Na filmach to jest przepiękne. Ale oswajanie dzikich zwierząt nie jest tak romantyczne

Ptasi bohater filmu „Mój przyjaciel orzeł” nigdy nie mógłby zostać wypuszczony na wolność. Fot. Materiały prasowe

Oswojenie zwierzęcia nie jest piękną historią z romantycznym zakończeniem. To raczej ciągłe balansowanie pomiędzy naturalnymi instynktami dzikiego stworzenia a pokusą uczynienia z niego człowieka

W maju do kin wszedł film „Mój przyjaciel orzeł”. To opowieść o chłopcu, który znajduje zagubione pisklę orła przedniego. Odchowuje je, by wyrosło na pięknego odważnego ptaka. Orzeł chroni swojego wybawiciela, stając się jego prawdziwym przyjacielem. Ale potem trzeba zwrócić zwierzęciu wolność... Do tego przepiękne zdjęcia w górskiej scenerii i udział gwiazdora Jeana Reno. Film zapowiada się całkiem ciekawie, jest tylko jedno „ale”. Orzeł przedni wychowany przez człowieka tak, jak to pokazuje film, to – zdaniem specjalistów – bomba z opóźnionym zapłonem. Dlaczego? Dlatego że nieumiejętne oswajanie dzikich zwierząt nie kończy się dobrze ani dla tych stworzeń, ani dla ich ludzkich wybawicieli.

Ptak staje się człowiekiem

„Nie oswajałbym orła od pisklęcia, bo jest bardzo hałaśliwy i ciągle nawołuje opiekuna, nawet jako dorosły ptak. A ponadto może być naprawdę niebezpieczny” – mówi ornitolog dr Andrzej Kruszewicz, dyrektor Ogrodu Zoologicznego w Warszawie. Orzeł przedni to jeden z największych i najsilniejszych ptaków drapieżnych, w dodatku niezwykle szybki. W locie osiąga prędkość 160 km/godz., a nurkując – nawet 320 km/godz. To wspaniałe, majestatyczne zwierzę, które może upolować nawet owcę czy lisa. Ale czy zdolne jest do przyjaźni z człowiekiem?

„W pewnym sensie tak. Jednak wychowując samotnego orła przedniego od pisklęcia, wyrobimy w nim przekonanie, że jesteśmy jego rodzicami, a on sam przynależy do gatunku Homo sapiens. To zjawisko nazywa się »wdrukowaniem« wizerunku rodzica” – odpowiada dr Kruszewicz. Skutki nietrudno przewidzieć: orzeł zaatakuje innego człowieka, jeśli uzna, że on zagraża jego opiekunowi. Będzie też szukał wśród ludzi partnera do rozrodu, co może się naprawdę źle skończyć dla jego wybranka.

Specjalista tłumaczy, że oswajając takie zwierzę, trzeba się liczyć z tym, iż będziemy sprawować nad nim opiekę do końca jego życia, bo ono w żadnym wypadku nie będzie mogło być „zwrócone naturze”. Uwolniony ptak nadal uważałby się za człowieka i wśród ludzi – a nie wśród nieznanych mu innych orłów – szukałby pożywienia i schronienia.

Przepis na zwierzę domowe

Jeśli udaje się oswoić nie pojedyncze zwierzę, lecz cały gatunek, wówczas mówimy o udomowieniu. Jednak tylko nielicznym gatunkom udało się przejść ten proces. Wielu hodowców zniechęciło agresywne usposobienie bawołów czy płochliwość zebr, rzucających się z byle powodu do panicznej ucieczki. Do przemiany w zwierzę domowe potrzebne są szczególne cechy, które z łatwością można dostrzec u psów. Są to przede wszystkim łagodność i gotowość do współpracy z człowiekiem.

Dr Dmitrij Bielajew z Rosyjskiego Instytutu Cytologii i Genetyki w Nowosybirsku udowodnił, że udomowić można także lisy – wybierał te o najłagodniejszym usposobieniu i krzyżował je ze sobą. Kolejne generacje lisów były coraz bardziej przyjacielskie wobec ludzi i coraz bardziej upodabniały się do psów.

  • Kategoria: Przyroda
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus 5/2016
  • c
Komentarze