Afe!

XIX-wieczne meble ze zwierząt, wykonane przez Setha Kinmana, dziś budzą zgrozę. Strach pomyśleć, że były kiedyś ozdobą Białego Domu!

Kinman (1815–1888) to traper, myśliwy, symbol Dzikiego Zachodu. Wyróżniał się nie tylko ekscentrycznym wyglądem „leśnego dziada” z długą siwą brodą. Znany był też z tego, że często i łatwo pociągał za spust. Twierdził, że zabił  ponad 800 niedźwiedzi grizzly. Ze zdartej skóry, łba i pazurów jednego z nich zbudował fotel, który sprezentował prezydentowi USA Andrew Johnsonowi. Ten umieścił niecodzienny mebel w bibliotece w Białym Domu. Dziś wywołałoby to skandal, wtedy było tylko ciekawostką. Podobnie jak krzesła z poroży ustrzelonych jeleni, które Seth Kinman podarował innym prezydentom: Lincolnowi, Buchananowi i Hayesowi.

Działacz Kościoła metodystów O.P. Fitzgerald opisał kalifornijskiego trapera jako zezwierzęconego starego pijaka. „Kontakt z naturą i Indianami wcale nie uwzniośla białego człowieka, chyba tylko w książkach. Raczej kieruje go z powrotem w stronę barbarzyństwa” – stwierdził Fitzgerald w szkicu „Etyka polowania na grizzly”. Groteskowe meble Kinmana dziś straszą już tylko w muzeach.