Dużą popularnością cieszyły się także lalki - chociaż mniej dokładnie wykonane i zdobione niż te z czasów starożytnych. Oprócz tego najmłodsi uczyli się grać w szachy (do Europy ta gra dotarła pod koniec X wieku), bawili się drewnianymi bąkami (zabawa nimi polegała na włożeniu patyka w górny otwór lub na podcinaniu bacikiem stojącego na ziemi bąka) i szklanymi kulkami.

Grali też w piłkę, o czym wspomina w „Kronice polskiej” Mistrz Wincenty Kadłubek. Co ciekawe, Kościół potępiał tę grę w każdej postaci - w regulaminie kolegium w Narbonie z 1379 roku czytamy: „W domu nikt nie ma prawa grać w piłkę ani w crosse [rodzaj hokeja], ani w inne niebezpieczne zabawy pod karą sześciu denarów; pod karą dziesięciu sous zabrania się gry w kości i w jakąkolwiek inną grę na pieniądze oraz wesołych kolacyjek”.

Paradoksalnie, renesans, który kojarzy się z nowymi ideami, nie przyniósł zbyt wielkich zmian w dziedzinie zabawek dla dzieci. Dopiero w czasach oświecenia wraz z ewoluującymi postawami wobec dzieci dostrzeżono, że ich potrzeby są zupełnie inne niż potrzeby dorosłych, czego efektem była produkcja zabawek na dużo większą niż dotychczas skalę i podkreślenie ich funkcji edukacyjnej.

„WYNALAZEK DZIECIŃSTWA"

Pierwsze puzzle (przedstawiające mapę świata), wymyślone w 1767 roku przez Brytyjczyka Johna Spilsbury’ego, miały pomóc chłopcom i dziewczynkom w nauce geografii. Podobnie jak gra planszowa Johna Jefferysa „Podróż po Europie” - wydana przez znanego i dziś Ravensburgera w 1759 r. - która uczyła położenia i nazw europejskich stolic (na planszy znajdowały się między innymi Londyn, Ateny oraz Amsterdam). Poza tym rodzice kupowali swoim pociechom karty, dzięki którym najmłodsi poznawali alfabet.

XIX wiek to przede wszystkim okres zabawek uczących dzieci przyszłych ról społecznych. W czasie zabawy domkami dla lalek małe dziewczynki poznawały zasady zarządzania gospodarstwem domowym i służbą, a chłopcy - przestawiając cynowe i ołowiane żołnierzyki - prowadzenia bitew. Chociaż domki nie były tradycyjną polską zabawką, można było je znaleźć w niektórych dziecięcych pokojach. „Łóżko Lilki (Marii Kossaków- ny, późniejszej Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej) oparte było o starą chwiejącą się szafę, o którą z drugiej strony stał oparty tak zwany dom lalek, a w nim co wieczór po odrobieniu lekcji odbywały się teatralne przedstawienia - zapamiętała Magdalena Samozwaniec (z domu Kossak, siostra Marii). - Dom składał się z dwóch pięter, poddasza i sutereny wymalowanej przez Wojciecha Kossaka, który lubił bawić się z ukochanymi córkami. Groza wiała z tej sutereny ociekającej wilgocią, pełnej pajęczyn i starych połamanych sprzętów. Górne piętro i parter zamieszkane były przez pięknie ubrane laleczki, suterena zaś przedstawiała azyl dla lalek inwalidek, którym brakowało rąk czy nóg i które miały na sobie zniszczone i podarte suknie”.

Domek zakończył jednak żywot, gdy „rozzłoszczona na siostrę Lilka wysuniętą spod kołdry nogą kopnęła z całej siły szafę, która zachwiała się i swoim ciężarem zawaliła cały dom lalek. Ileż laleczek potraciło wówczas nosy, ile ślicznych, giętych i wyściełanych mebelków potraciło nogi! Miniaturowe wazony, zegary ścienne i lampy przywiezione przez Tatę z Wiednia rozsypały się w drobny mak - i to wszystko z tak głupiego powodu, że Madzia zabrała Lilce jej ukochane prawidła i nałożyła na nie swoje pantofelki”.

Niezależnie od płci wśród dzieci dużą popularnością cieszyły się zabawki religijne -podobno w niektórych domach konserwatywnych katolików w niedzielę najmłodsi mogli bawić się tylko miniaturowymi klasztorami, Arkami Noego pełnymi zwierząt czy cynowymi zakonnicami i zakonnikami.