– Chciałbym poprawić poziom debaty naukowej między kreacjonistami i ewolucjonistami – mówi dr Joseph Mastropaolo z Kalifornii, który ufundował nagrodę. Mastropaolo wykłada na uniwersytecie biomechanikę i fizjologię, a jednocześnie sam jest kreacjonistą i wierzy, że teorii ewolucji nie da się udowodnić naukowo. Dyskusja między kreacjonistami a zwolennikami nauk Karola Darwina trwa od wielu dziesięcioleci i ma burzliwy, choć niekoniecznie merytoryczny przebieg.

Dr Mastropaolo chce więc zorganizować coś w rodzaju rozprawy, w której sędzia miałby rozstrzygnąć spór w oparciu o obiektywne, uznane i wiarygodne dowody naukowe. Chętnych do udowodnienia, że kreacjoniści się mylą z pewnością nie zabraknie. Według badań z zeszłego roku 46 proc. Amerykanów wierzy w dosłowną wersję stworzenia świata zawartą w Bilblii.

Pytanie tylko, czy kalifornijskiemu aktywiście ruchu kreacjonistycznego uda się znaleźć kogoś, kto przedstawi przekonujące dowody naukowe, że świat powstał kilka tysięcy lat temu jako efekt boskiego projektu, zmierzającego do stworzenia życia na Ziemi.