Ludzie to przeżytek. Zastąpią nas ONI

Helisa

W bestsellerowym „Blackoucie” pozbawił Europę prądu, w „Zerze” opowiadał o istocie tożsamości w erze cyfryzacji. Nowy thriller Marca Elsberga „Helisa” to kolejny kontrowersyjny temat będący na liście naszych cywilizacyjnych lęków – inżynieria genetyczna.

Skąd wziął się pomysł na tę powieść?

Pomysł na książkę zrodził się przede wszystkim z analizy odkryć naukowych dokonanych w ostatnich latach oraz rozlicznych osobistych obserwacji. W przypadku pierwszej kwestii mam na myśli przede wszystkim przełomowe odkrycia z dziedziny genetyki, począwszy od odkodowania ludzkiego genomu, poprzez opracowanie nowoczesnych metod gromadzenia danych, aż po odkrycie CRISPR/Cas9. Jedną z ciekawszych obserwacji, jaką chciałem przytoczyć była analiza schematów zachowania rodziców. Wielu z nich robi co może, aby posłać swoje dzieci do najlepszych szkół, jak również wierzy, że wiedza i umiejętności ich pociech znacznie przewyższają możliwości, jakimi dysponują inne dzieci. Zadałem sobie więc pytanie – co tacy rodzice zrobiliby, gdyby otrzymali nowe możliwości wyniesienia umiejętności swoich dzieci na wyżyny.

Czym jest CRISPR / Cas9?

CRISPR/Cas9 jest rewolucyjną metodą modyfikacji genów opracowaną niemal pięć lat temu, która umożliwia efektywną i precyzyjną modyfikację genomu, czy to bakterii, rośliny, zwierzęcia, czy człowieka. Co ciekawe modyfikacja ta nie pozostawia śladu w strukturze organizmu. Oznacza to, że po dokonaniu ingerencji nie można stwierdzić, że została ona przeprowadzona. Sprawi to, że przyszłe dyskusje na temat GMO – na przykład w rolnictwie – mogą być bardzo interesujące.

W Polsce lęk przed modyfikacjami genetycznymi wydaje się jeszcze większy niż na Zachodzie. Wiele osób protestuje przeciwko modyfikowanej żywności, co dopiero zmianach w ludzkich genach. Czy jest się czego bać?

O tym właśnie jest moja książka. Podobnie jak w Niemczech i Austrii, większość ludzi w Polsce nie jest świadoma, że 80 proc. światowej produkcji bawełny pochodzi z genetycznie modyfikowanych roślin. Można więc powiedzieć, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż Polacy noszą na sobie produkty zmodyfikowane genetycznie już w teraz! Leki takie jak insulina, sztuczne dodatki do żywności, składniki detergentów oraz substancje codziennego użytku zostały wytworzone właśnie przez organizmy modyfikowane genetycznie (GMO). Proceder ten ma miejsce od lat. Pokazuje on, że – tak jak ma to miejsce w przypadku każdej nowej technologii – biotechnologia niesie za sobą zarówno możliwości jak i zagrożenia. 

Wspomniał Pan, że rodzice chcą, by ich dzieci miały jak najlepszy start w życie. Pokusa, by nasze dzieci były piękne, mądre i odporne na choroby wydaje się silna. Czy to niebezpieczna zabawa w Boga?

Podobnie jak ze wszystkimi zabawami – czy też poważnymi decyzjami – zależy jak je rozegramy.

W „Helisie” stawia Pan swoich bohaterów przed dylematem: czy zdecydować się na modyfikację genów dziecka i zapewnić mu wyjątkową urodę, inteligencję, predyspozycje do uprawiania sportów, czy zdać się na naturę. Sądzi Pan, że w przewidywalnej przyszłości będziemy musieli odpowiadać sobie na takie pytania?

W najbliższej przyszłości zapewne nie będziemy w stanie modyfikować ludzkich genów. Niemniej jednak, za parę lat możemy poznać geny odpowiedzialne za określone umiejętności czy wady – nawet w chwili obecnej posiadamy całe bazy danych na ten temat. Co więc zrobią rodzice, wiedząc, że ich przyszłe dziecko może charakteryzować się inteligencją poniżej przeciętnej? Genetyka odpowiada za 50 proc. ludzkiej inteligencji, za pozostałą połowę odpowiedzialne są sfery psychiczna, socjalna i czynniki zewnętrzne? Co stanie się, gdy w momencie zapładniania in vitro niektóre z jajeczek wykazywać będą predyspozycje do wykształcenia się standardowej inteligencji, a inne – zdolności umysłowych znacznie poniżej przeciętnej? Możemy oczywiście inteligencję podaną w przykładzie zastąpić większą wydolnością układu odpornościowego lub też inną cechą, którą będziemy mogli wybrać bez konieczności bezpośredniej manipulacji lub też „ulepszania” genów w ścisłym znaczeniu tego słowa. 

Więc zamawianie „nowoczesnych dzieci” z katalogu, o których możemy przeczytać w „Helisie” nie będzie niebawem możliwe?

Nie stanie się to szybko, jednakże odkrycia naukowe na pewno przyspieszą taką możliwość. Na chwilę obecną historia pozostaje fikcją. Nacisk należy jednakże położyć na człon „na chwilę obecną”. 

W „Blackout” i „Zero” pokazywał Pan zagrożenia, jakie mogą nieść zdobycze naszej cywilizacji, które są przecież bardzo pozytywne, dopóki są wykorzystywane we właściwy sposób. Czy z inżynierią genetyczną jest podobnie, czy ma ona swoje zalety?

Tak, podobnie ma się sytuacja z biotechnologią i genetyką. Dają one ogrom możliwości. Musimy sobie uświadomić, że przez ponad jedno pokolenie organizmy modyfikowane genetycznie odgrywają istotną rolę w naszych społeczeństwach oraz napędzają nasze gospodarki.

Literatura popularna zwykle dostarcza nam rozrywki, thrillery wciągają w akcję, straszą, a Pana powieści mają ambicję także podejmować aktualne, kontrowersyjne tematy i uczyć społeczeństwo. Chce Pan swoimi książkami pobudzić czytelników do zastanawiania się nad niemal filozoficznymi pytaniami?

Moim głównym celem jest zapewnić moim czytelnikom rozrywkę. Zależy jednak co uznają oni za rozrywkę – nieskomplikowane polowanie na mordercę, czy też przemyślenia na tematy, które mają daleko idący wpływ na nasze codzienne życie. Dla mnie rozrywką jest to drugie. Okazuje się, że miliony odbiorców na całym świecie podzielają mój pogląd.  

Rozmawiała: Karolina Antoniewska

Komentarze