Focus.pl

Formularz logowania
Formularz wyszukiwania
  1. szukaj
  1. Newsy
  2. Foto
  3. Video
  4. Rozrywka
  5. Gadżety
  6. Warto wiedzieć
  7. Magazyn
  8. Jak to działa
  9. Forum

Fot. East News Co najmniej trzy razy w dziejach całą Ziemię pokryły lodowce. Wszystkie oceany zamarzły, a na równiku temperatura wynosiła średnio –20 stopni Celsjusza. Życie z trudem walczyło o przetrwanie

To był koszmar. Lody skuwały Ziemię od bieguna do bieguna. Średnia temperatura na powierzchni wynosiła 50 stopni poniżej zera. Najcieplej było na równiku – mniej więcej tak jak dziś na Antarktydzie. Ten stan globalnej epoki lodowcowej naukowcy nazwali Ziemią-śnieżką (snowball Earth). Po raz pierwszy terminu tego użył w 1992 r. Joe Kirschvink, geochemik z California Institute of Technology. Zajmował się badaniem bogatych w żelazo osadów, nazywanych żelazistymi formacjami wstęgowymi, które powstały ok. 850– –635 mln lat temu. Według hipotezy Ziemi-śnieżki przyczyną ich utworzenia się było właśnie globalne zlodowacenie. Gdy bowiem morza całkowicie zamarzały, w wodzie spadała zawartość tlenu. Nie mogło się z nim łączyć żelazo, pochodzące z wietrzejących lądowych i podmorskich skał. Stężenie metalu w morzach osiągało bardzo wysoki poziom. I gdy epoka lodowcowa skończyła się, a powierzchnia oceanów rozmarzła, żelazo weszło w kontakt z powietrzem, tworząc tlenki, które opadły na dno, formując charakterystyczne osady.

Na podstawie badań różnych osadów polodowcowych (np. glinu), naukowcy zidentyfikowali dotychczas trzy okresy, w których Ziemia zamieniła się w kulę lodu. Najstarszy miał miejsce około 2,2 mld lat temu, czyli prawie w połowie dotychczasowej historii naszej planety (liczącej w sumie 4,5 mld lat). Dowodem potwierdzającym jego istnienie są skały z południowej Afryki. A znajdowały się one wówczas blisko równika! Tak przynajmniej twierdzą badacze, którzy analizowali dane paleomagnetyczne, czyli uwzględniające zmiany w położeniu biegunów magnetycznych Ziemi.

Kolejne wielkie zlodowacenie nadeszło ok. 710 mln lat temu. To właśnie ono pozostawiło po sobie badane przez Kirschvinka specyficzne żelaziste formacje, które można dziś spotkać w wielu miejscach świata. Ostatni znany wielki chłód w historii Ziemi nadszedł, według najnowszych ustaleń, nie wcześniej niż 663 mln lat temu, a zakończył się 635 mln lat temu. Związane z nim osady można znaleźć wszędzie, ale najlepiej znane i przebadane są m.in. te z południowej Australii. Niestety, nie wiadomo dokładnie, jak długo Ziemia była wtedy skuta lodem – według różnych szacunków trwało to 6–12 mln lat. Niektórzy badacze sądzą też, że nasza planeta zamieniła się w lodową kulę więcej niż trzy razy – np. 2,9 mld lat temu czy 580 mln lat temu. Na razie nie ma jednak na to wystarczających dowodów.

Dlaczego jednak Ziemia zamarzała? Także w tej kwestii naukowcom trudno dojść do porozumienia. Wydaje się, że bezpośrednią przyczyną tego zjawiska był spadek ilości gazów cieplarnianych w ziemskiej atmosferze – dwutlenku węgla oraz metanu. Ich brak powodował coraz większe ochłodzenie klimatu i zwiększanie się zamarzniętej powierzchni oceanów. Najpierw lód pojawił się w okolicy biegunów, a gdy doszedł do mniej więcej trzydziestego równoleżnika, było go już tak dużo, że zaczął odbijać większość docierającego do Ziemi światła słonecznego. Z tego powodu stało się jeszcze zimniej i woda zaczęła zamarzać nawet w okolicach równika. Nie ma jednak wśród naukowców zgody w kwestii, co doprowadziło do tak dużego ubytku gazów cieplarnianych.

Cokolwiek to było – zagroziło całemu ówczesnemu ziemskiemu życiu. Nawet organizmy jednokomórkowe potrzebują przecież do życia płynnej wody. W okresach Ziemi-śnieżki drobnoustroje dramatycznie walczyły o przetrwanie. Te, które potrafią obyć się bez światła słonecznego, mogły się uchować w pobliżu położonych na dnie morza ujść wód geotermalnych. Natomiast organizmy wykorzystujące fotosyntezę do pozyskiwania energii kryły się, być może, w szparach pomiędzy płytami lodu. A według modeli klimatycznych Dave’a Pollarda i Jima Kastinga z Pennsylvania State University, w strefie równikowej Ziemi- śnieżki istniał pas szerokości mniej więcej 2 tys. kilometrów, na którym grubość zamarzniętej tafli wody nie przekraczała dwóch metrów. Oznacza to, że poniżej, tuż pod lodem, było wystarczająco dużo światła, by zachodziła fotosynteza.

Na szczęście każda z globalnych epok lodowcowych się kończyła. Było to możliwe m.in. dzięki nieustannej aktywności wulkanów, które uwalniały do atmosfery spore ilości dwutlenku węgla. Zazwyczaj gaz ten rozpuszcza się w oceanach, ale wtedy nie mógł, bo były one pokryte lodem. Kiedy w końcu zamarznięta woda zaczęła się topić, uwolnione oceany – zamiast odbijać – zaczęły pochłaniać energię słoneczną. Według teorii opublikowanej w zeszłym roku w „Nature” przez uczonych z University of California, do atmosfery uwolniły się wówczas ogromne ilości metanu, uwięzionego wcześniej pod lodem. Ponieważ jest to bardzo „mocny” gaz cieplarniany, Ziemia gwałtownie się ogrzała. A śnieżka odeszła w przeszłość – przynajmniej na pewien czas. Zawsze może przecież wrócić.

  • Dodaj do:

Dla głodnych wiedzy

Zobacz także

Autor artykułu

  • Anna Piotrowska
    Anna Piotrowska

    Niezależna dziennikarka naukowa, z wykształcenia historyk. Pochodzi z Łodzi, jej dziadkowie ze strony ojca to Polacy z dziada pradziada, natomiast dziadek ze strony matki był Niemcem.

Ulubione

Możesz dodać ten artykuł do listy swoich ulubionych artykułów.

Artykuł czytali

  • Roubur
  • J.Stradowski
  • mleczko
  • styrczek
  • Bejaa
  • kosa_0
  • Nishade
  • jacol
  • Al Chemik
  • czarna
  • kasiaparis
  • kismanek
  • grzewron
  • Vermilion
  • mariuszr89
  • Nagareboshi
  • Aleksis_Mind
  • Rebeliant
  • MALAS
  • Iga1989
  • Redakcja
  • PrzemoVi
  • Lashieta
  • Gizbern

Czytali także

Dodaj komentarz

Formularz dodawnia komentarzy
  1. obrazek CAPTCHA zabezpieczenie przed SPAM-em Nie widzisz obrazka? przeładuj obrazek
  • J.Stradowski13:09 10/03/2010

    Gość napisał(a): Artykuł rodem z Faktu. Pełno wykrzykników, emocji i zero naukowości. W tekście występuje JEDEN wykrzyknik, są podane źródła i naukowe hipotezy. Gdzie to podobieństwo? Pozdrawiam , Jan Stradowski, "Focus"

  • Gość01:04 12/02/2010

    Artykuł rodem z Faktu. Pełno wykrzykników, emocji i zero naukowości.

Zobacz pozostałe komentarze

Konkurs Wielkanocny
Konkurs Walentynki