Zespół złożony z amerykańskich klimatologów i geologów odkrył, o czym donosi na łamach „Nature Geoscience”, że arktyczne góry lodowe zapuszczały się dawniej dużo dalej na południe, niż dotychczas sądzono. Ocieplenie klimatu, które zaczęło się ok. 20 tys. lat temu, spowodowało topienie się lądolodu północnoamerykańskiego. Według wcześniejszych teorii oderwane od niego góry lodowe kierowały się na wschód, ku Europie. Najnowsza hipoteza sugeruje natomiast, że płynęły również na południe – wzdłuż wschodniego wybrzeża Ameryki, niesione przez wąski prąd wody i topniejącego lodu. Za słusznością tej koncepcji przemawia obecność śladów pozostawionych na dnie szelfu kontynentalnego przez góry lodowe. Ślady te znajdują się na symulowanej trasie prądu i sięgają aż do południowego koniuszka Florydy. Badacze nie potrafią jeszcze dokładnie określić, kiedy powstały. Dziś topniejące lody mogą utworzyć podobny prąd. Na szczęście nie byłby tak silny jak ten sprzed tysięcy lat, ponieważ obecnie skala zjawiska jest o wiele mniejsza.