FAŁSZYWE SZYFRY


W marcu 1924 r. rolnik Claude Fradin z okolic Vichy w południowej Francji podczas orki odnalazł na polu tajemnicze pomieszczenie, obstawione płaskimi kamieniami. Była to podziemna komora, wypełniona ludzkimi kośćmi i fragmentami glinianych naczyń. Początkowo mniemano, że to typowe znalezisko z czasów rzymskich. Wszystko jednak zmienił dr Antonin Morlet – lekarz i archeolog amator. Orzekł, że mogą to być zabytki kultury magdaleńskiej (12–9,5 tys. lat p.n.e.), czyli o wiele starsze niż sądzono. Morlet zdecydował się sam kontynuować wykopaliska. W 1925 r. odnalazł setki zabytków: figurki bóstw płodności, narzędzia krzemienne i kościane, a także kamienne tabliczki z inskrypcjami i odciskami dłoni.

Znalazca spostrzegł, że część przedmiotów ewidentnie należała do epoki paleolitu, a część miała cechy neolityczne. Doszedł więc do wniosku, że to stanowisko archeologiczne reprezentuje okres przejściowy między obiema epokami – mimo że upłynęło między nimi nawet kilka tysięcy lat.

Najwięcej kontrowersji wzbudziły jednak wspomniane tabliczki. Były na nich rysunki i niezwykłe napisy. Na jednej pojawił się wizerunek renifera, który wyginął w tej części Francji 20 tys. lat p.n.e. Wraz z obrazkiem na tabliczce znajdowały się litery archaicznego pisma. A przecież najstarsze nam znane pochodzi z Bliskiego Wschodu i to z okresu o wiele późniejszego (czytaj na s. 70)! Czyżby we francuskim Glozel odnaleziono dowód na istnienie pisma, używanego przez ówczesnych Europejczyków 10 tys. lat przed Chrystusem? Wywróciłoby to do góry nogami naszą wiedzę!

Sam znalazca tabliczek uważał, że to lokalna neolityczna, wysoko rozwinięta cywilizacja wymyśliła niezwykły system pisma, zbliżony do fenickiego. Przez dziesiątki lat pojawiały się doniesienia o jego rzekomym odcyfrowaniu. Język identyfikowano jako m.in.: celtycki, baskijski, chaldejski, hebrajski czy też fenicki.

Sława Glozel jeszcze wzrosła, gdy w czerwcu 1927 r. odnaleziono w okolicy 2 kolejne podziemne grobowce. Odkryciami zajął się Międzynarodowy Instytut Antropologii. Jego specjalna komisja przybyła na miejsce w listopadzie 1927 r. Opublikowany w grudniu raport stwierdzał, że wszystkie znalezione tam zabytki – z wyjątkiem kilku części krzemiennych toporów – były sfałszowane. Okazało się bowiem, że tabliczki z inskrypcjami wykonano z niewypalonej gliny. Zatem nie przetrwałyby w dobrym stanie do naszych czasów. Również tkanina, której włókna odnaleziono w grobowcach, była farbowana współczesnymi barwnikami.

Co do tajemniczych napisów – uznano, że to średniowieczni mieszkańcy Glozel starali się skopiować jakieś archaiczne pismo. Tworzyli na kamieniach i urnach niezrozumiałe inskrypcje jako talizmany dla zmarłego.

Po 70 latach kontrowersji, w 1995 r. ukazał się raport sugerujący, że tutejsze znaleziska w dużej części pochodziły ze średniowiecza (niektóre obiekty były także z epoki żelaza). Przypuszczano, że najwcześniej odkryta komora to... piec do wypalania ceramiki, który w XIII w. przekształcono w grobowiec.

Ostatecznie Glozel uznano za jedną z największych mistyfikacji archeologicznych XX w. A był czas, że dyskutowała o nim cała Francja. Tajemnicze pismo ze znalezisk zaczęto nawet przypisywać aktywnym w tym regionie templariuszom, którzy byli mistrzami szyfrów...