic z tym nie zrobisz. Ale gejmmsater ustala co można, a co nie. My nie mamy gejmmastera, i nie mamy zasad gry. Ty chcesz sama je sobie wymyślić tak, jak Ci wygodnie. aniap16 napisał/a Ale dlaczego masz właśnie taki punkt widzenia i dlaczego się przy nim upierasz? Bo jest dziesięć razy bardziej sprawiedliwy i logiczny niż św. Tomasz, który w swoim "głębszym poznaniu prawdy" ocenia wszystkich swoją miarą. aniap16 napisał/a Skoro nie wiesz, to jak możesz być do tego przekonany? "Nic" nie przekonuje, przekonuje zawsze "coś", więc co cię przekonało? Patrz wyżej. aniap16 napisał/a Tylko poznanie prawdy i życie w prawdzie daje prawdziwą wolność. Tkwienie w błędnych przekonaniach jest zniewoleniem. Naprawdę nie czaisz. Przecież piszę już TRZECI RAZ, że nie ma jednej prawdy, bo wtedy trzeba wszystkich oceniać jedną miarą, co jest oczywistym debilizmem. Przypomnę podany wcześniej przeze mnie przykład Adolfa H. Dają wolność w tym sensie, że nikogo nie usidlam w jakichkolwiek rydzach, normach ani prawdach. Dla mnie człowiek niczym nie musi udowadniać, że jest człowiekiem. Jest nim, i już, tak po prostu jest. Gwarantują mu to biologia, fizyka i chemia. aniap16 napisał/a Wnikając w sedno podziałów jakie istnieją między ludźmi w kwestiach moralnych jesteśmy w stanie dojść do tego, że różnice poglądów na temat tego, co jest moralnie dobre, a co jest moralnie złe jest jedynie pozorne i w każdym człowieku bez względu na to jaką moralnością (w sensie jakimi zasadami) się posługuje tkwi takie samo przekonanie na temat moralnego dobra i zła. Człowiek jest w stanie uzgodnić swoje myślenie z rzeczywistością w każdej kwestii która dotyczy tego, co jest realne. Chrzanisz. Przykład? Ja. Czy dlatego, że się nie zgadzam z Twoimi archaicznymi poglądami czyni mnie podczłowiekiem? OK, zagazuj mnie albo spal na stosie jak Twoi poprzednicy, którzy też szukali Jednej Prawdy. aniap16 napisał/a przepraszam z jakiej inteligencji... z wcześniejszych twoich stwierdzeń wynika, ze inteligencja nie istnieje... a jeśli istnieje, to dlaczego jeszcze nikt jej nie wyjął z mózgu i nie opisał empirycznie? Żenada. Nigdy tak nie napisałem, i nigdy tak nie uważałem. Próbujesz włożyć w moje usta takie słowa jak Tobie pasują. Kiepskie rozwiązanie. aniap16 napisał/a Ale czy działa zawsze? Czy nie jest zdolny do powściągliwości, do pohamowania swoich instynktów? Czy zawsze poddajesz się impulsom? Czy jak jesteś głodny rzucasz się na jedzenie, gdy czujesz zapach jedzenia idziesz za tym zapachem, choć powinieneś iść w innym kierunku na umówione spotkanie? Czy jak dziewczyna cię podnieca, to rzucasz się na nią? Czy działaś tylko instynktownie? A próbowałaś kiedyś skusić płochliwego kota kiełbasą? Zazwyczaj ma cię w du.pie, nie podejdzie nawet jak bardzo ładnie pachnie. Ale może to po prostu koty też są "Wybrane przez Boga"? Po Tobie nawet takiego idiotyzmu można się spodziewać... aniap16 napisał/a A jeśli nie istnieje? Jeśli nie jest zdolny do poznania intelektualnego? Jeśli rozwój jego ciała zatrzymał się na poziomie połączenia komórki jajowej z plemnikiem? Twój się zatrzymał trochę później, co i tak nie zmienia faktu, że za wcześnie... Zanieś grabki do domu, w piaskownicy wchodzą nowe zasady. Albo chcesz rozmawiać na serio, albo się bawić. Na zabawę nie mam ochoty, więc skończ z tymi głupimi wybiegami. Masz coś do powiedzenia? To weź to powiedz. Nie? To milcz jak na "Milczeniu Owiec" |
![]() |
|
|
Napisane: 04. 03. 09 [23:25]
|
|
|
aniap16
4/5
Twórca tematu
zarejestrowany: 27.05.2008
Posty: 304
|
Niczego nie przekręciłam, tylko wyciągnęłam logiczne wnioski.. a więcej nic nie napiszę, myślę, że każdy doskonale widzi, że nie wykazałeś się niczym aby obalić moje twierdzenia. Twoje rozumowanie jest nielogiczne, co wykazałam, ale nikt nie broni ci upierać się przy swoim... Twoje poglądy wcale nie są tylko twoje... mieli je przed tobą pewni filozofowie, którzy podjęli przynajmniej trud udowodnienia swoich racji, co im niestety nie wyszło. Sorry, ale to nie ja reprezentuje tu poziom piaskownicy. Bo nie masz ani jednego logicznego argumentu. Co do twojej wiedzy na temat mózgu, to jeśli jest ona mniejsza niż gimnazjalisty, to przepraszam, ale z czym ty do mnie wyskakujesz... Ja przez ostatni semestr studiowałam strukturę mózgu, żeby zrozumieć zachodzące w nim procesy psychologiczne. I przepraszam cię bardzo, ale nie spotkałam się z tym, o czym ty tu piszesz... Tak masz rację - nic nie wynoszę z twoich słów, bo po lekturze Kartezjusza, Kanta, Marksa, Darwina i Froyda twoje wypowiedzi są dla mnie na zbyt niskim poziomie.... Operujesz tylko jednym argumentem, który dawno obaliłam. Tak masz rację, bawię się, bo co innego można zrobić jak ktoś nie dostrzega braku logiki we własnym rozumowaniu... Ale rozumiem cię... jakiś czas temu byłam świadkiem dyskusji dwóch facetów. Obaj upierali się przy swoim, w pewnym momencie jeden z nich wykazał nielogiczność rozumowania drugiego, ale ten drugi uparcie obstawał przy swoim i kręcił. Miał rację, ale nie umiał jej wybronić... Ty również nie umiesz wybronić swojego... bo mi nie chodzi o to, żebyś w kółko powtarzał to samo, ale żebyś użył jakichś argumentów na potwierdzenie tego, co do tej pory powiedziałeś... [Ten temat był edytowany 2 razy. Ostatnio 04.03.2009 o 23:32.] |
![]() |
|
Copyright 2008 Gruner + Jahr Polska