Noblista: "Inwestować w badania podstawowe". O wielu z tych rzeczy mówiono, że to fanaberie - teraz przynoszą korzyści

PAP

Zjawisko magnetycznego rezonansu jądrowego mogło się wydawać ciekawostką, ale przynosi korzyści liczone w miliardach dolarów – mówił w Warszawie profesor Kurt Wüthrich, szwajcarski chemik i biofizyk, laureat Nagrody Nobla z chemii w roku 2002.

"Jadąc do Polski, przeczytałem kilka gazet. Odniosłem wrażenie, że polski rząd chce inwestować w badania podstawowe. Właśnie dzięki takim badaniom powstają prawdziwe innowacje, które przekładają się na rozwój gospodarczy" – podkreślił naukowiec, goszczący we wtorek w Wojskowej Akademii Technicznej (WAT).

Swój wykład prof. Wüthrich rozpoczął od pokazania przekrojów własnego stawu kolanowego z końca lat 80. oraz z roku 2015. Dynamicznie rozwijająca się technika magnetycznego rezonansu jądrowego (NMR) zdobyła trwałe miejsce w medycznej diagnostyce obrazowej, ponieważ daje niezwykle szczegółowe obrazy tkanek i narządów i nie wymaga stosowania szkodliwego promieniowania jonizującego. Wystarczy rejestrować reakcję atomów (umieszczonych w polu magnetycznym) na fale radiowe. Aby nie straszyć pacjentów, kojarzące się z radioaktywnością słowo "jądrowy" zostało wyeliminowane z używanej przez lekarzy i pacjentów terminologii – mówi się po prostu o "rezonansie magnetycznym" (MR).

Jak przypomniał prof. Wüthrich pierwszym, który zwrócił uwagę na wpływ pola magnetycznego na poziomie molekularnym, był holenderski fizyk Pieter Zeeman. Jeszcze jako student zaobserwował on wpływ pola magnetycznego na promieniowanie. Ponieważ z niejasnych przyczyn jego przełożony był przeciwny takim badaniom, Zeeman musiał opuścić uczelnię. Jednak kilka lat później dostał Nobla z fizyki i objął katedrę tego samego profesora, który go wyrzucił. "Dlatego nie wierzcie za bardzo profesorom" - żartobliwie zaapelował do studentów gość WAT.

Późniejsze badania Felixa Blocha i Edwarda M. Purcella (Nobel z fizyki 1952) pozwoliły poznać właściwości magnetyczne jądra atomowego. Prace chemika Paula Lauterbura i fizyka Petera Mansfielda doprowadziły do opracowania nowej metody obrazowania medycznego (dlatego nagrodę Nobla z roku 2003 przyznano im w dziedzinie medycyny).

Samego prof. Wüthricha zainteresowały magnetyczne właściwości cząsteczek chemicznych w polu magnetycznym. Przez trzy lata zajmował się badaniem właściwości wody (uważał to zagadnienie za pasjonujące). Później zajął się identyfikacją i badaniem struktury umieszczonych w roztworze wodnym skomplikowanych molekuł - głównie białek i kwasów nukleinowych. Stosował techniki, którym celowo nadawano nazwy zapadające w pamięć – COSY (COrrelation SpectroscopY), NOESY (Nuclear Overhauser Effect SpectroscopY), FOCSY (Foldover-Corrected Spectroscopy), SECSY (Spin-Echo Correlated SpectroscopY). Dzięki nim zbadał trójwymiarową budowę wielu ważnych białek, na przykład tworzących receptory komórkowe.

Za swoje osiągnięcia wspólnie z Japończykiem Koichi Tanaką i Amerykaninem Johnem Fennem Kurt Wüthrich otrzymał w roku 2002 Nagrodę Nobla. Metody opracowane z jego udziałem stały się podwaliną dla proteomiki – nowej dziedziny, która zajmuje się badaniem stanu ilościowego i jakościowego białek w komórce zdrowej i nowotworowej. Znajomość dokładnej budowy cząsteczek pozwoliła zrewolucjonizować metody opracowania nowych leków oraz wczesnej diagnostyki onkologicznej. "Na przykład dzięki dokładnemu poznaniu cząsteczki cyklosporyny można było ją zmodyfikować, uzyskując zapobiegający odrzuceniu przeszczepu lek o mniejszych skutkach ubocznych" - mówił prof.Wüthrich. - "Dzięki pochodnym cyklosporyny można dokonywać większej liczby przeszczepów, a pacjenci żyją dłużej – z jednej strony mogą pracować i przyczyniać się do ogólnego dobrobytu, z drugiej - przyjmowany do końca życia lek przynosi ogromne zyski firmom farmaceutycznym".

W odpowiedzi na pytania zadawane przez zebranych - profesor zauważył, że zajęcie uważane niegdyś za niegodne uczonego, czyli zakładanie firm komercyjnie wykorzystujących efekty badań, stało się na Zachodzie modne od już w latach 90. Co prawda firm nie zakładają raczej profesorowie, ale ich współpracownicy i studenci.

Pytany, czy badanie metodą rezonansu magnetycznego może być niebezpieczne dla pacjenta - profesor Wüthrich zaznaczył, że choć działanie pola magnetycznego na organizm nie wydaje się mieć ujemnych skutków, to groźne bywają zaniedbania personelu. W literaturze specjalistycznej opisano trzy przypadki, w których podczas badania doszło do śmierci pacjenta wymagającego podawania tlenu (oraz znacznie liczniejsze zranienia pacjentów i uszkodzenia aparatury). Potężne pole magnetyczne urządzenia wciągało przysunięte zbyt blisko stalowe butle z tlenem, które jak pocisk uderzały w badanego. Obecnie obowiązujące procedury pozwalają przeprowadzić badanie MR tylko z wykorzystaniem butli i innych elementów osprzętu, które nie są przyciągane przez magnes.

Po wykładzie prof. Wüthrich zwiedził pracownie badawcze WAT oraz wystawę opracowanych przez tamtejszych specjalistów technologii. Szczególnie zainteresował go "cywilny" wynalazek – opracowane przez studentów WAT śpioszki, które dzięki wszytym w materiał czujnikom monitorują napięcie mięśni i czynność serca niemowlęcia. Dzięki temu mogą na czas ostrzec rodziców i zapobiec zespołowi nagłej śmierci łóżeczkowej (SIDS) 

 

 

PAP
Komentarze