Szczęśliwi ci, którzy mają dobre programy operacyjne na życie. Ale ci, którzy mają gorsze, na szczęście mogą je zmienić, choć porzucenie wzorca boli, oj, boli. Racjonalny mózg stoi na straży naszych przyzwyczajeń i robi wszystko, żebyśmy wracali na utarte szlaki.

1+1=3

Według znanej amerykańskiej terapeutki rodzinnej Virginii Satir i Stephena Gilligana, wybitnego terapeuty ericksonowskiego – związek dwojga ludzi przechodzi trzy fazy. Pierwsza z nich to wejście w trans, w czasie którego koncentrujemy uwagę na dosłownie kilku elementach wzorca, dzięki którym wydaje nam się, że wzorzec jest pełny. To znaczy zauważamy na przykład jej połysk włosów, uśmiech i słabość do filmów Felliniego albo jego owłosione nadgarstki, białe zęby i nieśmiałość przy pierwszym pocałunku. I już. Poszło. Automat działa. Te szczegóły, triggery, wyzwalacze – uruchomiły kompletny wzorzec złożony z konkretnego bloku zachowań, oczekiwań, emocji, choć rzeczywistość drugiej osoby od początku jest zupełnie inna. Po prostu jej nie dostrzegamy. Popęd seksualny i potrzeba połączenia się w parę – robią resztę. Pojawia się mit o „połówce jabłka”. Czasem jest to wręcz przyciąganie do osób o przeciwstawnych cechach. „To mnie dopełni”; „to mnie uzupełni”; „to pozwoli mi zredukować wszelkie deficyty”, „stanę się całością dopiero z nim/z nią”. Faza narkotyczna oznacza zauroczenie, a każdy kontakt lub sygnał potwierdzający wzorzec (sądzimy, że tylko wzorzec może nas uszczęśliwić, czyli spełnić) pcha nas w ramiona spotkanej „modelowej” postaci. Pojawia się dojmujące poczucie, że 1+1=1. Ja i ty znika. Jest tylko my. To faza pełnego uzależnienia od osoby kochanej.

Po około 9–12 miesiącach czar pryska. Narkotyki miłosne, nawet w dużych dawkach, przestają działać. Rodzi się szokujące podejrzenie, że partner ani nas nie „uzdrowi”, ani nie dopełni. Często w tym okresie rodzi się dziecko lub powstają pierwsze zobowiązania formalne. Wspólne zamieszkanie lub plany o ślubie. Te zewnętrzne regulatory, jak ślub, rachunki, pralka, kredyt, a zwłaszcza dziecko – bardzo stabilizują związek, jednak często wypalają do cna efekt zakochania. Pozostaje forma, czyli wzorzec, i równie często pojawia się walka o wyższość „mojego wzorca nad twoim”. Pretensje o teściów, o styl jedzenia, o wydawanie pieniędzy, o sposób spędzania wolnego czasu, o wychowanie dziecka – to nic innego jak walka wzorców o dominację w rodzinie. Oczywiście na podorędziu mamy postracjonalizacje, czyli „racjonalne argumenty na poparcie naszych zachowań i wyborów”.

Jednak proces decyzyjny powstał zupełnie gdzie indziej – w obszarze nieświadomym. Reszta to automat. Postracjonalizacje potrzebne są po to, by nas stabilizować w realnym świecie, ale często wiodą na manowce, gdyż ich panem i władcą jest nasz osławiony wzorzec, w którym krok po kroku zapisana została instrukcja: „jak wygląda relacja dwojga ludzi i co należy w niej robić”. Pamietasz, kto jest autorem tej tajnej instrukcji? Najczęściej mama i tata, no, może jeszcze parę osób, które zawsze wiedziały, co jest dla ciebie najlepsze.

Faza druga związku to powrót do rzeczywistości. Pojawia się rozczarowanie, powolna stagnacja i rozpad albo przejście do fazy trzeciej. Wzór w naszej relacji przybiera wówczas formę 1+1=2. Jestem ja i jesteś ty. To etap uniezależnienia i oddzielenia, wzorzec pozwala na rozwód. Może trwać nawet kilka lat.

Faza trzecia to chwila, kiedy budzimy się do prawdziwego odkrywania drugiej osoby. Zamiast pytań: „Dlaczego taki jesteś? Jak mogłaś mi to zrobić?” – otwiera się perspektywa pytań: „Jaki jesteś? Co jest w tobie ciekawego? Czego mogę się od ciebie nauczyć? Co jest wartościowego w twojej odmienności?”. Pojawia się szczególne połączenie, w którym każda z osób w parze odnajduje swoje własne miejsce oraz integralność, a jednocześnie otwiera się pole relacji, nowy, satysfakcjonujący obie strony wzorzec bycia parą, rodziną, związkiem. To etap dojrzałej współzależności. Dialog wewnętrzny obojga partnerów może przyjąć takie brzmienie: „Ja wiem, w jaki sposób jestem potrzebny tobie, wnoszę ważne emocje, zachowania, zasoby do związku i jednocześnie widzę ciebie, gdy wnosisz do związku ważne emocje, zachowania, zasoby oraz to, w jaki sposób jesteś mnie potrzebna. Wiem, że i ty to wiesz o sobie i naszej relacji. Widzę, jak wymieniamy się na uczciwych warunkach i współzależymy od siebie”. Wtedy relacja może być wyrażona wzorem 1+1=3. Ja, ty i nasze pole relacji.