Zdecydowanie większe obrzydzenie budzi w nas mocz – głównie z powodu swego charakterystycznego koloru i zapachu. Być może jest to ewolucyjny spadek po odległych przodkach, którzy moczem znakowali swe terytoria i dawali rywalom do zrozumienia, kto tu rządzi. Jednak z bakteriologicznego punktu widzenia jest to płyn niemal całkowicie sterylny – u zdrowych ludzi może zawierać śladowe ilości bakterii, spłukanych z nabłonka cewki moczowej. Nie da się tego powiedzieć o ślinie. Naukowcy oceniają, że w ustach przeciętnego człowieka żyje kilka miliardów bakterii należących do kilkuset gatunków. Mikroby te mogą być naprawdę groźne, dlatego pogryzienie przez człowieka bywa źródłem ciężkiego zakażenia. Warto też pamiętać, że ślina zawiera także złuszczone komórki nabłonkowe i niemal wszystkie składniki osocza naszej krwi: sole mineralne, hormony i sporą część białek (w tym przeciwciała).