Na przykład chłopiec, 16-latek. Treścią jego życia był taniec, wciąż trenował. Nie był zintegrowany z klasą, nie miał gdzie rozwijać umiejętności interpersonalnych. Wreszcie zrezygno­wał z tańca. Zaczął pracować nad relacjami, nad usprawnieniem komunikacji z rówieśnikami. Po zaledwie sześciu mie­siącach jego główny talent - „rozwaga” - wypadł z głównego zestawu, zastąpiony przez „komunikatywność”. „Duży skok, choć prawdopodobnie ta »komunikatywność« czaiła się tuż za pierwszą piątką, czekając na odkorkowanie. Potencjał był, nastąpiło tylko przesunięcie akcentów” - komentuje Aneta Pie­trzak. I przypomina, że test ma charakter samoopisowy - oce­niamy siebie z perspektywy tego, w jaki sposób funkcjonujemy w danym momencie. „Jeśli nasze życie się nie zmienia, oczywi­ste jest, że wyniki testu pozostaną takie same. Ale jeśli na przy­kład zmieniamy pracę i zakres obowiązków, rodzimy dziecko, zaczynamy jakąś praktykę czy choćby częściej wychodzimy z domu, żeby się zabawić, uruchamiamy nowe zachowania”.

 

Jak paryskie metro

Ważne więc, by skupiać się na swoich mocnych stronach (nie na patologii!), ale też, by włączać do codziennego życia nowe sposoby działania i reagowania. Poszerzać swoje „portfolio”. Nasze życie stanie się ciekawsze, bogatsze. „Inna rzecz, że niektórych to bogactwo przeraża. Ale nie podejmując wyzwań, nigdy nie dowiemy się, co jeszcze umiemy” - zachęca Aneta Pietrzak. „W tym sensie bliska jest mi psychologia behawioral­na - zmieniając zachowanie, zmieniam resztę. To najbardziej dostępne, najprostsze. Nie zmiana myślenia!”.

W takim rozumieniu test Gallupa to cenne narzędzie po­znawcze. Pokazuje, jak działamy teraz, pomaga wytyczyć nowy kierunek w życiu. „Jeśli nie podoba mi się, kim jestem i kim się otaczam, zmieniam zachowanie - mogę np. przestać się krzy­wić na widok mężczyzn, tylko się do nich uśmiechać. Wtedy oni też będą na mnie inaczej reagować, może zaczną mnie ado­rować, a ja zobaczę, czy mi się to podoba i jak na to odpowiem. Każdy z nas ma pięć wyjątkowych narzędzi w swojej skrzynce, a niektórzy wciąż sięgają po ten sam młotek. Nawet nie wiedzą, jakie trzymają tam skarby. Te same zachowania - to samo środowisko - ta sama nuda - takie same problemy. Tak jest pro­ściej: można poruszać się po jednej linii, jak warszawskie me­tro - do Kabat i z powrotem. A jeśli chcemy działać jak metro w Paryżu, musimy na te same sytuacje reagować inaczej i wtedy nie pięć, a może nawet dziesięć talentów będziemy mieć do dyspozycji w codziennym repertuarze” - podsumowuje Pietrzak.

„Kiedy pod koniec życia stanę przed Bogiem, mam nadzie­ję, że nie zostanie mi ani odrobina talentu i będę mogła mu powiedzieć, że wykorzystałam wszystko, co mi dał” - napisała amerykańska humorystka Erma Bombeck. Talent bez naszego wsparcia może zdziczeć, zmarnieć. Ale to już wiemy od dawna - z pewnej przypowieści.