Focus.pl

Formularz logowania
Formularz wyszukiwania
  1. szukaj
  1. Newsy
  2. Foto
  3. Video
  4. Rozrywka
  5. Gadżety
  6. Warto wiedzieć
  7. Magazyn
  8. Jak to działa
  9. Forum

kopulacja

Formularz wyszukiwania
  • Newsy - Szukaj w treści: kopulacja

  • Mięso za seks

    Mięso za seks

    Naukowcy z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. Maksa Plancka zauważyli, że samice szympansów są ł...
  • Newsy - Szukaj po tagu: kopulacja

  • Komary w miłosnym unisono

    Komary w miłosnym unisono

    Lauren Cator i Ben Arthur wraz z kolegami z Uniwersytetu Cornell odkryli, że przynajmniej komarze dz...
  • Artykuły - Szukaj w treści: kopulacja

  • Seks pod choinkę

    Seks pod choinkę

    Nie ma równouprawnienia. W świecie przyrody stroną obdarowującą jest zawsze samiec, obdarowywaną – s...
  • Kamasutra XXL

    Kamasutra XXL

    ... jak bawoliki – kopulacja przypominała taniec, partnerzy na przemian odskakiwali od siebie i zbliżali erogenne miejsca, by potrzeć je jeszcze raz, do utraty tchu. Jest wreszcie trzecia możliwość: dinozaury miały penisy podobne do członków krokodyli lub tych nielicznych ptaków – jak strusie, łabędzie czy kaczki – u których męski narząd się zachował.Wtedy już sama budowa organu kopulacyjnego byłaby niezwykła. Plemniki bowiem u tych zwierząt nie płyną wewnętrznym kanałem, jak u ssaków, ale zewnętrznymi rowkami.Zbliżenie krokodyli może trwać nawet kwadrans. Samiec wprawdzie przygniata samicę ciałem, ale nie zmusza jej do odsuwania ogona, jak słoń czy lew, tylko ogon wsuwa pod ogon partnerki. Zresztą problem dźwigania zbyt dużego ciężaru łatwo rozwiązać. I to na dwa sposoby. Masywne ciało staje się lżejsze w wodzie. Sauroposeidon, jeden z największych dinozaurów świata osiągający wagę do 60 ton, żył 110 mln lat temu w delcie ogromnej rzeki. W czasie pory godowej mógł wabić wybranki do ciepłych zatok i tam – pluskając się wśród łagodnego nurtu – pieścić je i zapładniać bez narażania na zgniecenie. BARDZO ŚWIŃSKI CZŁONEK Inna metoda, szczególnie użyteczna dla dinozaurów uzbrojonych w kostne płyty, kolce i wyrostki, to inwestycja w długość penisa. U kaczki sterniczki jamajskiej, „urządzenie” jest niemal tej samej długości, co samiec – ma 42 cm. Prącie siedzi ściśle upakowane w kloace i wysuwa się tylko wtedy, kiedy jest potrzebne. Nawet dinozaurom stojącym czule bok przy boku wystarczyłyby proporcjonalnie znacznie mniejsze członki. Nad dinozaurzą Kamasutrą pochylali się liczni paleontolodzy. I wszyscy – zastrzegając się, że to tylko naukowa spekulacja – wymyślali różne mniej lub bardziej karkołomne pozycje, w których przekazanie plemników mogło nastąpić.Brytyjski paleontolog L. Beverly Halsted uważał, że dinozaury robiły to jak większość zwierząt – od tyłu. Ponieważ jednak przeszkadzałyby im potężne ogony, musiały mieć, jego zdaniem, penisy w kształcie korkociągu (jak knury świń), które ułatwiają penetrację ukrytych zakamarków. Z kolei Kenneth Carpenter, autor książki o rozmnażaniu dinozaurów i ich opiece rodzicielskiej, uważa, że uzbrojone gady robiły to tak jak dzisiejsze jeżozwierze – po prostu ostrożnie. Przy czym samice zapewne mocno pochylały głowy i wysoko podnosiły pupy, by samce mogły bezpiecznie działać od tyłu i oprzeć się o mniej chronione biodra.Albo robiły to, kopiąc kanały wokół samicy i penetrując od spodu, jak dzisiejsze kolczatki. Zanim do zbliżenia dojdzie, samce kolczatek muszą się nieźle nabiegać i napieścić samicę, żeby odsłoniła intymne zakamarki. Dinozaury być może wkładały w to równie wiele trudu. I znów o tym, jak wyglądały takie zaloty w erze wielkich gadów, więcej powie nam obserwacja ptaków niż ssaków. CZARUJĄCE JAK RAJSKIE PTAKI Wystrojony czarownik popisuje się, siedząc wygodnie na patyku. Aksamitna czerń jego kreacji kontrastuje z połyskującą zieloną lamówką otaczającą nastroszoną kryzę, kremowozłocistym brzuchem i czerwienią oczu oraz nóg. Hipnotyzujący efekt wzmacnia tuzin czarnych piór wyrastających z kupra. Wyglądają jak lśniące druciki i drgają w rytm tanecznych podrygów.Czarownik złotopióry ma długość ponad 30 cm i jest jednym z około 40 gatunków bajecznie kolorowych cudowronek, zwanych dawniej ptakami rajskimi, które zasiedlają tropikalne lasy Nowej Gwinei. Mieszka w nizinnych rejonach wyspy zalewanych okresowo przez rzekę i tu, na suchym kołku oświetlanym przez wiązkę słonecznych promieni, zaleca się do samic. „Drucików” używa w końcowej fazie toków. Muska nimi twarz partnerki, żeby ostatecznie oczarować ją i uwieść.Choć to przekształcone pióra, druciki są gładkie, jakby ktoś starannie ogolił promienie i promyki połączone haczykami, tworzącymi tak typowe dla ptasiego pióra chorągiewki. Pełnią wyłącznie funkcje ekstrawaganckiej ozdoby. Podobne naukowcy odkryli w tym roku w chińskiej prowincji Liaoning. Pióra miały do sześciu centymetrów długości i pokrywały pas wzdłuż grzbietu oraz ogona roślinożernego dinozaura nazwanego Tianyulong, dwukrotnie większego od czarownika. Wyrastały na zbyt małej powierzchni, by skutecznie chronić zwierzaka przed zimnem.Naukowcy sądzą więc, że i one służyły do czarowania samic. Tianyulong popisywał się piórami ponad 100 mln lat temu na dnie lasu szumiącego nad jeziorami w pobliżu wulkanów. Jak to robił? Jakimi barwami epatował wybrankę? Czy tańczył i śpiewał? Tego nie dowiemy się nigdy. No, chyba że ktoś wynajdzie wehikuł czasu. Zanim jednak to nastąpi, nie musimy rezygnować z poznawania zalotów wymarłych stworzeń. Wystarczy odrobina wyobraźni, zebranie poszlak i dowodów, by metodą porównań ze zwierzętami romansującymi dziś wydedukować, jak zalecały się dinozaury. SZPAN W ULTRAFIOLECIE Budowa czaszek i wielkość oczodołów wskazuje na to, że dinozaury miały duże, dobrze rozwinięte oczy. Jeśli dodamy do tego dzienny tryb życia, mamy prawo wnioskować o doskonałym wzroku, a co za tym idzie – dużej wrażliwości na kolory. Świat z ery panowania gadów musiał być tęczowy, może nawet tak jak w lesie Nowej Gwinei. Pióra zaś w różnej postaci – „drucików”, puchu, nitek podobnych do sierści czy zaawansowanych tworów z dobrze rozwiniętą chorągiewką – zdobiły większość niewielkich dinozaurów.Odkrycie tianyulonga sprawiło, że naukowcy skłonni są przypuszczać, że taka okrywa ciała była pierwotną cechą i znacznie bardziej rozpowszechnioną, niż się do tej pory wydawało.Dotychczas znajdowano pióra dinozaurów drapieżnych, które wspólnych przodków z tianyulongiem miały ponad 200 mln lat temu. Logiczniej założyć, że pojawiły się raz na początku, niż że ewoluowały kilkakrotnie, niezależnie u różnych grup prehistorycznych stworzeń. A skoro tak, to może nawet wielkie dinozaury – choć podobnie jak słonie czy hipopotamy utraciły miękką okrywę utrudniającą termoregulację – miały chociaż niewielkie ich kępki. Ogromna tyranozaurzyca czy samica zauropoda mogły zalotnie trzepotać rzęsami, nieustępującymi urodzie rzęsom strusi czy dzioborożców kafryjskich. A potężny allozaur mógł groźnie stawiać wachlarz piór na głowie na widok rywala – jak kakadu.Mniejsze dinozaury, o bardziej wyrafinowanym i obfitym upierzeniu, mogły go używać do skomplikowanych pokazów w gamie kolorystycznej znacznie bogatszej niż widziana ludzkim okiem.Samice współczesnych ptaków oceniają partnerów po intensywności barw piór, ich długości, kształcie i czystości. Poza kolorami dostrzeganymi przez człowieka widzą też ultrafiolet. Samice papużek nierozłączek, modraszek czy szpaków wybierają partnerów najbardziej lśniących tą właśnie barwą.Ale sam kolor nie zawsze wystarczy. Rajskie ptaki, strusie, pawie, wdówki czy skalikurki muszą nieźle się namęczyć, żeby przekonać do siebie partnerki: potrząsają upierzeniem, powiewają długimi ogonami, rozkładają imponujące wachlarze z piór ogona i skrzydeł.Wielu dinozaurzych zalotników, jak beipiaozaur, welociraptor czy psitakozaur, także miało się czym pochwalić, ale jak konkretnie tańczyli, potrząsali i imponowali – nie wiemy. Są natomiast ślady innych sposobów walki o względy samic – pojedynków. KONKURENTA TRAKTUJ Z GŁÓWKI Z analizy zagojonych zadrapań na czaszkach i żebrach dinozaurów naukowcy odtworzyli najbardziej prawdopodobny przebieg walk olbrzymów żyjących w stadach i odbywających masowe wędrówki. Jednymi z najlepiej poznanych są triceratopsy – dinozaury większe od słoni. Ich czaszki wieńczył kołnierz kostny sterczący do tyłu, nad oczami wyrastała para długich rogów, a na nosie jeden krótki. Rywale najpierw oceniali swoje możliwości, porównując rozmiary, wzór łusek i barwę kołnierzy, a gdy żaden nie czuł się gorszy i nie chciał ustąpić, biegli naprzeciw sobie, uderzali się głowami i splatali górne rogi, podobnie jak to czynią dziś antylopy czy bawoły afrykańskie. Celem wielkich ssaków jest powalenie przeciwnika na kolana. Pojedynek trwa długo, a roślinność wokół zryta jest do gołej ziemi. Podobnie musiało być w miejscach, gdzie walczyły ze sobą triceratopsy.Tymczasem ich bliscy kuzyni – centrozaury – raczej uderzali z boku. Wskazuje na to 10-krotnie mniejsza ilość skaleczeń czaszek i znacznie więcej uszkodzonych żeber w porównaniu z triceratopsami. Nic więc dziwnego, że kostne kołnierze centrozaurów – zwolnione z funkcji chronienia mózgu przed uderzeniami – są bardziej delikatne. Służyły tylko do reklamy w czasie wstępnego szacowania konkurenta, a kolor i wzór mogły zadziwić nawet malarzy impresjonistów. Rogi nad oczami były zresztą zbyt krótkie, by mogły o siebie zahaczyć. Dobrze rozwinięty był natomiast róg na nosie, przez co centrozaury przywodzą na myśl nosorożce. One także często, atakując, celują w boki.Zupełnie inną strategię walki przyjęły zauropody. Najpotężniejsze dinozaury świata o długaśnych ogonach i równie długich szyjach noszących na końcu niewielką główkę, pojedynkowały się zapewne jak żyrafy. Samce tych ssaków używają szyi z głową jak maczugi. W początkowej fazie rozgrywki, albo gdy po prostu oceniają siłę konkurenta, zwierzaki wyglądają, jakby się pieściły szyjami. Splatają je i pocierają się nimi, wywierając rosnący nacisk na rywala. Od czasu do czasu nieruchomieją i wpatrują się w horyzont, ale przyszłego zwycięzcę już można wskazać – to ten samiec, który trzyma się bardziej prosto.Kiedy dochodzi do prawdziwej walki, zwierzaki stają bokiem, ale w przeciwnych kierunkach – pierś do ogona – i zadają ciosy w boki, szyję i głowę przeciwnika. Wyglądają jakby tańczyły, bo ruchy są zsynchronizowane – kiedy jeden uderza, drugi robi unik, równocześnie sam już szykując się do uderzenia. Ciosy więc rzadko trafiają celu, ale jeśli już – bywają bardzo dotkliwe. Im dłuższa szyja, tym większy zamach, a więc i siła uderzenia czaszką uzbrojoną w kostne wyrostki. Jedna z teorii ewolucji zadziwiającej szyi żyraf wskazuje walkę o prawo do rozmnażania jako główny powód jej wydłużania, a nie konkurencję o pokarm. Podobne argumenty zaczęto ostatnio wysuwać jako powód ewolucji długiej szyi zauropodów, zwłaszcza że – przeciwnie niż żyrafy – szukały głównie pożywienia na wysokości barków i niżej. Nie korzystały więc zbyt często z ułatwienia, jakim byłoby sięganie wyżej niż konkurenci z innych gatunków po liście i gałązki. SERENADA SPRZED 75 MLN LAT W mezozoicznym świecie było też oczywiście miejsce dla... baranów. Roślinożerne pachycefalozaury osiągające do ośmiu metrów długości miały wyjątkowo grube i wysklepione czaszki, jakby stworzone do tłuczenia nimi o siebie. Kości tworzące kopułę głowy jednego z gatunków dochodzą do 25 cm grubości. Nadawały się idealnie do tego, by chronić mózg w czasie pojedynków na baranią modłę. Tomografia komputerowa wykazała jednak, że z wiekiem kości – zamiast się wzmacniać – stawały się coraz mniej odporne, co nie bardzo zgadza się z obrazem tłukących się czołami bestii.Naukowcy, którzy przeprowadzili analizę, przypuszczają więc, że „mądre czoło” raczej służyło jako rodzaj ozdoby, a nie hełmu. Podobnie jak wyrostki wzdłuż grzbietu stegozaura czy niezwykłe ozdoby na głowach dinozaurów kaczodziobych. Grzebienie na ich czaszkach ułatwiały nie tylko rozpoznawanie własnego gatunku, ale także śpiew. Puste w środku i połączone z drogami oddechowymi służyły zapewne jako rezonatory. Zróżnicowanie kształtów dawało odmienne dźwięki. Gatunek więc można było rozpoznać już z daleka.Corynthosaurus miał prosty wydatny hełm jak u australijskiego kazuara, lambeozaura zdobił dwoisty grzebień, a z czaszki parazaurolofa wyrastał długi rurowaty wyrostek podwajający długość jego głowy. Dzięki tomografii komputerowej czaszka tego ostatniego została sfotografowana co 3 mm w 350 płaszczyznach. Na tej podstawie udało się odtworzyć z masy plastycznej skomplikowany układ kanałów, przypominających zawijasy trąbki wraz z komorą rezonacyjną. A kiedy naukowcy zagrali na tym instrumencie, popłynął dźwięk – prawdopodobny głos sprzed 75 mln lat. Być może tak właśnie wzywał partnerki parazaurolof, który pragnął zostać ojcem.A ponieważ wiemy, że dinozaury nie zadowalały się byle czym, łatwo wyobrazić sobie, że miały najbardziej odlotową grę wstępną i seks wszech czasów.Jak więc dinozaury TO robiły? Tak, że Ziemia drżała w posadach, fale biły o brzeg, a powietrze przeszywał ogłuszający śpiew!
  • Artykuły - Szukaj po tagu: kopulacja

  • Kamasutra XXL

    Kamasutra XXL

    ... jak bawoliki – kopulacja przypominała taniec, partnerzy na przemian odskakiwali od siebie i zbliżali erogenne miejsca, by potrzeć je jeszcze raz, do utraty tchu. Jest wreszcie trzecia możliwość: dinozaury miały penisy podobne do członków krokodyli lub tych nielicznych ptaków – jak strusie, łabędzie czy kaczki – u których męski narząd się zachował.Wtedy już sama budowa organu kopulacyjnego byłaby niezwykła. Plemniki bowiem u tych zwierząt nie płyną wewnętrznym kanałem, jak u ssaków, ale zewnętrznymi rowkami.Zbliżenie krokodyli może trwać nawet kwadrans. Samiec wprawdzie przygniata samicę ciałem, ale nie zmusza jej do odsuwania ogona, jak słoń czy lew, tylko ogon wsuwa pod ogon partnerki. Zresztą problem dźwigania zbyt dużego ciężaru łatwo rozwiązać. I to na dwa sposoby. Masywne ciało staje się lżejsze w wodzie. Sauroposeidon, jeden z największych dinozaurów świata osiągający wagę do 60 ton, żył 110 mln lat temu w delcie ogromnej rzeki. W czasie pory godowej mógł wabić wybranki do ciepłych zatok i tam – pluskając się wśród łagodnego nurtu – pieścić je i zapładniać bez narażania na zgniecenie. BARDZO ŚWIŃSKI CZŁONEK Inna metoda, szczególnie użyteczna dla dinozaurów uzbrojonych w kostne płyty, kolce i wyrostki, to inwestycja w długość penisa. U kaczki sterniczki jamajskiej, „urządzenie” jest niemal tej samej długości, co samiec – ma 42 cm. Prącie siedzi ściśle upakowane w kloace i wysuwa się tylko wtedy, kiedy jest potrzebne. Nawet dinozaurom stojącym czule bok przy boku wystarczyłyby proporcjonalnie znacznie mniejsze członki. Nad dinozaurzą Kamasutrą pochylali się liczni paleontolodzy. I wszyscy – zastrzegając się, że to tylko naukowa spekulacja – wymyślali różne mniej lub bardziej karkołomne pozycje, w których przekazanie plemników mogło nastąpić.Brytyjski paleontolog L. Beverly Halsted uważał, że dinozaury robiły to jak większość zwierząt – od tyłu. Ponieważ jednak przeszkadzałyby im potężne ogony, musiały mieć, jego zdaniem, penisy w kształcie korkociągu (jak knury świń), które ułatwiają penetrację ukrytych zakamarków. Z kolei Kenneth Carpenter, autor książki o rozmnażaniu dinozaurów i ich opiece rodzicielskiej, uważa, że uzbrojone gady robiły to tak jak dzisiejsze jeżozwierze – po prostu ostrożnie. Przy czym samice zapewne mocno pochylały głowy i wysoko podnosiły pupy, by samce mogły bezpiecznie działać od tyłu i oprzeć się o mniej chronione biodra.Albo robiły to, kopiąc kanały wokół samicy i penetrując od spodu, jak dzisiejsze kolczatki. Zanim do zbliżenia dojdzie, samce kolczatek muszą się nieźle nabiegać i napieścić samicę, żeby odsłoniła intymne zakamarki. Dinozaury być może wkładały w to równie wiele trudu. I znów o tym, jak wyglądały takie zaloty w erze wielkich gadów, więcej powie nam obserwacja ptaków niż ssaków. CZARUJĄCE JAK RAJSKIE PTAKI Wystrojony czarownik popisuje się, siedząc wygodnie na patyku. Aksamitna czerń jego kreacji kontrastuje z połyskującą zieloną lamówką otaczającą nastroszoną kryzę, kremowozłocistym brzuchem i czerwienią oczu oraz nóg. Hipnotyzujący efekt wzmacnia tuzin czarnych piór wyrastających z kupra. Wyglądają jak lśniące druciki i drgają w rytm tanecznych podrygów.Czarownik złotopióry ma długość ponad 30 cm i jest jednym z około 40 gatunków bajecznie kolorowych cudowronek, zwanych dawniej ptakami rajskimi, które zasiedlają tropikalne lasy Nowej Gwinei. Mieszka w nizinnych rejonach wyspy zalewanych okresowo przez rzekę i tu, na suchym kołku oświetlanym przez wiązkę słonecznych promieni, zaleca się do samic. „Drucików” używa w końcowej fazie toków. Muska nimi twarz partnerki, żeby ostatecznie oczarować ją i uwieść.Choć to przekształcone pióra, druciki są gładkie, jakby ktoś starannie ogolił promienie i promyki połączone haczykami, tworzącymi tak typowe dla ptasiego pióra chorągiewki. Pełnią wyłącznie funkcje ekstrawaganckiej ozdoby. Podobne naukowcy odkryli w tym roku w chińskiej prowincji Liaoning. Pióra miały do sześciu centymetrów długości i pokrywały pas wzdłuż grzbietu oraz ogona roślinożernego dinozaura nazwanego Tianyulong, dwukrotnie większego od czarownika. Wyrastały na zbyt małej powierzchni, by skutecznie chronić zwierzaka przed zimnem.Naukowcy sądzą więc, że i one służyły do czarowania samic. Tianyulong popisywał się piórami ponad 100 mln lat temu na dnie lasu szumiącego nad jeziorami w pobliżu wulkanów. Jak to robił? Jakimi barwami epatował wybrankę? Czy tańczył i śpiewał? Tego nie dowiemy się nigdy. No, chyba że ktoś wynajdzie wehikuł czasu. Zanim jednak to nastąpi, nie musimy rezygnować z poznawania zalotów wymarłych stworzeń. Wystarczy odrobina wyobraźni, zebranie poszlak i dowodów, by metodą porównań ze zwierzętami romansującymi dziś wydedukować, jak zalecały się dinozaury. SZPAN W ULTRAFIOLECIE Budowa czaszek i wielkość oczodołów wskazuje na to, że dinozaury miały duże, dobrze rozwinięte oczy. Jeśli dodamy do tego dzienny tryb życia, mamy prawo wnioskować o doskonałym wzroku, a co za tym idzie – dużej wrażliwości na kolory. Świat z ery panowania gadów musiał być tęczowy, może nawet tak jak w lesie Nowej Gwinei. Pióra zaś w różnej postaci – „drucików”, puchu, nitek podobnych do sierści czy zaawansowanych tworów z dobrze rozwiniętą chorągiewką – zdobiły większość niewielkich dinozaurów.Odkrycie tianyulonga sprawiło, że naukowcy skłonni są przypuszczać, że taka okrywa ciała była pierwotną cechą i znacznie bardziej rozpowszechnioną, niż się do tej pory wydawało.Dotychczas znajdowano pióra dinozaurów drapieżnych, które wspólnych przodków z tianyulongiem miały ponad 200 mln lat temu. Logiczniej założyć, że pojawiły się raz na początku, niż że ewoluowały kilkakrotnie, niezależnie u różnych grup prehistorycznych stworzeń. A skoro tak, to może nawet wielkie dinozaury – choć podobnie jak słonie czy hipopotamy utraciły miękką okrywę utrudniającą termoregulację – miały chociaż niewielkie ich kępki. Ogromna tyranozaurzyca czy samica zauropoda mogły zalotnie trzepotać rzęsami, nieustępującymi urodzie rzęsom strusi czy dzioborożców kafryjskich. A potężny allozaur mógł groźnie stawiać wachlarz piór na głowie na widok rywala – jak kakadu.Mniejsze dinozaury, o bardziej wyrafinowanym i obfitym upierzeniu, mogły go używać do skomplikowanych pokazów w gamie kolorystycznej znacznie bogatszej niż widziana ludzkim okiem.Samice współczesnych ptaków oceniają partnerów po intensywności barw piór, ich długości, kształcie i czystości. Poza kolorami dostrzeganymi przez człowieka widzą też ultrafiolet. Samice papużek nierozłączek, modraszek czy szpaków wybierają partnerów najbardziej lśniących tą właśnie barwą.Ale sam kolor nie zawsze wystarczy. Rajskie ptaki, strusie, pawie, wdówki czy skalikurki muszą nieźle się namęczyć, żeby przekonać do siebie partnerki: potrząsają upierzeniem, powiewają długimi ogonami, rozkładają imponujące wachlarze z piór ogona i skrzydeł.Wielu dinozaurzych zalotników, jak beipiaozaur, welociraptor czy psitakozaur, także miało się czym pochwalić, ale jak konkretnie tańczyli, potrząsali i imponowali – nie wiemy. Są natomiast ślady innych sposobów walki o względy samic – pojedynków. KONKURENTA TRAKTUJ Z GŁÓWKI Z analizy zagojonych zadrapań na czaszkach i żebrach dinozaurów naukowcy odtworzyli najbardziej prawdopodobny przebieg walk olbrzymów żyjących w stadach i odbywających masowe wędrówki. Jednymi z najlepiej poznanych są triceratopsy – dinozaury większe od słoni. Ich czaszki wieńczył kołnierz kostny sterczący do tyłu, nad oczami wyrastała para długich rogów, a na nosie jeden krótki. Rywale najpierw oceniali swoje możliwości, porównując rozmiary, wzór łusek i barwę kołnierzy, a gdy żaden nie czuł się gorszy i nie chciał ustąpić, biegli naprzeciw sobie, uderzali się głowami i splatali górne rogi, podobnie jak to czynią dziś antylopy czy bawoły afrykańskie. Celem wielkich ssaków jest powalenie przeciwnika na kolana. Pojedynek trwa długo, a roślinność wokół zryta jest do gołej ziemi. Podobnie musiało być w miejscach, gdzie walczyły ze sobą triceratopsy.Tymczasem ich bliscy kuzyni – centrozaury – raczej uderzali z boku. Wskazuje na to 10-krotnie mniejsza ilość skaleczeń czaszek i znacznie więcej uszkodzonych żeber w porównaniu z triceratopsami. Nic więc dziwnego, że kostne kołnierze centrozaurów – zwolnione z funkcji chronienia mózgu przed uderzeniami – są bardziej delikatne. Służyły tylko do reklamy w czasie wstępnego szacowania konkurenta, a kolor i wzór mogły zadziwić nawet malarzy impresjonistów. Rogi nad oczami były zresztą zbyt krótkie, by mogły o siebie zahaczyć. Dobrze rozwinięty był natomiast róg na nosie, przez co centrozaury przywodzą na myśl nosorożce. One także często, atakując, celują w boki.Zupełnie inną strategię walki przyjęły zauropody. Najpotężniejsze dinozaury świata o długaśnych ogonach i równie długich szyjach noszących na końcu niewielką główkę, pojedynkowały się zapewne jak żyrafy. Samce tych ssaków używają szyi z głową jak maczugi. W początkowej fazie rozgrywki, albo gdy po prostu oceniają siłę konkurenta, zwierzaki wyglądają, jakby się pieściły szyjami. Splatają je i pocierają się nimi, wywierając rosnący nacisk na rywala. Od czasu do czasu nieruchomieją i wpatrują się w horyzont, ale przyszłego zwycięzcę już można wskazać – to ten samiec, który trzyma się bardziej prosto.Kiedy dochodzi do prawdziwej walki, zwierzaki stają bokiem, ale w przeciwnych kierunkach – pierś do ogona – i zadają ciosy w boki, szyję i głowę przeciwnika. Wyglądają jakby tańczyły, bo ruchy są zsynchronizowane – kiedy jeden uderza, drugi robi unik, równocześnie sam już szykując się do uderzenia. Ciosy więc rzadko trafiają celu, ale jeśli już – bywają bardzo dotkliwe. Im dłuższa szyja, tym większy zamach, a więc i siła uderzenia czaszką uzbrojoną w kostne wyrostki. Jedna z teorii ewolucji zadziwiającej szyi żyraf wskazuje walkę o prawo do rozmnażania jako główny powód jej wydłużania, a nie konkurencję o pokarm. Podobne argumenty zaczęto ostatnio wysuwać jako powód ewolucji długiej szyi zauropodów, zwłaszcza że – przeciwnie niż żyrafy – szukały głównie pożywienia na wysokości barków i niżej. Nie korzystały więc zbyt często z ułatwienia, jakim byłoby sięganie wyżej niż konkurenci z innych gatunków po liście i gałązki. SERENADA SPRZED 75 MLN LAT W mezozoicznym świecie było też oczywiście miejsce dla... baranów. Roślinożerne pachycefalozaury osiągające do ośmiu metrów długości miały wyjątkowo grube i wysklepione czaszki, jakby stworzone do tłuczenia nimi o siebie. Kości tworzące kopułę głowy jednego z gatunków dochodzą do 25 cm grubości. Nadawały się idealnie do tego, by chronić mózg w czasie pojedynków na baranią modłę. Tomografia komputerowa wykazała jednak, że z wiekiem kości – zamiast się wzmacniać – stawały się coraz mniej odporne, co nie bardzo zgadza się z obrazem tłukących się czołami bestii.Naukowcy, którzy przeprowadzili analizę, przypuszczają więc, że „mądre czoło” raczej służyło jako rodzaj ozdoby, a nie hełmu. Podobnie jak wyrostki wzdłuż grzbietu stegozaura czy niezwykłe ozdoby na głowach dinozaurów kaczodziobych. Grzebienie na ich czaszkach ułatwiały nie tylko rozpoznawanie własnego gatunku, ale także śpiew. Puste w środku i połączone z drogami oddechowymi służyły zapewne jako rezonatory. Zróżnicowanie kształtów dawało odmienne dźwięki. Gatunek więc można było rozpoznać już z daleka.Corynthosaurus miał prosty wydatny hełm jak u australijskiego kazuara, lambeozaura zdobił dwoisty grzebień, a z czaszki parazaurolofa wyrastał długi rurowaty wyrostek podwajający długość jego głowy. Dzięki tomografii komputerowej czaszka tego ostatniego została sfotografowana co 3 mm w 350 płaszczyznach. Na tej podstawie udało się odtworzyć z masy plastycznej skomplikowany układ kanałów, przypominających zawijasy trąbki wraz z komorą rezonacyjną. A kiedy naukowcy zagrali na tym instrumencie, popłynął dźwięk – prawdopodobny głos sprzed 75 mln lat. Być może tak właśnie wzywał partnerki parazaurolof, który pragnął zostać ojcem.A ponieważ wiemy, że dinozaury nie zadowalały się byle czym, łatwo wyobrazić sobie, że miały najbardziej odlotową grę wstępną i seks wszech czasów.Jak więc dinozaury TO robiły? Tak, że Ziemia drżała w posadach, fale biły o brzeg, a powietrze przeszywał ogłuszający śpiew!
  • Zobacz więcej
  • Publikacje użytkowników - Szukaj w treści: kopulacja

  • Płeć kulturowa i sytuacja kobiet na tle walki płci.

    Płeć kulturowa i sytuacja kobiet na tle walki płci.

    ... ce”. Mało tego, kopulacja odbywa się w lesie z dala od siedlisk ludzkich. W przeciwieństwie do zachodnich społeczności, Kaulongowianki są dominującą stroną podczas zalotów, a w dzieciństwie zachęcane są do agresywnych zachowań wobec mężczyzn. Sytuacja i role kobiet w tym plemieniu zostają odwrócone, dowodzi to na istnienie „rodzajów międzyludzkiego zróżnicowania”[9]. Z punktu widzenia fizjologii kobiety są deprecjonowane, bo kalają, co wynika z ich natury i co jednocześnie umiejscawia je bliżej „natury”. Goodale przedstawił światopogląd Kaulongów w takiej opozycji:kultura : naturapolana : lasnieżonaty/niezamężna : żonaty/ zamężna[10]Powyższy przykład dowodzi, że przeciwstawianie kobiet i mężczyzn jest błędne. Po pierwsze dlatego, że rozpatruje się tylko relacje między małżonkami, a opozycje typu: „siostra/brat, matka/syn,  ojciec/córka”[11] nie są brane pod uwagę. Po wtóre kategorie: „natura i „kultura” to pojęcia różnie rozumiane w różnych kulturach i jak pokazuje przykład plemienia Kaulongów mocno kontrastuje z postrzeganiem tych dziedzin w kulturach zachodnich.Gimi – to kolejne plemię, w którym zachodzi zjawisko skalania, ale w tym wypadku nie wynika ono z faktu, że kobiety są bliższe naturze. Światopogląd Gimi można przedstawić następująco:dusa (to co „ziemskie”, ludzkie, praca kobiet na roli) : kore (to co „dzikie”, lasy)uprawne : nieuprawnerelacje elementów męskich do żeńskich : mężczyźni[12]Ta opozycja także przeczy tezie, że kobieta jest bliżej natury, a mężczyzna – kultury ponieważ, to mężczyźni „dzikość” –  utożsamianą z lasem tropikalnym – uważają za swoją domenę. Życie roślin i zwierząt jest czymś nieokiełznanym, nad czym nie można zapanować, bo tajniki natury rządzą się własnymi prawami. W zachodnim modelu natura jest postrzegana jako ta prymitywniejsza, a więc gorsza, ale to założenie po raz kolejny nie zostało potwierdzone.Ciekawym zjawiskiem jest, że takie radykalne poglądy zrodziły się w świecie uważanym za nowoczesny. Jak widać niektóre sfery życia uległy powszechnym, ale jakże silnym stereotypom. Zdumiewa jednak, że obok postępu i rozwoju technicznego sfera związana z walką płci stanęła w martwym punkcie. Unaocznia to przegląd epok historycznych, gdzie znaleźć można wiele potwierdzających tę tezę przykładów. Tak też w XIX wieku, w epoce „oświecenia umysłów” poglądy dotyczące płci nie uległy zmianom, dalej były radykalne i konserwatywne. Dom to królestwo kobiet, a sfera życia publicznego to domena mężczyzn, do której „płeć piękna” nie miała prawa wstępu. Mężczyźni odbierając kobietom prawa wyborcze uniezależnili je od siebie i „udomowili”. Taki podział nie tylko umniejszał kulturową rolę kobiet, ale i kategoryzował je jako niepełnowartościowych obywateli, nie mogących stanowić o sobie. Kobiety miały się spełniać w domach i rodzinach. Malinowski na podstawie obserwacji Aborygenów australijskich stworzył definicję rodziny, jednocześnie twierdząc, że jest to jednostka uniwersalna ponieważ „zaspokaja uniwersalną ludzką potrzebę wychowywania i roztaczania opieki nad dziećmi.”[13] A więc rodzina: 1)    jest silnie spojoną wewnętrznie jednostką organizacji społecznej wyraźnie inną od pozostałych;2)    ma fizyczne umiejscowienie (dom), gdzie wykonywane są funkcje związane z wychowaniem dzieci;3)    charakteryzuje ją szczególny zbiór więzi emocjonalnych (miłość) pomiędzy jej członkami.[14]Późniejsi antropologowie podważyli założenia Malinowskiego. Więź matka – dziecko według nich, to fakt biologiczny ponieważ, to kobieta rodzi dziecko. Relacje typu ojciec – dziecko nie są już tak oczywiste, a „ojcostwo jest statusem społecznym.”[15] Ojcostwo nie jest naturalną funkcją jak macierzyństwo. Współcześnie ten pogląd dotyczący relacji matki do dzieci wydaje się być jak najbardziej aktualny, ale feministyczna krytyka kwestionuje go. Śledząc jak ewoluowała rola matki w życiu rodzinnym w różnych kulturach można dojść do zaskakujących wniosków. Otóż matka kojarząca się z ciepłem i opieką w innych kulturach jest autorytarna i niekoniecznie obecna. Pojęcia „kobieta” i „matka” w społeczeństwach zachodnich nakładają się na siebie, a uniwersalną rolą kobiety jest macierzyństwo i wychowywanie dzieci. Pojęcia te wydawałoby się nie mogą funkcjonować oddzielnie, ale nie jest tak do końca. Rola matki zmieniała się w różnych epokach , np. w Wielkiej Brytanii do końca XVIII wieku obowiązki matki przejmowała niańka. De facto to właśnie niańki, mamki, opiekunki trzymały piecze nad dziećmi. Rola biologicznej matki ograniczała się do urodzenia i krótkotrwałego karmienia, późniejsze czynności przejmowały niańki. Matka nie była nawet obecna fizycznie, a więc role i funkcje przypisywane współcześnie kobietom nie były spełniane. To jak kobiety są postrzegane w społeczeństwach uwarunkowane jest kulturowo. Potwierdzają to ludy uznawane powszechnie za „pierwotne”, u których kobieta jako matka – rodzicielka i piastunka dzieci nie jest już tak oczywiste. U australijskich Aborygenów oraz u amerykańskich, azjatyckich i afrykańskich ludów zbieracko – łowieckich nie występuje kult płodnej kobiety, kobiety matki, dającej początek życiu (Colier, Rosaldo). Niektóre społeczeństwa dopuszczają nawet uczestnictwo mężczyzn w rytualnej prokreacji. Kobiety już nie kalają, a mężczyźni poprzez symboliczne zachowania podnoszą rangę fizjologicznych funkcji kobiecego ciała. Odzwierciedleniem tego jest „kuwada” – obrzęd polegający na zachowaniu tabu pokarmowego, ograniczeniu w codziennych czynnościach oraz izolacji.[16] Anna Meigs dostarcza inne przykłady męskiego zaangażowania w reprodukcję. Hua z Nowej Paui i Nowej Gwinei imitują menstruację poprzez upuszczanie krwi i wierzą w ciążę u mężczyzn.Istnieją także teorie, że podporządkowanie kobiet nie jest uniwersalne, a role przypisywane płcią są zależne od tego czym się faktycznie zajmują kobiety i mężczyźni. Jest to socjologiczne ujęcie płci kulturowej jako stosunku społecznego. Zwyczaje Irokezów są dobrym przykładem. Kobiety w tym plemieniu, mają wysoki status społeczny ponieważ mają kontrolę nad wydzielaniem żywności dla całej społeczności. Mają one duży wpływ na istotne decyzje zapadające w wiosce ponieważ, odpowiedzialne za wyżywienie ludzi mogą wpływać na przebieg działań wojennych lub nawet się sprzeciwić wszczynaniu konfliktów. Wynika z tego, że istotnym czynnikiem wpływającym na wyższą rolę kobiety w społeczeństwie to status ekonomiczny. Im większy wpływ kobieta ma na otoczenie, tym większy szacunek ma do niej reszta. Biologia jest nieubłagana. Tak skonstruowała kobietę mężczyznę, aby wzajemnie się uzupełniali. Kategoryzowanie kto jest gorszy, kto lepszy jest błędne. Kulturowe role kobiece i męskie są bardzo zróżnicowane w różnych kulturach, dlatego jest to problem wielowarstwowy i nie można jednoznacznie odpowiedzieć na tak zadane pytanie. Powinno się spojrzeć na ten problem nieco inaczej . Płeć predysponuje do określonych zachowań, podobnie jest z kulturą. Stawianie obu ( lub więcej) płci w opozycji nie rozwiązuje problemu, bo relacje damsko – męskie przypominają tandem. „Grają” przecież w jednej drużynie. Jedni bez drugich nie mogą istnieć. Jest to rodzaj symbiozy, w której każdy odgrywa istotną rolę. Nadal najpopularniejszy i najbardziej znany jest model patriarchalny. Jednak w ubiegłym stuleciu został podważony i modyfikowany. Zjawiska typu feminizm spowodowały lawinę dyskusji. Historia pokazuje, że kobieta nie była doceniana, a nawet była dyskryminowana w społeczeństwach patriarchalnych. Kobiecość jako odwrotność i uzupełnienie męskości, rezerwowała dla „płci pięknej”  podrzędne role w strukturze społecznej i kulturowej. Dlatego też studia gender w wielkim stopniu przyczyniły się do likwidacji przejawów dyskryminacji kobiet i zrównoważenia relacji pomiędzy kobietami a mężczyznami. Bibliografia:1)     Wilson Edward O.: O naturze ludzkiej. Warszawa 1988.2)     Howell Signe, Melhuus Marit: Studia nad pokrewieństwem, osobą ludzką czy nad płcią kulturową [w]: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Warszawa 2005.3)     Moore Henrietta L.: Płeć kulturowa i status – wyjaśnienie sytuacji kobiet [w]: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Warszawa 2005.4)     Moore Henrietta L.: Co się stało kobietom i mężczyznom? Płeć kulturowa i inne kryzysy w antropologii [w]: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje. Warszawa 2004.[1] H. L. Moore, Co się stało kobietom i mężczyznom? Płeć kulturowa i inne kryzysy w antropologii [w]: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje. Warszawa 2004, s.404.[2] Tamże, s.405.[3]  http://www.interia.tv/rozne,,,,1134063[4] H. L. Moore, Płeć kulturowa i status – wyjaśnienie sytuacji kobiet, [w]: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej, Warszawa 2005, s. 311.[5] Tamże, s. 312.[6] Tamże, s. 313.[7] Tamże, s. 313.[8] Tamże, s. 314.[9] Tamże, s. 315.[10] Tamże, s. 316.[11] Tamże, s. 317.[12] Tamże, s. 318.[13] Tamże, s. 322.[14] Tamże, s. 320.[15] Tamże, s. 325.[16] Tamże, s. 326.            
  • Galerie - Szukaj po tagu: kopulacja

  • Kamasutra XXL

    Kamasutra XXL

    Rys. Jose Antonio Penas
  • Video - W tytule i opisie: kopulacja

  • Pajęcze spółkowanie

    Kopulacja pająków bywa bardzo niebezpieczna. Nawet, jeśli jednemu z kochanków uda się uciec.
  • Video - Szukaj po tagu: kopulacja

  • Pajęcze spółkowanie

    Kopulacja pająków bywa bardzo niebezpieczna. Nawet, jeśli jednemu z kochanków uda się uciec.
Focus FQ Test
Strategiczna gra wojenna na przeglądarkę!
Focus Śledczy
Oblicz swoje IQ
Doradca Focus