6 gorących romansów z laboratorium. Wrzały serca i odczynniki

Andrzej Fedorowicz

Dziennikarz, współpracownik organizacji pozarządowych, prowadzi szkolenia oraz projekty internetowe. Specjalizuje się w tematyce kryminalnej.

Serce i rozum wcale nie muszą być w konflikcie – wręcz przeciwnie. Oto kilka niezwykłych par, które potrafi ły łączyć rozkosze ciała i umysłu, dokonując przy tym przełomowych odkryć naukowych.

1. Krew nie woda - Ludwik i Hanna Hirszfeldowie

Poznali się na lekcjach tańca w Łodzi, gdy mieli po 16 lat. Już wtedy wiedzieli, że zawsze będą razem. Ślub, nieoficjalny, bo cywilny, wzięli pięć lat później w Berlinie, gdzie oboje pojechali studiować medycynę. Był rok 1905. Przez kolejne pół wieku Ludwik i Hanna uratują dziesiątki tysięcy ludzkich istnień, a dokonane przez niego odkrycia z dziedziny hematologii ona wykorzysta jako lekarz.

Tym, co pasjonowało Ludwika Hirszfelda, były badania nad krwią. Chciał znaleźć odpowiedź na pytanie, jak to się dzieje, że po transfuzji jedni ludzie wracają do zdrowia, a inni chorują i umierają. Ludwik podejrzewał, że krew ma różne właściwości, i ta pochodząca z obcego organizmu może spowodować podobną reakcję jak bakterie czy pasożyty. Aby odpowiedzieć na pytanie, jaki czynnik za to odpowiada, musiał wykonać wiele doświadczeń na zwierzętach. Gdy on prowadził badania, Hanna zarabiała na niezbędne wyposażenie, dając lekcje francuskiego.

Kilka lat później Ludwik Hirszfeld, już jako doktor na uniwersytecie w Heidelbergu, odkryje z Emilem von Dungernem prawa dotyczące grup krwi. Nie tylko wprowadzi obowiązujące dziś oznaczenie jej grup, ale sformułuje także zasady ich dziedziczenia. Dało to początek wielkiej karierze badań krwi przy ustalaniu ojcostwa, w kryminologii, antropologii i badaniach nad odpornością. Ludwik zawsze jednak podkreślał, że swoją sławę w wieku 27 lat zawdzięcza żonie.

Gdy po wybuchu I wojny światowej do Hirszfeldów docierają dramatyczne wieści z Serbii o tysiącach ludzi umierających na dur brzuszny, małżeństwo decyduje się tam jechać. Przez kolejne miesiące prowadzą walkę z wszawicą, budują sprzęt do dezynfekcji, zakładają pracownię bakteriologiczną, by wytwarzać szczepionki. Ratują przed śmiercią tysiące ludzi; sami chorują i opiekują się sobą nawzajem. Ćwierć wieku później sytuacja powtórzy się, gdy Hirszfeldowie trafią do warszawskiego getta. Tam również będą leczyć, codziennie ryzykując życiem.

Z getta udaje się im uciec, jednak wkrótce umiera ich jedyna córka. Ból po śmierci dziecka pomoże ugasić wspólna praca. Znów będą leczyć ludzi, a gdy sformułowana przez Ludwika hipoteza dotycząca przyczyn konfliktu serologicznego między matką a płodem znajdzie ostateczne potwierdzenie, oboje z zapałem zaangażują się w rozwiązywanie problemów dotyczących patologii ciąży. Dzięki ich pracy już w latach 50. XX wieku Polska stanie się jednym z pierwszych krajów, w których śmiertelność noworodków z powodu konfliktu serologicznego uda się zmniejszyć ponadczterokrotnie.

Komentarze