Powodowy według Chylińskiej są dwa:

1. Po pierwsze zabranie na pokład spadochronu dla każdego pasażera wiąże się z dodatkową masą. Osobiste spadochrony ratunkowe ważą ok. 6-8 kg, więc w przypadku samolotu, na pokładzie którego znajduje się 250 osób, byłoby to dodatkowo 1500–2000 kg.

2. Drugi powód jest znacznie ważniejszy: skakanie z wysokości powyżej 4500 m wymaga specjalistycznego sprzętu i specjalnego przeszkolenia. Nie można też zapomnieć, że na wysokościach przelotowych samolotu (10–11 km) panują arktyczne temperatury, a w powietrzu jest bardzo mało tlenu. Oznacza to, że oprócz spadochronu pasażerowie musieliby mieć butle ze sprężonym tlenem i musieliby umieć z nich korzystać (trzeba wówczas oddychać spokojnie i równomiernie, o co trudno w przypadku awaryjnego skoku ze spadającego samolotu).

Podsumowując, posiadanie spadochronu nie wpływa na bezpieczeństwo pasażerów podczas podróży samolotem (który i tak jest najbezpieczniejszym środkiem transportu).

CZYTAJ TEŻ: Najlepsze i najgorsze miejsca w samolocie