Udowodnił związek żółtej febry z komarami. Przypłacił to życiem

Kazimierz Pytko

Reportażysta, podróżnik. Współpracownik "Focusa" i "Focusa Historii". Laureat Nagrody Kisiela.

Oto druga odsłona cyklu o naukowcach, którzy ryzykowali życie i zdrowie dla swoich badań. Jesse Lazear w XIX wieku przeprowadził ważny i tragiczny dla siebie w skutkach eksperyment.

W1793 roku żółta febra zabiła co dziesiątego mieszkańca stanu Pensylwania. Lekarz Stubbins Ffirth chciał zapobiec wybuchowi kolejnej zarazy. O wirusach nikt jeszcze wówczas nie słyszał, doktor był więc przekonany, że febrą nie można się zarazić od chorego, gdyż jej przyczyną jest przegrzanie i osłabienie organizmu spowodowane tropikalnymi upałami. By tego dowieść, przeprowadził na sobie serię szokujących eksperymentów. Podgrzewał wymiociny pacjentów i wdychał opary, w zadrapaną skórę wcierał ich ślinę, z wydzielin ciała sporządzał pigułki, które połykał. Nie zachorował i triumfalnie obwieścił, że miał rację.

Nie wszystkich przekonał. W 1881 roku kubański lekarz Carlos Finlay zasugerował, że sprawcą żółtej febry są wirusy przenoszone przez komary. To też budziło wątpliwości. By je rozwiać, amerykański lekarz wojskowy Jesse Lazear dał sobie wstrzyknąć larwy komarów z laboratorium Finlaya. Zachorował i tym samym udowodnił związek komarów z chorobą, tyle że nie przeżył eksperymentu.

Komentarze