Na targach CES pokazano nieco obrzydliwy wynalazek. Jest to bateria NoPoPo (Non Pollution Power) o wymiarach standardowego paluszka, która po rozładowaniu może być ponownie naładowana. Jednak nie w ładowarce, ale po napełnieniu moczem z załączonej pipetki, która ma to ułatwić. Po wstrzyknięciu moczu (możliwe jest użycie kilku innych cieczy) bateria zaczyna produkować prąd. Dzieje się tak dzięki temu, że jej pojemnik jest wypełniony mieszanką magnezu i węgla. A ta po zwilżeniu - na przykład moczem - zaczyna generować napięcie. Bateria dostarcza 500 mAh. To jednak wciąż sporo mniej niż standardowa bateria AA. Proces „moczowego” doładowywania można przeprowadzić kilka razy. Na pocieszenie: zamiast moczu może być kawa. h.k.