Przyszłość energetyki nie wygląda różowo, tylko… zielono. Naukowcy poszukujący alternatywnych źródeł energii zainteresowali się fotosyntezą u sinic. Bakterie te przetwarzają dwutlenek węgla w tlen, natomiast naukowcy chcą je zmusić do wytwarzania paliwa (wodoru, węglowodoru lub alkoholu). Jak to osiągnąć? Poprzez modyfikacje genetyczne samych sinic. Wtedy produktem końcowym mogłyby być nie tylko wspomniane wyżej składniki, ale także inne związki, bardzo cenne dla przemysłu chemicznego czy biotechnologii. Inna grupa naukowców ma podobny cel, ale podąża inną drogą. Chce nauczyć się naśladować proces fotosyntezy i, nie angażując sinic, wytwarzać to samo przy pomocy zmutowanych bakterii. Dlaczego prymitywne sinice wzbudzają tyle emocji? Ponieważ ich wydajność jest bliska 10%, podczas gdy współczesne uprawy biopaliw zamieniają jedynie 1% energii słonecznej w biomasę. Poza tym te ostatnie konkurują o miejsce z uprawami żywności. Może więc sinice przestaną wreszcie kojarzyć się jedynie z zamkniętymi kąpieliskami nad Bałtykiem?