Zaklej sobie kamerę. To nie jest teoria spiskowa

Grzegorz Kubera

Dziennikarz specjalizujący się w nowych technologiach. Współpracuje m.in. z „Rzeczpospolita”, „Sukcesem” i „Playboyem”.

Choć ta rada wydaje się przesadzona, warto potraktować ją serio. Wszechobecne „cyfrowe oczy” coraz częściej są wykorzystywane do podglądania nas przez cyberprzestępców .

Kilka miesięcy temu Mark Zucker- berg, szef Facebooka, zamieścił w sieci zdjęcie, na którym widać jego laptop. Internauta Chris Olson zauważył, że kamera i mikrofon w komputerze zostały zasłonięte taśmą klejącą. W internecie rozgorzała dyskusja: czy Zuckerberg ma paranoję, czy po prostu zachowuje się racjonalnie? „Niestety, szkodliwe programy, które pozwalają podglądać nas i podsłuchiwać, naprawdę istnieją” – mówi Piotr Kupczyk, dyrektor biura komunikacji z mediami w zajmującej się cyberbezpieczeństwem firmie Kaspersky Lab Polska.

Cel: młode kobiety

Nic dziwnego, że coraz więcej zwykłych internautów idzie w ślady Zuckerberga. Nie trzeba być miliarderem, by obawiać się, że ktoś będzie nas śledził w domowym zaciszu. „Zaklejenie kamerki plastrem to zabezpieczenie proste i skuteczne” – podkreśla Kamil Sadkowski, analityk zagrożeń w firmie ESET, oferującej m.in. oprogramowanie zabezpieczające. Cyberprzestępca może zrobić nam kompromitujące zdjęcie, nagrać film w intymnej sytuacji albo prywatną rozmowę na wideoczacie. Najczęściej robi to po to, by nas potem szantażować i żądać okupu za nieujawnianie materiału. Z raportu organizacji Digital Citizens Alliance opublikowanego w 2015 r. wynika, że złośliwe programy przejmujące kontrolę nad komputerami – a więc także nad ich kamerami i mikrofonami – są odpowiedzialne za aż
70 proc. wszystkich przypadków „zawirusowania” sprzętu. Celem takich ataków najczęściej są młode kobiety. Szpiegowski program dociera do ofiary najczęściej jako załącznik sfałszowanej wiadomości e-mail lub poprzez sieci społecznościowe.

Komentarze