Zresztą wówczas, wkrótce po Światowym Festiwalu Młodzieży, jaki odbył się w Warszawie w 1955 roku, znacznie łatwiej było nad Wisłą o Kubańczyka niż o Araba. Tego drugiego blok socjalistyczny dopiero starał się przyciągnąć obietnicą lepszego życia w rytmie społecznej sprawiedliwości.
Reasumując - teoretycznie najłatwiej było przemieszczać się pociągiem. Niestety, w czasach gdy wagony niskopodłogowe należały do rzeczywistości science fiction, wchodzenie do tego środka transportu było równie trudne jak forsowanie sklepu mięsnego zaraz po dostawie. Jednak polska kobieta potrafiła pokonać każdą, nawet najtrudniejszą, przeszkodę położoną na jej drodze przez twórców "Manifestu Komunistycznego".
Przy sobocie, po robocie
Wielkim wzięciem u smakoszy cieszą się do dziś bułki murarki. Jednak kilka dekad temu murarka pracowała na budowie i wznosiła majestatyczny gmach socjalizmu. Pewnie niejeden czytelnik "Focusa Historia" pamięta plakat, na którym widać taką właśnie budowniczą z kielnią w dłoni, a znajdujący się pod spodem napis głosi: "Pozdrawiamy kobiety pracujące dla pokoju i rozkwitu ojczyzny". Niewykluczone, że chodzi o duży pokój w mieszkaniu, przeznaczonym dla jakiegoś partyjnego dygnitarza. Pokój, który dziś nazwalibyśmy salonem. A może to była sypialnia?
Murarka chyba zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, i zamiast układać cegły, patrzy tęsknie w niebo, po którym fruwa wolny ptak. Gołąbek pokoju? Nie - odpowiednią gołąbkę do przytulnego mieszkanka towarzysz znalazł sobie poza niebem.
Nie tylko plakacistów fascynowały mocne kobiety w fabrykach i garnizonach. Były muzami także - a może przede wszystkim? - filmowców. To o nich powstały takie nieśmiertelne dzieła jak "Przygoda na Mariensztacie" czy "Rzeczpospolita Babska". Pierwszy o murarskim współzawodnictwie kobiet i mężczyzn (zwyciężonym, rzecz jasna, przez kobiety - przynajmniej moralnie), drugi zaś o piechurkach w spódnicach. Złowrogi wydźwięk miał także film dokumentalny z połowy lat 60. pod wdzięcznym tytułem "Kobiety z kamienia". Zanim reżyser Wajda zaoferował światu mężczyznę z marmuru, a następnie żelaza, polscy widzowie mogli podziwiać kamienne fukcjonariuszki, czyli przedstawicielki płci piękniejszej w szeregach ORMO. Dopiero dokumentaliści doby Gierka zaczęli nieśmiało sugerować, że kobieta może być szczęśliwa spełniając się jako żona i matka, a nie tylko w takich czy innych zwartych i gotowych szeregach. Co więcej postawili karkołomną - jak na owe czasy - tezę, że wiele kobiet w ogóle nie osiąga szczęścia. Nie tylko zresztą kobiet. Dziwne, prawda?
Możesz dodać ten artykuł do listy swoich ulubionych artykułów.
dziwny artykuł
Jakiś ten tekst nijaki i te zakończenie wogóle jakieś niepasujące. Ale "Bolek-jebaka" było wporzo.
zabawne
Copyright 2008 Gruner + Jahr Polska