Amerykańska Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA przeprowadziła na przylądku Canaveral na Florydzie próbę startu zupełnie nowej rakiety Ares-I. Rakiety tego typu maja w przyszłości przejąć cały transport na orbitę, bo już w 2010 roku amerykańskie wahadłowce (w służbie od 1981 roku) idą nieodwołalnie na emeryturę. NASA wystrzeliła tak naprawdę atrapę Aresa. Prawdziwy jest tylko pierwszy człon - napędowy. Reszta, w tym moduł załogowy Orion, to tylko puste rury. Chodziło bowiem tylko o to, aby sprawdzić, jak przebiega sam start i czy wszystkie systemy przebiegają prawidłowo. W czasie dwuminutowej misji rakieta miała wzlecieć nad Atlantyk, następnie oddzieleniu miały ulec atrapy, a sam moduł pierwszy miał opaść na morze na spadochronach. Po przetransportowaniu członu na ląd, naukowcy będą mogli przeanalizować wszystkie zapisy z urządzeń pokładowych. Operacja była odkładana ze względu na niepogodę. h.k.