Większość chorób związanych z doświadczaniem przykrych emocji i negatywnymi postawami rozwija się latami. Psychika potrafi jednak zadziałać na organizm także gwałtownie. W czasie wojny zdarzało się, że ludzie ustawieni do rozstrzelania padali martwi, choć wypalono do nich ślepymi nabojami. Walter Bradford Cannon, uznawany za ojca psychosomatyki, w 1942 r. opisał fenomen nazwany śmiercią voodoo, obserwowany u plemion, w których rola wiary była bardzo silna. Wykluczenie ze społeczności przez szamana i klątwa doprowadzają do śmierci odtrąconej osoby, choć nie występują u niej wyraźne zmiany chorobowe, które mogłyby wywołać zgon. Cannon twierdzi, że te nagłe reakcje są napędzane silnym lękiem odtrąconej osoby. Także psycholog Martin Seligman, badający poczucie bezradności wobec losu, odnalazł i opisał liczne przykłady osób (między innymi więźniów wojennych i sierot), u których śmierć następowała jedynie w wyniku głębokiej rozpaczy i braku nadziei na poprawę losu.

To nie tak, jak myślisz

Na szczęście, równie szybko możemy pozytywnie wpłynąć umysłem na ciało. Gdy nocujemy sami w pustym domu na odludziu i nagle słyszymy, że ktoś wchodzi, poziom hormonów stresu może się gwałtownie podnieść. Żaden lek nie zmniejszy niebezpiecznego stężenia tych substancji tak szybko jak rozpoznanie, że nieoczekiwany gość to nasz najbliższy przyjaciel. Właśnie tę moc umysłu powinniśmy zaprząc do walki o zdrowie – codziennym wydarzeniom należy nadawać odpowiednie, pozytywne znaczenie: kolejka na poczcie to świetna okazja do zaplanowania, jak najprzyjemniej spędzić nadchodzący weekend, osoba zajeżdżająca nam drogę spieszy się z ważnego powodu, koleżanka spojrzała na nas krzywo, bo pewnie boli ją ząb.

Takie interpretacje mogą być równie prawdziwe lub fałszywe jak negatywne wnioski o tych wydarzeniach. Jedyne, na co mamy wpływ, to wybór interpretacji. Ten wybór nie zmieni sytuacji, ale wpłynie na nasze zdrowie. Nierzadko zdarza się, że siła przekonań obraca się przeciwko nam. „Wyjaśnił to na szkoleniu z zakresu terapii Simontona dr Mariusz Wilga, porównując świat ludzi ze światem zwierząt. Kiedy zwierzęciu jest zimno czy niewygodnie, przeniesie się w ciepłe, komfortowe miejsce. Człowiek w takiej sytuacji zaczyna myśleć: może to minie, może coś się zmieni. Takie przekonania zatrzymują nas w tym, co nam szkodzi. Dlatego warto przyglądać się swoim przekonaniom, by te, które nam nie służą, zastąpić takimi, które będą dla nas zdrowsze” – mówi Joanna Bylinka.