Czy się to komuś podoba, czy nie, manipulacje genetyczne stały się już faktem i raczej nie zapowiada się, aby zaprzestano dalszych eksperymentów na tym polu. Potencjalne zyski z GMO, czyli genetycznie modyfikowanych organizmów, są duże. Już dziś uprawiane są odmiany kukurydzy odpornej na szkodniki czy na mróz. „Poprawione” pomidory długo zachowują świeżość, a transgeniczne ziemniaki nie smakują stonce ziemniaczanej. Ziarna zmodyfikowanego ryżu, zwanego złotym, zawierają beta karoten, który zamieniany jest w organizmie na witaminę A. Jej niedobory w diecie są odpowiedzialne za dziecięcą ślepotę. Ulepszony ryż mógłby poprawić sytuację głównie w krajach, w których stanowi podstawowe wyżywienie, np. w Azji. Duże nadzieje wiązane są też ze zmodyfikowanymi zwierzętami. Odchody zmutowanych świń zawierałyby mniej fosforu, który zwiększa zanieczyszczenie środowiska. Z mleka zmodyfikowanej kozy udało się już uzyskać cenny lek hamujący nadmierną krzepliwość krwi, a kolejne transgeniczne organizmy mogą być źródłem lekarstw na AIDS czy cukrzycę. Jak każda nowa technologia, modyfikacje genetyczne wzbudzają emocje. Jednak nic nie wskazuje na to, aby zaprzestano dalszych badań. Zatem prawdopodobnie już za kilkanaście lat żywność genetycznie modyfikowana będzie szeroko rozpowszechniona.