W tym sporcie wszystko kręci się wokół ciśnienia. Gdy muskana podmuchami wiatru woda w pewnym miejscu wypiętrza się, powietrze nad nią przyspiesza, ale jego ciśnienie spada. W dolinie fali następuje z kolei zjawisko odwrotne. Ta różnica ciśnień i prędkości wprawia cząsteczki wody w ruch eliptyczny, który potęguje wypiętrzanie się fali.

Na jej grzbiecie operuje wiatr, wiejący w określonym kierunku, pędząc falę. Jej wysokość i prędkość poza siłą podmuchów zależy także od głębokości wody. Najbardziej pożądane przez  zawodowych surferów kolosy tworzą groźną ścianę wody wysokości dochodzącej do 30 metrów, która pędzi w kierunku brzegu z prędkością 50 kilometrów na godzinę. 

Warto wiedzieć:

Załamująca się nad głową surfera fala może go wciągnąć 15 metrów w głąb.  Na wypłynięcie ma tylko 20 sekund, zanim nadciągnie kolejna ściana wody. Rekord świata padł w styczniu tego roku w Portugalii, gdzie Garret McNamara „dosiadł” 24-metrowej fali, pędząc na jej grzbiecie z prędkością około 40 kilometrów na godzinę.