Bracia nazywali się Maurice i Richard McDonald. Sieć restauracji założonych przez komiwojażera to oczywiście McDonald’s.

Rozwijając swój biznes, Kroc łamał kolejne schematy. Oferował proste – dziś nazywane wręcz śmieciowym – menu, ale dzięki umiejętnej i agresywnej kampanii reklamowej potrafił przedstawić je jako synonim luksusu. Zwłaszcza w krajach, których mieszkańcy tęsknym okiem spoglądali w stronę Ameryki. Otwieraniu pierwszych barów McDonald’s w Polsce, Rosji czy Chinach towarzyszyła taka pompa, jakby to było ogólnonarodowe święto. Oszołomionym klientom nawet nie zaświtała myśl, że oddają się konsumpcji w restauracji, w której nie ma kucharza. Zastąpili go pracownicy produkujący finalny produkt z gotowych półproduktów, ściśle według instrukcji – jak robotnicy przy taśmie. Kolejny pomysł komiwojażera to przerzucenie części kosztów na klienta, który wyręcza kelnerów, odbierając zamówione dania i odnosząc tacę po posiłku. Dziś wydaje się to banalne, ale wcześniej nikt nie wpadł na podobne rozwiązanie. Braciom McDonaldom zabrakło talentów organizacyjnych i zadowolili się jedną restauracją. Ray Kroc podbił świat.

Serendipity -  Co sprawia, że niektórzy znajdują szczęście, chociaż wcale go nie szukają

Twórca sieci McDonald’s nie był jedynym 50-latkiem, który wyłamał się ze stereotypu przypisującego ludziom w tym wieku niezdolność do tworzenia rzeczy nowych i oryginalnych. Enzo Ferrari jako bardzo dojrzały mężczyzna zaczął konstruować samochody noszące do dziś jego imię. John Pemberton po ukończeniu 55 lat opracował recepturę… coca-coli. Jego rówieśnik Nicolas Hayek dokonał jeszcze większego wyczynu. Przywrócił Szwajcarom nadzieję na sukces w coraz wyraźniej przegrywanym z Japończykami wyścigu o prymat na światowym rynku zegarków.

Hayek zachował się wbrew wszelkim regułom. Tradycja nakazywała, by produkty made in Switzerland były coraz doskonalsze i droższe. Hayek zdecydował się na działanie dokładnie odwrotne – stworzył zegarek uproszczony, w miarę tani i… plastikowy. Dla dotychczasowej klienteli, czyli osób zamożnych, lubiących poszpanować, była to wręcz profanacja marki kraju, kojarzącego się wcześniej z absolutną zegarmistrzowską perfekcją. Tyle że nowy produkt nie był przeznaczony dla nich. 55-latek, a więc człowiek wciąż uważany przez wielu pracodawców za nienadającego się już do niczego, postanowił podbić rynek młodzieżowy. I osiągnął cel. W 1983 roku, gdy zegarki marki Swatch zadebiutowały na rynku, sprzedano milion egzemplarzy, po trzech latach – już 10 milionów!

Przykłady potwierdzające, że wiek nie ma nic wspólnego z kreatywnością, można mnożyć w nieskończoność. Mark Zuckerberg stworzył Facebooka jako 20-latek, cztery lata później był już dolarowym miliarderem. Larry Page i Siergiej Brin założyli Google Inc., mając po 25 lat. W tym wieku wielu ich rówieśników pozostaje na garnuszku rodziców przeświadczonych, że ich dzieci są jeszcze za młode na pełną samodzielność i poprowadzenie własnego biznesu. Tymczasem niemal cała rewolucja informatyczna była dziełem 20-, 30-latków.

Kroc, Brin, Page, Zuckerberg nie wymyślili rzeczy zupełnie nowych. Restauracje i tanie jadłodajnie istniały przecież od dawna. Zanim powstała wyszukiwarka Google, triumfy na giełdzie święcił Netscape, którego akcje w dniu debiutu podrożały trzykrotnie. Pomysłodawcami serwisu społecznościowego Harvard Connection, z którego wykluł się Facebook, byli bracia Winklevossowie. O tym, kto wygrał, a kto popadł w zapomnienie, zadecydowała odwaga, skłonność do ryzyka, konsekwencja w działaniu, ale także cecha, którą określa się jako „serendipity”.

To nieprzetłumaczalne słowo w połowie XVIII wieku wprowadził do języka angielskiego pisarz Horace Walpole. Zainspirowany perską baśnią „Trzej książęta Serendipu” („The Three Princes of Serendip”) stworzył neologizm pozwalający w lapidarny sposób nazwać przypadkowe zdarzenia, dzięki którym bohaterowie opowieści odnajdywali szczęście, chociaż wcale go nie szukali. Dwa stulecia później amerykański socjolog Robert Merton wprowadził termin „serendipity” do słownictwa naukowego. Zdefiniował go jako „przypadkowe dokonywanie ważnych odkryć przez umysł przygotowany do tego pod względem teoretycznym”.