... owość!Miejsce 8. Naturalne źródło energii.Adrienne So wpadła na dość łatwy do zrealizowania pomysł. Pragnie stworzyć biustonosz spleciony z niewielkich drucików, które mogłyby produkować elektryczność z naturalnego ruchu piersi w ciągu dnia. Energia wytworzona w ciągu kilkunastu godzin byłaby w stanie zasilić telefon komórkowy. Projektantka tego stanika nie planuje na razie masowej produkcji…Miejsce 7. Na kłopoty… mocz świni.Pewnie nie raz zastanawialiście się, czy jednorazowe plastikowe naczynia i sztućce nie wpływają korzystnie na nasze środowisko. Duńska firma Agroplast już znalazła rozwiązanie na ten trapiący problem – talerze należy produkować ze świńskiej uryny, a dokładniej z jej głównego składnika – mocznika. Bioplastik z domieszką tej substancji będzie rozkładał się szybciej i dzięki temu nie będzie stwarzał zagrożenia dla naszej planety. Jedna drobna rada: jeżeli zdecydujecie się na kupno tych produktów na przyjęcie urodzinowe, lepiej nie zdradzajcie, z czego zostały wykonane.Miejsce 6. Trumny miłe naturze.Ecopod to ręcznie wykonana trumna. Jak podaje producent, stworzona została z makulatury poddanej recyklingowi, a wykończenia są w stu procentach pochodzenia naturalnego. Na życzenie klienta ostatnie miejsce spoczynku może być wyściełane jedwabiem, a dodatkowo trumnę można z zewnątrz pokryć wybranym kolorem (także złotym). Wygoda przecież najważniejsza!Miejsce 5. Zwykli zjadacze… dwutlenku węgla.Znany ekolog i futurolog, James Lovelock, wysunął myśl, by zamontować w oceanach olbrzymią rurę, która pobudzałaby mieszanie się wody na różnych głębokościach. Ta znajdująca się w głębinach, bogata w składniki odżywcze, byłaby wynoszona na powierzchnię. Skutkowałoby to zakwitami glonów w górnych częściach zbiornika wodnego. Organizmy te potrzebują do fotosyntezy dwutlenek węgla, więc pochłaniałyby go z powietrza, a po śmierci opadałyby na dno, zabierając gaz cieplarniany ze sobą. Sęk w tym, że nawet, gdy wykluczymy emisję CO2, ocieplenie przez pewien czas nadal będzie się zwiększało.Miejsce 4. Planeta Ziemia zakłada okulary.Pewnie nie raz zdarzyło się, że po bardzo gorącym dniu smarowałeś maścią poparzone miejsca. Przeklinałeś, że niepotrzebnie smażyłeś się od rana do wieczora na słońcu. Wielu ludzi ma takie same dylematy, jak Ty. Nawet naukowcy! Niedawno zaproponowali, by otoczyć Ziemię wokół równika rozpraszającym światło słoneczne pierścieniem. Pomysł jest taki: owa obręcz zredukuje promieniowanie słoneczne i zneutralizuje niektóre gazy cieplarniane, które przyczyniają się do ocieplenia naszego klimatu. Ta fantastyczna idea jest również jedną z bardziej kosztownych – cena takiego przedsięwzięcia jest szacowana na biliony dolarów. Na razie do realizacji pomysłu nikt się nie kwapi.Miejsce 3. Nie wyrzucajmy zużytych pieluch!Na dwa, w zasadzie podobne do siebie pomysły, wpadły Japonia i Kanada. Oba kraje postawiły sobie za zadanie, by do produkcji paliwa wykorzystać… zużyte pieluchy! W Kanadzie brudny materiał poddaje się skomplikowanemu procesowi zwanemu pirolizą. Produktem owej reakcji są min.: gaz podobny do metanu oraz paliwo diesel. W Japonii niepotrzebne pieluchy umieszcza się w maszynie, która ściera je w proch, zmniejszając trzykrotnie ich masę. Po obróbce powstaje pozbawione bakterii, a więc i odoru paliwo, które może zostać wykorzystane w systemach ogrzewania. Krótko mówiąc – pieluchy robią zawrotną karierę!Miejsce 2. Imitacja wulkanu.Uważa się, że niektóre substancje mogą schłodzić naszą atmosferę. Te małe cząsteczki odbijają niektóre typy promieniowania słonecznego do przestrzeni kosmicznej – na Ziemię dociera więc mniej energii cieplnej. Spójrzmy chociażby na erupcję wulkanu, która wyrzuca w po-wietrze tony siarki, obniżając jednocześnie temperaturę powietrza. Kilku naukowców zasugerowało, by naśladować naturę – zaserwujmy naszej atmosferze dużą dawkę siarki, a globalne ocieplenie przystopuje. Wszystko pięknie, ale zwiększenie ilości siarki doprowadzi do wzmożonych opadów kwaśnego deszczu, a do tego zastrzyki tej substancji będą musiały być powtarzane – w przeciwnym razie efekt będzie wprost odwrotny. Niech autorzy tej teorii pozostaną anonimowi…Miejsce 1. To, co dla człowieka niepojęte.Odwieczną prawdą jest to, że gdy człowiek próbuje kontrolować przyrodę, zwykle koń-czy się to nie tak jak planowano. W 1962 roku australijskie rafy koralowe zostały zaatakowane przez rozgwiazdę, zwaną koroną cierniową, która żeruje na koralowcach. Ludzie kochający majestat rafy koralowej wypowiedzieli zwierzęciu wojnę. W pierwszej fazie – jakże konwencjonalnej – nurkowie posiekali niewinne zwierzaki maczetami. Martwe ciała koron zaczęły zalegać na plażach, ale efekt tych poczynań i tak był znikomy z niezwykle błahego powodu – rozgwiazdy te rozmnażają się w zastraszającym tempie. Zwłoki koron cierniowych zaczęto zakopywać w piasku, ale zajęcie to okazało się być niebezpiecznym, ponieważ istoty te zaopatrzone są w igły nafaszerowane toksyną, która prowadzi do uduszenia. Natchnieni nauko-wcy postanowili pozbyć się rozgwiazd na dobre – wykorzystali ich własną broń – truciznę, a w tym wypadku siarczan miedzi. Rzeczywiście, gatunek ten nie przepadał za tą substancją, ale siarczan nie opuszczał środowiska morskiego i stanowił zagrożenie dla innych, nieszkodliwych gatunków. Rozpoczęły się poszukiwania broni chemicznej bardziej przyjaznej dla ekosystemu. Padło na dwusiarczan sodu, który – niestety – nie był tak skuteczny.Bronie fizyczne i chemiczne nie przyniosły oczekiwanego efektu. Czas było wypróbować broń biologiczną. Naturalnym wrogiem koron cierniowych jest gatunek ślimaka z rodziny trytonów. Ruszyła hodowla na wielką skalę, aż w końcu dumny tryton wkroczył na rafę koralową. Czekano, ale ku zdumieniu uczonych efekty były nikłe, ponieważ niewielki mięczak zadowalał się zaledwie jedną rozgwiazdą tygodniowo.Kolejny sposób na pozbycie się delikwentów wymyślił Roy Rufus twierdząc, że można by potraktować rozgwiazdy paralizatorem. Mimo iż urządzenia generowały prąd o mocy 2800V, korony cierniowe nie zareagowały. Teraz planuje się zwiększenie mocy maszyny, ale pojawia się obawa, że ofiarą przedsięwzięcia padną również nurkowie…