Ciekawe, że emancypacja nie dotyczyła spożycia alkoholu. To znaczy, że paniom było wszystko jedno co piją - produkt nie musiał być sformatowany do ich potrzeb. Palenie papierosów - jak najbardziej. To wszak u nas, w latach 60. niezwykłą popularność zdobyły łagodne papierosy "Damskie" (o przedwojennym rodowodzie). Ale producenci napojów wysokoprocentowych płci nie rozróżniali - po kielichu każdy lubił walnąć. Państwowa czy z bimbrowni; na raucie, na zakładzie czy na melinie - wódka zawsze smakowała tak samo. Tymczasem Rosjanie, którzy także za kołnierz nie wylewają, wypuścili na rynek wódkę "Damską" i nie żałują tej decyzji. Ale do tego trzeba było upadku komunizmu i wzrostu genderowej tożsamości rosyjskich amatorek mocniejszych alkoholowych wrażeń. A przecież już w latach 80. ośrodki badania opinii publicznej, wśród największych patologii polskiego społeczeństwa wskazywały na: alkoholizm, zobojętnienie, pracę byle jaką. Prawdę powiedziawszy, te zjawiska często chodziły razem... Jednak rzeczywistość Rzeczypospolitej Drugiej i Pół niejednokrotnie domagała się wygłuszenia jej czymś mocniejszym.
Globulką w chuć
Rzecz w tym, że alkohol to pierwszy krok do kolejnych grzechów - może nie głównych, ale z pewnością brzemiennych w skutki. A czy rodzimy przemysł farmakologiczny zadbał o odpowiednie zabezpieczenie pań przed niepożądanymi owocami szaleństwa? Niespecjalnie... W latach 60. na rynku pojawiły się globulki Zet, sztandarowy środek antykoncepcyjny tamtych czasów, w siermiężnym opakowaniu, kojarzącym się ze wszystkim, tylko nie z tym, do czego go używano. Zresztą jego skuteczność od samego początku była poddawana w wątpliwość. Jak mówił anonimowy wieszcz tamtego czasu: "Chcesz mieć dzieci jak brylanty, stosuj polskie środki-anty". Dlatego tak wielu nas jest, Polaków...
Znacznie mniejszy przyrost naturalny panował w rodzinach chłodzących swe chucie wodą sodową z ruchomych saturatorów, zwaną - jakże niesprawiedliwie - gruźliczanką. Po pierwsze wzbogacona sokiem para-malinowym zyskiwała na statusie, stając się namiastką kapitalistycznego drinka, po drugie zaś - zdrowe społeczeństwo nie rozrzucało zarazków. Jakichkolwiek - od gruźlicy przez żuczka Colorado po moralną zgniliznę. Dlatego paniom, które przez kilka pięknych dziesięcioleci nalewały nam do nieumytych szklanek upragniony eliksir, należy się nasza dozgonna wdzięczność.
A tak w ogóle, fajny był ten świat kobiet... Tylko dla kogo był on fajny? Dla tych, którzy mogą się dziś z niego pośmiać?
Artur Górski
Możesz dodać ten artykuł do listy swoich ulubionych artykułów.
dziwny artykuł
Jakiś ten tekst nijaki i te zakończenie wogóle jakieś niepasujące. Ale "Bolek-jebaka" było wporzo.
zabawne
Copyright 2008 Gruner + Jahr Polska